Szanowny Pan kochany brat nasz Analch co i rusz się zaszywa, innym razem dłubie nerwowo paluchem w jakichś jemu tylko znanych miejscach i w ogóle okrutnie się bulwersuje tym lub owym i nieustannie każdym kolejnym tekstem podburza lud licząc chyba na jakąś ogólnogalaktyczną rewoltę, która by wysadziła z siodła możnych tego świata, nieraz zdaje nam się po to tylko by, przejąwszy niczym nie ograniczoną władzę sam, jak mniemamy, mógł do woli pławić się w luksusie i zbytku. Podejrzane jego intencje złożyć by trzeba na karb iście nieciekawego stanu w jakim się czcigodny ów pan Analch znajduje przy czym stan ten choć świecki nie ma już nic wspólnego ze stanem wolnym, co jest przyznać musimy niemałą okolicznością łagodzącą tem bardziej jeśli wziąć pod uwagę, że pan Analch skuty ciężkimi okowami małżeńskiego jarzma nadzwyczaj mężnie dotąd znosił swą dolę z rzadka jedynie ulegając występnym podszeptom swej połowicy o rządzeniu światem.
Ponadto oddać mu winniśmy i tę należną mu sprawiedliwość, że w swych demaskatorskich zapędach obalenia panującego ładu, jak sięgnąć pamięcią zawsze posługiwał prawdzie, występek zaś tępił bez miłosierdzia, i tak wielce zasłużył się cnotom wszelakim, że w chwili tej gdy wespół z misiem Carlosem zdecydowaliśmy o wręczeniu mu Pluszowej Nagrody Pokoju nie drga nam ręka, ani też sumienie nie gryzie wcale, tym bardziej, że wierzymy, że byłby pan brat nasz Analch wodzem najprzedniejszym choćby dusza jego osłabła pochłonięta przez tak liczne a kruche i zwodliwe bogactwa codziennego bytu.
W umiłowaniu mądrości i dobra poczuliśmy jednak przemożne pragnienie uzupełnienia celnych obserwacji kochanego Analcha pewnymi wnioskami, które meandry światowego status quo niezawodnie eksplikują, przy czym pozostajemy i w tym przekonaniu, że nam tę nieskromność brat nasz wybaczy, takie bowiem powstało w nas przeświadczenie, że od chęci, które nas do tych wyjaśnień przywiodły uchylić się byłoby zbrodnią już chyba przeciwko samemu rodowi ludzkiemu.
Otóż drogi Analch wystąpił niedawno przeciwko potworowi, którego imienia nie wypowiemy, bynajmniej jednak we wstrzemięźliwości tej nie powodowani bojaźnią a raczej rozwagą by moloch karmiony niepotrzebnie myszo-kliknięciami nie stał się silniejszy niźli jest obecnie. Ma rację pan Analch, brat nasz kochany, że coraz to więcej absurdów wpleść chciałby moloch w życie nasze i tak też działa, by gadzim życzeniom jego co prędzej zadość się stało, jeśli zaś co go jeszcze powstrzymuje to zdaje się, że jedynie mężowie tak dzielni i roztropni jak właśnie Analch, którzy gotowi z narażeniem zdrowia swego i nie bacząc na potrzeby swoje smagać potwora biczem ukręconym ze cnót wszelakich jakie tylko człek prawdziwie rozumny posiadać może.
W świętej swej zapalczywości nie zauważył pan brat nasz, że bestia walcząc z każdym zdrowym przejawem działalności ludzkiej, czy to w postaci, reklam czy szyldów, czy też wreszcie ulicznego handlu własny ma w tym interes i intencje inne nieco niż zwykła plugawemu nasieniu nienawiść do rodu ludzkiego, o czym dalej słów kilka napomknąć musimy.
Oto przecież moloch jest członem większego organizmu, który nie wiedzieć czemu nosi nazwę dawnego placu starożytnych miast i tak jak ręka pomaga ustom przyjąć pokarm, i jednemu tylko panu służy tak i potwór pod pozorem dziennikarstwa pochylonego nad najżywotniejszymi sprawami ludu, rugując wymienione wyżej człowiecze wynalazki, które niczym innym nie są jak pomnikiem ludzkiej przedsiębiorczości czyni wszystko by organizm swój nasycić.
Nie może przecież pan Analch i tego zapominać, że jedną ze składowych części całej tej obrzydliwej istoty jest pewna firma zajmująca się branżą reklamową a jej billboardy miejscami pokrywają niezmierzone połacie miast; słowem, tak jak drzewa gęstymi lasami kładą się na zielonych wzgórzach Beskidów tak i geszeft ten chciałby zasłonić słońce rozległymi koronami wielgachnych ekranów reklamowych, wśród licznych słupów zaś, niczym w lesie skakały by sobie nieświadome niczego zajączki to znaczy gentis do tego poziomu sprowadzeni.
Że reklama dźwignią handlu, a i niewątpliwie nośnikiem informacji przeto byłoby plugastwu na rękę gdyby wszelkie inne źródło informacji zniknęło z ulic i okien miłujących pokój domostw, tak iżby stał się potwór jedynym pośrednikiem między potrzebującym rozgłosu sprzedawcą a jego przyszłym klientem.
Pewnie że to samo tyczy się sprawy szyldów ufni jednak, że pan brat nasz Analch bardziej od nas biegły w piórze, bliżej tę materię i z większą od nas biegłością przedstawić potrafi spuszczamy się na niego i w tej kwestii, śląc mu nieustannie najszczersze pozdrowienia, jak również wielce szacownej połowicy jego. Czekamy też na kolejny celny elaborat i trwając w świadomości, że tak zacnych mężów ziemia ta nosi, z większą nadzieją a bez niepotrzebnej troski spoglądamy w przyszłość, radując się na oczekiwane spotkanie i prosząc już dziś wielmożnego pana Analcha, by w dowód czystego serca w podarku z sobą przywiózł nam "Przeminęło z wiatrem" abyśmy mogli ze źródła tego zaczerpnąć wiedzy o życiu dawnych ludów odległego kontynentu i dogłębnie studiować ich zwyczaje co zwykliśmy byli czynić w latach minionych a od czego umiłowawszy mądrość stronić nie potrafimy.
Podpisano,
JE Miś Carlos i Pan Maciej aka Mr. Mache
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarze:
To sze rozumie samo przez sze. Przeciez gazdizna z oscypkami nie bedzie sie oglaszac na bilboardach Agory. Dziennikarze potwora lacza, w ich mniemaniu, pozyteczne z pozytecznym.
Prześlij komentarz