To nie dlatego ze jestem leniwy, ze mi sie nie chce czy inne takie. Po prostu nie pisze z braku czasu, ktory wyczerpal mi sie niespodziewanie w grudniu, kiedy to rozpoczela sie moja pelna przygod podroz po Kolumbii. Wybacz mi wiec droga Czytelniczko i drogi Czytelniku te spora przerwe i brak polskich liter w niniejszym poscie, jak rowniez to ze te wyjasnienia pojawily sie tak pozno. Gdy tylko wroce, mam nadzieje zamiescic tu niejedna relacje z tej fascynujacej wyprawy.
A wiec: hasta luego!
środa, 28 stycznia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarze:
Dziękuję za wyjaśnienie:)
Hmmm... Co też Herr Macieja wygnało tak... Het, het..? Liczę na wyczerpujące sprawozdanie, choćby w tak zwanym miedzyczasie, zanim znów wyruszysz i np. będziesz uciekał przed głodnymi Papuasami na New Gwinea..;)
Czytelniczka
Prześlij komentarz