Dziennikarze i pismaki, to, jak wie każdy szanujący się obywatel, ostatnie świnie, a nawet gorzej, bo taką tłuściutką świnkę zawsze można zarżnąć i jeśli ktoś lubi przyrządzić smakowicie ze śliwkami; dziennikarzy jak sądzę też dałoby się w podobny sposób potraktować ale danie takie pewnie pierwszemu lepszemu stanęło by zaraz w gardle, no i nieszczęście gotowe.
Z ludźmi mediów jest jednak coś nie tak: mają naturalne ciągoty do podglądactwa, uwielbiają wywlekać różniaste szczególiki życia prywatnego i robić wokół tego istny cyrk. Ostatnio wzięli się za osoby najbliższe sercu każdego Polaka i szczerego patrioty – za miłościwie nam panujących, Gott erhalte, Gott beschuetze prezydenta i płemieła. Panowie Ci, z racji zajmowanych stanowisk mają się ku sobie – jeden zaprasza drugiego na herbatkę i ciasteczko w pałacu prezydenckim, czasem drugi wprasza się sam; ale mimo całej tej kurtuazji trudny to jednak związek, bo i też charaktery nie byle jakiego kalibru, a libido przecież wysokie. Jak pan płemieł w swej nieposkromionej żądzy pomizdrzy się trochę do innych, a ma w czym wybierać, tutaj kuszą go twardzi i rumiani chłopi z koalicji, tam zaś wrażliwcy i artyści z lewa, to zaraz mu pan prezydent gra na nosie i urządza imprezę w pałacu bez płemieła.
Ale nie ma powodu do obaw; według zasłyszanych przeze mnie wiadomości stosunki między obu panami ostatnimi czasy się ociepliły, panowie zaczęli ze sobą nawet rozmawiać; i dobrze, pogadać ze sobą od czasu do czasu trzeba, czy to w tramwaju, czy przy herbatce, w kościele, w kancelarii, wreszcie w łóżku. Jak jednak wywiedział się wścibski reporter, panowie rozmawiają, między innymi o Tobie droga czytelniczko, miło gaworzą sobie również o Tobie drogi czytelniku, a nawet i o tych, którzy mnie nie czytają (pewnie chodzi tu o fąfli do lat 5 czyli takich co to jeszcze nie czytaci i nie pisaci). Co więcej panowie podobno deliberują też o mnie i moich problemach, a jeśli to prawda to jestem dogłębnie poruszony. Jednym słowem miłościwie nam panujący postanowili zająć się problemami każdego Polaka, tak jakby mieli o tym jakiekolwiek pojęcie. Właściwie jestem niezmiernie ciekaw co uradzą i czy zdążą zanim znowu się nie pokłócą. Ale mam cichą nadzieję, że każdego z nas, tak jak pan Bóg potraktują indywidualnie i przed podjęciem decyzji co do mojej skromnej osoby raczą zadzwonić i ze mną się skonsultować.
Z rzeczy ciekawszych prezes jednej z firm z branży ET postawił na niekonwencjonalną reklamę i w czasie kiedy podobno kryzys w najlepsze szaleje i, mimo bohaterskich wysiłków polityków pozostaje jednak nieokiełznany, zdecydował się porozdawać produkt swojego przedsiębiorstwa za darmochę. Facet postawił przy tym szereg warunków, a od spełnienia chociaż jednego z nich zależy czy produkt dalej będzie dostępny za free czy nie. Klienci zaoszczędzą więc trochę grosza, jeśli cena galonu benzyny spadnie do ustalonego przez prezesa poziomu, jeśli amerykanie złapią i osądzą bin Ladena, w końcu, jeśli jego firmie, na przekór pikującym wykresom giełdowym i innym symptomom rynkowej zapaści uda się stworzyć jedno dodatkowe miejsce pracy (co nota bene pokazuje jak bardzo delikwent ten jest niespełna rozumu – skoro wskutek kryzysu podejmie decyzję o likwidacji 10 miejsc pracy a przedsiębiorstwo będzie dalej prosperować, to nie dość, że okaże się, że zlikwidowane miejsca pracy były rzeczywiście zbędne, to jeszcze zaoszczędzi przy tym sporo na pensjach – kryzys to jednak wspaniałe panaceum na rozdęte i nietrafione inwestycje).
Z rzeczy zaś arcyciekawych: na weekend lub zaraz po szykuję niespodziankę, dlatego serdecznie już teraz zapraszam. Będzie się działo!
czwartek, 30 października 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarze:
Maciek pięknym jest to, że potrafi Cię tak poruszyć fragment z Wiadomości.
Prześlij komentarz