Okazuje się że Sealandia rozdaje za drobną opłatą tytuły szlacheckie, co wyczytałem na blogu Jacka Sierpińskiego. Ponieważ moja rodzina gdzieś pomiędzy XVI a XVIII wiekiem zgubiła tytuł szlachecki i herb, zamieniając je na członkostwo w dumnym cechu krakowskich piekarzy pomyślałem, że czas na powrót do korzeni. Proszę więc o poradę w komentarzach lub na maila czy zdecydować się na tytuł Lorda czy Barona, bo w tym momencie jest to moja największa bolączka. Gdyby ktoś chciał mój tytuł dotować również proszę o kontakt.
Z innej beczki: pod wpływem paranaukowych rozważań z kolegą Michałem chciałbym zgłosić pewien pomysł. Otóż jak wiadomo, obraz gwiazd który dociera do ziemi jest obrazem z przeszłości, znacznie opóźnionym w stosunku do aktualnej sytuacji, którą z kolei poznamy dopiero w przyszłości gdy już będzie nieaktualna. Jak również wiadomo, obraz ma to do siebie, że może zostać odbity, kwestią techniczną jest tylko to w jaki sposób, a że technika idzie podobno ciągle do przodu problem "jak" jest rozwiązywalny. Przyszło mi w związku z tym do głowy, że skoro gwiazdy "wysyłają" swój obraz do ziemi, a ziemia z kolei "wysyła" swój obraz w kosmos, można by ten obraz odbić tak aby powracał z powrotem do ziemi. Jasne, że należałoby rozwiązać wiele kwestii technicznych jednak proszę sobie wyobrazić umieszczenie czegoś na kształt wielkiego lustra, na ziemskim księżycu. Takie lustro powinno mieć oczywiście jeszcze jedną cechę, mianowicie musiałoby absorbować obraz i odbijać go dopiero po wielu latach. W ten sposób udałoby się stworzyć żywą historię naszej planety począwszy od dnia umieszczenia lustra. Można by oczywiście posunąć się jeszcze dalej - przecież obraz ziemi sprzed tysięcy lat wędruje gdzieś przez kosmos. Wystarczyłoby go namierzyć i wyprzedzić aby móc odczytać historię ziemi sprzed dowolnej ilości lat.
Fantastyczne! Dosłownie i w przenośni.
Komitet noblowski proszę najpierw o kontakt telefoniczny lub mailowy w celu potwierdzenia mojej obecności.
środa, 19 marca 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Baron
właśnie sprawdziłem na wikipedii i okazuje się że w tradycji anglosaskiej tytuł lorda i barona są właściwie tożsame
http://pl.wikipedia.org/wiki/Baron
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lord
ale baron ma też polskie tradycje więc to chyba faktycznie lepszy wybór. Czyli zostanę baronem.
Idz na calosc! Idz na calosc!!! Moze ci wyrobia paszport dyplomatyczny. Tylko ze na razie sealandii chyba nikt nie uznaje. Potrzebujecie ekspansji terytorialnej. Polityki faktow dokonanych. A ten wasz lider to chyba nie jest zbyt powazny skoro przez tyle lat nic jeszcze nie podbil.
Prześlij komentarz