Ostatnio miałem z Carlosem pewne kłopoty. Carlos jako miś nad wyraz aktywny, padł ofiarą własnego charakteru - otóż okazało się, że również i on może cierpieć na bezsenność. Zamiast więc walczyć ze snem, jak to każdemu szanującemu się misiowi przystoi, zmierzyć się musiał, mimo zmęczenia, z jego brakiem - a jak wiadomo zapasy z czymś czego nie widać, phi, co nie chce, nawet na najsłodsze prośby i wobec najstraszniejszych gróźb przyjść są niezmiernie wyczerpujące. Ostatecznie jednak zdając się na własny dowcip i nieprzeciętną pomysłowość Carlos wyszedł z tej bitwy zwycięsko i teraz chrapie na potęgę. Ja się trochę boję i chodzę na palcach żeby go nie zbudzić, przy czym wcale nie obawiam się, jak w piosence "Stary niedźwiedź...", o siebie tylko o Carlosa, bo jak otworzy oczy, to pewnie znowu swoim zwyczajem wpakuje się w jakąś zwykłą sobie przygodę.





2 komentarze:
Maciek co Ty mu zrobiłeś? Misio ma odwrotnie, niż ja. Ja to zasypiam wszędzie...
przecież w końcu zasnął. Widzisz że on wszystko musi robić po swojemu ja nie ma na niego właściwie żadnego wpływu...
Miś to miś i swój charakterek ma.
Prześlij komentarz