<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420</id><updated>2012-01-17T09:45:55.778+01:00</updated><category term='plus'/><category term='złoto'/><category term='inne'/><category term='Studzionki'/><category term='Kaczyński'/><category term='Kudłoń'/><category term='podcast'/><category term='Biblia'/><category term='Rostowski'/><category term='Lednica 2009'/><category term='Nocne Rozmowy'/><category term='metallica'/><category term='wielkanoc'/><category term='Bahia Solano'/><category term='szabat'/><category term='inwigilacja'/><category term='wyspa'/><category term='chrzest'/><category term='Geriontikon'/><category term='tusk'/><category term='wybory'/><category term='podróże'/><category term='western'/><category term='Szymon Bisley'/><category term='prognozy'/><category term='fiat'/><category term='Merkel'/><category term='polityka'/><category term='dell xps'/><category term='gra'/><category term='Turbacz'/><category term='windows'/><category term='Kryzys'/><category term='socjalizm'/><category term='patenty'/><category term='góry'/><category term='PIIGS'/><category term='mises.pl'/><category term='Samorost'/><category term='Rothbard'/><category term='laptop'/><category term='Barrack Obama'/><category term='humor'/><category term='ciamciaramcia'/><category term='ramadan'/><category term='recenzja'/><category term='Ron Paul'/><category term='konkurs'/><category term='technika'/><category term='przesilenie'/><category term='miś'/><category term='montaż'/><category term='os'/><category term='volkoff'/><category term='komputer'/><category term='wszechświat'/><category term='socjaliści'/><category term='prywatność'/><category term='wiosna'/><category term='Józef Habsburg'/><category term='sealandia'/><category term='miś Carlos'/><category term='blog'/><category term='dziki zachód'/><category term='szermierka'/><category term='historia'/><category term='nowy rok'/><category term='Mateusz Machaj'/><category term='ankieta'/><category term='Kolumbia'/><category term='Toruń'/><category term='wolność'/><category term='Lednica 2000'/><category term='xps'/><category term='Libia'/><category term='gorc'/><category term='Aga'/><category term='kulombry'/><category term='fun'/><category term='iron maiden'/><category term='pasmo Lubania'/><title type='text'>Rycerz Światła, Rycerz Ciemności</title><subtitle type='html'>Wybierz swoją stronę mocy!</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>83</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-6546326591838249127</id><published>2012-01-17T00:19:00.001+01:00</published><updated>2012-01-17T00:21:35.299+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Geriontikon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='plus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nocne Rozmowy'/><title type='text'>Życie bez trosk, życie bez sensu</title><content type='html'>W ubiegły czwartek wysłuchałem fragmentu "Nocnych Rozmów" - cyklicznego programu &lt;a href="http://www.plus.opole.pl/"&gt;Radia Plus Opole&lt;/a&gt;. Temat luźnej pogadanki oscylował tym razem wokół beztroski studenckiego życia. Zagadnienie zdało mi się tak błahe, że do audycji podszedłem z właściwą sobie w takich razach dezynwolturą, choć nie bez swoistej sympatii dla ludzi, którym w dzisiejszym pokręconym świecie jeszcze się chce o takich drobnostkach rozprawiać. Po krótkiej chwili zresztą, mimo całej ochoty ducha, dałem za wygraną i ucho zamiast do radioodbiornika przyłożyłem do poduszki.&lt;br /&gt;Następnego dnia naszła mnie jednak pewna refleksja, którą chciałbym się podzielić - jeśli padła ona podczas słuchowiska, to cóż, niech nie będzie mi to policzone.&lt;br /&gt;Otóż wizja życia bez trosk zdaje się być niezwykle kusząca: nie trzeba tutaj specjalnie się wysilać - wodze fantazji same się poluźniają i już widzimy siebie szczęśliwych na górze złota albo jakimś bieszczadzkim szczycie, z rodziną lub bez, z psem czy kotem, we własnym domu przed telewizorem lub gdzieś w odległym tybetańskim klasztorze. Wyobraźnia nie ma w tym przypadku granic, można by godzinami wymyślać co i jak, aż do znudzenia, kiedy to w końcu pojawia się pytanie: i co dalej?&lt;br /&gt;Interesujące, że, gdyby to tylko było w ludzkiej mocy, zapewne każdy z nas odjąłby sobie przynajmniej materialne troski dnia codziennego, po to by swą energię skupić wokół spraw wyższej wagi, cokolwiek zresztą by to nie znaczyło. Trochę to tak jak z Tewje Mleczarzem, który przesiadywałby więcej w synagodze gdyby Bóg zechciał go wysłuchać i obdarzył bogactwem wystarczającym by porzucić pracę.&lt;br /&gt;Ale pytanie o materialny wymiar trosk, przedmiotu nie wyczerpuje: z o ileż większym niepokojem głowimy się nieraz nad przyszłością i tym co przyniesie, z jaką przesadną rozwagą snujemy plany i piastujemy je w nadziei, że ostatecznie uda się je zrealizować.&lt;br /&gt;Wolne od tego rodzaju kłopotów są chyba jedynie dzieci, ale czy ktokolwiek na powrót chciałby stać się dzieckiem?&lt;br /&gt;W ogóle: troska naturalnie kojarzy się z jakiegoś rodzaju zmartwieniem. Czy słusznie? Przecież jeśli matka troszczy się o dziecko to w żadnym wypadku nie musi, ba nie powinno to mieć negatywnych konotacji - przeciwnie - jest raczej, o ile mogę w imieniu matek pozwolić sobie na taką uwagę, wspaniałą przygodą, nawet jeśli dziecko robi wszystko by tak nie było (pozdrawiam mamę!;). Jednym słowem gdy o coś się troszczę, niech to będzie cokolwiek - to znaczy, że mi na tym zależy, i dobrze, bo tyle&amp;nbsp;jest&amp;nbsp;rzeczy, na których zależeć każdemu z nas powinno.&lt;br /&gt;Oczywiście każdy z nas na to i owo&amp;nbsp;narzeka;&amp;nbsp;przeciętny człowiek najczęściej pewnie utyskuje na swoją pracę ale to dlatego, że on sam wierzy, zasadnie czy nie, że jego energia mogłaby zostać lepiej ukierunkowana. Niekoniecznie chodzi zaraz o to, żeby resztę życia spędzić na plaży, popijając schłodzony nektar w cieniu palm (co jest nawiasem mówiąc dosyć ryzykowne jeśli na palmie znajdują się kokosy - coś o tym wiem!).&lt;br /&gt;W Mądrościach Ojców Pustyni czyli Geriontikonie - książeczki, która winna chyba gościć w każdej, nie tylko chrześcijańskiej biblioteczce, między innymi&amp;nbsp;znajduje się i taka, cokolwiek dziwna&amp;nbsp;historia pewnego pustelnika. Człowiek ów regularnie zapadał na zdrowiu, zawsze jednak po jakimś czasie dochodził do siebie. Sytuacja ta powtarzała się rok w rok, aż pewnego razu starca ominęła choroba. Zamiast cieszyć się z tego faktu, załkał rzewnie, a kiedy zapytano go czemu płacze odparł, że oto najwyraźniej Bóg przestał się o niego troszczyć. Tak bowiem osobliwie pojmował on łaskę bożą.&lt;br /&gt;Daleki jestem od stwierdzenia, że troski są swego rodzaju wyzwaniami, choć i tak być może. Sądzę natomiast, że niemała jest ich rola porządkowa, hierarchizująca naszą codzienność. Dlatego tak jak w tytule tego wpisu - czy życie bez trosk, nie byłoby jednak życiem bez sensu?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-6546326591838249127?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/6546326591838249127/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=6546326591838249127' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6546326591838249127'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6546326591838249127'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2012/01/zycie-bez-trosk-zycie-bez-sensu.html' title='Życie bez trosk, życie bez sensu'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5607567779914224784</id><published>2012-01-16T21:16:00.001+01:00</published><updated>2012-01-16T21:19:01.294+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mises.pl'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mateusz Machaj'/><title type='text'>Kościół a sprawa polska</title><content type='html'>Natknąłem się w sieci na ciekawy&amp;nbsp;&lt;a href="http://mises.pl/blog/2011/11/22/machaj-kosciol-katolicki-a-wolny-rynek/"&gt;tekst&lt;/a&gt;&amp;nbsp;Mateusza Machaja z Instytutu Misesa. Autora znam z wcześniejszych publikacji i bardzo cenię sobie jego rzeczową argumentację, dlatego do czytania zasiadłem z niemałą przyjemnością. Publikacja jest interesująca i wyjątkowo wyważona, i dobrze - niemniej jednak odnoszę wrażenie, że we wnioskach można było spokojnie posunąć się dalej. Wprawdzie Dekalogu czy Pisma Świętego w ogóle, nie warto czytać&amp;nbsp;jak pan Kolany na bankier.pl&amp;nbsp;jako &lt;a href="http://www.bankier.pl/wiadomosc/Jezus-Chrystus-byl-liberalem-2458336.html"&gt;manifestu polityczno-społeczno-ekonomicznego&lt;/a&gt;, (choć tekst pana Kolanego to, przyznaję, sympatyczna rozrywka intelektualna), mimo to podstawy wiary dosyć bezpośrednio odnoszą się do tego co Rothbard nazywa prawem naturalnym, co rodzi oczywiste implikacje.&lt;br /&gt;Warto pamiętać, że Rothbard z jednego prawa naturalnego - prawa własności wyprowadza ideę libertariańską&amp;nbsp;in extenso;&amp;nbsp;chrześcijanin idąc za przykazaniem miłości bliźniego ma teoretyczną podstawę by uczynić to samo i de facto dojść do tych samych wniosków.&lt;br /&gt;W praktyce jest to jak wiadomo niemożliwe - ile osób potrafi dzisiaj świadomie odróżnić skutki od przyczyn, ba, ile ma czas by się nad jednymi i drugimi zastanowić.&lt;br /&gt;Ciągle łatwiej jest podarować komuś małą rybkę niż pokazać gdzie jest staw albo jak skonstruować wędkę.&lt;br /&gt;O ileż prościej jest zrzucić ten czy inny obowiązek na instytucję - pomoc biednym na odpowiednie urzędy, sprawy bezpieczeństwa własnej ulicy na policję etc. Instytucja policji to zresztą świetny przykład - powołana w szczytnym celu ochrony obywateli w rzeczywistości wyręcza ich z myślenia o własnym bezpieczeństwie i atomizuje.&lt;br /&gt;Ale wracając do meritum: nie mam odpowiedniego przygotowania ani nawet ambicji by przeprowadzać usystematyzowaną analizę zagadnienia, ale fakt faktem, że w Piśmie Świętym aż się od interesujących zagadnień z pogranicza religii i relacji społecznych roi. Kwestia interpretacji zawsze pozostaje, rzecz jasna otwarta jednak ścisłe trzymanie się zasad dekalogu możliwości interpretacyjne cokolwiek zawęża (o czym zresztą pan Machaj mimochodem jak sądzę wspomina). Dlatego choć rozrzut poglądów wśród wiernych i dostojników kościoła jest naturalny to równie niewymuszony i spontaniczny winien być proces znaczącego ujednolicenia stanowisk. Że w wyniku takiej harmonizacji wspólnota nabrałaby cech libertariańskich pozostaje mi już tylko wierzyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5607567779914224784?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5607567779914224784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5607567779914224784' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5607567779914224784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5607567779914224784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2012/01/son-sprawa-polska.html' title='Kościół a sprawa polska'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4090203499712971685</id><published>2012-01-16T02:20:00.003+01:00</published><updated>2012-01-16T20:05:47.672+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowy rok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rothbard'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ron Paul'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prognozy'/><title type='text'>Kilka uwag na nowy rok</title><content type='html'>Noworoczną tradycją dziennikarzy, blogerów, wszelkiej maści autorytetów i celebrytów jak również pospolitej, choć nierzadko&amp;nbsp;gorączkowo rozpolitykowanej&amp;nbsp;gawiedzi są mniej lub bardziej udane podsumowania minionych miesięcy będące z reguły przystawką do prognoz o wysoce zróżnicowanym stopniu realizmu. Tego typu działalność piśmiennicza wynika najczęściej ze szczerej potrzeby grafomaństwa i aplauzu i jest prostą konsekwencją nasilonej ponad stan miłości własnej. Jednocześnie nie trzeba wcale posiadać nadmiernych ambicji intelektualnych żeby podskórnie niemal wyczuć i mimowolnie dać się ponieść nadarzającej się w takich razach okazji by zgrabnym proroctwem wstrzelić się do panteonu stańczyków i wieszczów naszego umęczonego narodu.&lt;br /&gt;Byłoby kłamstwem zarzekać się, że tej swoistej gorączce nie ulegam ani trochę, co więcej łapię się na tym, że przełom roku i dla mnie staje się pretekstem do podobnych analiz, choć przecież zimowa aura jest ku temu tak samo dobra jak każda inna.&lt;br /&gt;Dlatego by mieć to już z głowy i w przyszłości&amp;nbsp;móc&amp;nbsp;zająć się ważniejszymi tematami stwierdzam pokrótce co następuje:&lt;br /&gt;Po pierwsze: uspokajam - nihil novi sub sole - choćby nawet brzmiało to jak najpospolitszy truizm. Zaglądając w zwierciadło historii byle laik bez kłopotu odnajdzie interesującą go paralelę i jeśli coś w tym fakcie jest ciekawego, to przede wszystkim to, że mimo ciągle podobnych doświadczeń nieustannie popełniamy te same błędy jako poszczególne jednostki, jak i jako gatunek ludzki w ogólności.&lt;br /&gt;Po drugie - znajdujemy się chyba na dziejowym zakręcie i prawdopodobnym jest, że albo z tego zakrętu z hukiem wylecimy albo zaraz za nim okaże się, że droga niespodziewanie się urywa. Zdaję sobie sprawę, że być złym prorokiem to łatwizna ale proszę zwrócić uwagę jak bardzo wzorzec naszych zachowań skręcił ostatnimi czasy w stronę utylitaryzmu - właściwie ciężko doszukać się jakiejkolwiek ideowości w działaniach dzisiejszego homo sapiens, a to o tyle niedobrze, że ideologię, nawet najgłupszą zawsze można zrewidować i zmienić, utylitaryzm natomiast z samego założenia jest bezwzględnie bezrefleksyjny.&lt;br /&gt;Nie chodzi mi w tym momencie o jakąś prymitywną krytykę egoistycznych zachowań opisanych przez Adama Smitha w "Bogactwie Narodów..." tylko o istotę naszej cywilizacji a może i nawet człowieczeństwa. Oto 12 stycznia tego roku "Panorama" wyemitowała materiał o wypadkach drogowych i stale rosnącej liczbie ofiar tych wypadków. Niby news jakich wiele; ot trochę politpoprawnej papki, kilka przemawiających do wyobraźni obrazków wraków.&lt;br /&gt;Pal sześć statystyki, z których, uwzględniając systematyczny przyrost liczby samochodów na naszych drogach nijak nie wychodzi mi, że główną przyczyną większej ilości codziennych drogowych tragedii jest podniesiony niedawno limit prędkości. Skoro dziennikarz stawia sobie taka tezę i udowadnia ją gwałcąc zdrowy rozsądek to mnie nic do tego, przynajmniej póki sam mogę sprawdzić zaserwowane informacje i zweryfikować te idiotyzmy. Zszokowało mnie natomiast podsumowanie newsa, które brzmiało mniej więcej tak: dramat rodzin osób zabitych to jedno, ale koniec końców tracimy wszyscy, bo ludzie ci już nigdy nie pójdą do pracy i nie stworzą żadnego PKB. W sumie państwo z tego tytułu jest biedniejsze o - i tu padła konkretna liczba, jeśli dobrze pamiętam ok. - 10 mln złotych.&lt;br /&gt;Przyznam że mnie zwyczajnie zmroziło - z otwartą jadaczką siedziałem przed telewizorem i zastanawiałem się jak bardzo bezczelnym trzeba być by coś takiego powiedzieć prywatnie, bo w głowie mi się nie mieści, że ktokolwiek mógłby się zdobyć na tego rodzaju wypowiedź publicznie. A jednak, kiedy już ochłonąłem, doszedłem do wniosku że ten facet, niech będzie że nazwę go nawet, niech stracę, dziennikarzem, raczej nie miał złych intencji. Owszem, zachował się jak bydlę, ale to z przyzwyczajenia - od lat jesteśmy traktowani jak bydlęta to się człowiek w końcu przystosowuje. Cóż, mamy niestety ogromne zdolności adaptacyjne.&lt;br /&gt;Z innej beczki: czekam właśnie na paczkę od rodziny z Kolumbii; przesyłka nadana została jeszcze w grudniu tak bym mógł ją rozpakować w okolicach świąt. Właściwie oswoiłem się z myślą, że jej już nie zobaczę - od lat paczki z Kolumbii albo nie dochodzą wcale albo, znacznie częściej, docierają poszatkowane i podziurawione, że aż się serce kraje. Wiadomo - gdybym handlował narkotykami przesyłałbym je oczywiście jak każdy szanujący się dealer DHL-em; celnicy myślą widać podobnie dlatego muszą koniecznie sprawdzić czy aby w pudełku nie znajdują się prochy i każdorazowo dziurawią pakunek jak popadnie a czasem ordynarnie go otwierają, niszcząc zawartość. Krew mi bulgoce gdy o tym myślę, a co dopiero piszę bo czy to właśnie nie jest doskonały przykład zbydlęcenia obyczajów?&lt;br /&gt;Albo proszę sobie chociaż przypomnieć "debatę" o wieku emerytalnym; zewsząd gadające głowy epatują nas coraz śmielszymi obliczeniami, a nikomu nie przyjdzie do głowy, że o tym kiedy zacząć karierę zawodową i kiedy ją skończyć winienem decydować tylko ja. Pracuję dla siebie, na swoje utrzymanie i tyle - jeszcze dziesięć lat temu media jak ognia unikały popularnego dziś stwierdzenia, że zstępni pracują na wstępnych a dziś obrzydliwość ta jest normą. Wszystko dla wspólnego dobra.&lt;br /&gt;Jednym słowem: nie tak dawno temu politycy w III RP przypomnieli sobie o karze śmierci. Podniosło się zaraz larum, że nie, nie wolno, nie da się, Europa, prawa człowieka itd. Można się z tym zgadzać albo i nie - jeśli o mnie chodzi to mam wielką obawę że KS jednak wkrótce zostanie przywrócona, kto wie czy nie będzie za nią orędował sam Słońce Peru, ale z powodów utylitarnych nie ideowych - by ukrócić zbrodnie przeciwko &lt;s&gt;budż&lt;/s&gt; narodowi jakim niewątpliwie są wszelkie przestępstwa gospodarcze. Oczywiście zgodnie z wydźwiękiem wspomnianego newsa podobnie może zostać zakwalifikowane pospolite morderstwo. W końcu skoro przeliczamy wszystko konsekwentnie na pieniążki...&lt;br /&gt;Profesor Rothbard w "Manifeście libertariańskim" twierdzi gdzieś w pierwszych rozdziałach, że utylitaryzm jest wprawdzie jako idea (czy też właściwie anty-idea) fatalny, ale nierzadko czerpie garściami z rozwiązań wolnorynkowych czy nawet libertariańskich bo te są zwyczajnie&amp;nbsp;zdroworozsądkowe ergo użyteczne (utylitarne). Dzisiejsza codzienność pokazuje jak wielce Rothbard się w tej akurat materii mylił, jak bardzo zatruty został nasz zdrowy rozsądek, nawet nie inżynierią społeczną ale głupotą i całkowitą bezrefleksyjnością.&lt;br /&gt;Ale żeby nie było tak ponuro i katastroficznie: w USA objawił się Ron Paul i choć szanse na jego prezydenturę są minimalne, to jednak trudno nie zauważyć rosnącego&amp;nbsp;od kilku lat&amp;nbsp;dla głoszonych przez niego idei poparcia. Oby to była jaskółka, która w przyszłości pokona jastrzębia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4090203499712971685?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4090203499712971685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4090203499712971685' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4090203499712971685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4090203499712971685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2012/01/kilka-uwag-na-nowy-rok.html' title='Kilka uwag na nowy rok'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-9042439562092379797</id><published>2011-10-07T01:15:00.000+02:00</published><updated>2011-10-07T01:15:03.148+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wybory'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kaczyński'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Merkel'/><title type='text'>Polska azylem Europy</title><content type='html'>Podobnie jak to drzewiej bywało Polska wyrasta na najbardziej tolerancyjny, spokojny i liberalny kraj dzisiejszej Europy. Teza może troszkę śmiała ale proszę spojrzeć: w Niemczech kanclerzyca Merkel złości się na Turków i multi-kulti, w Wielkiej Brytani i Francji płoną od czasu do czasu całe dzielnice, nawet w ciapowatej Słowacji czepiają się Bogu ducha winnych Cyganów a w Polsce jak kto chce - hulaj dusza, piekła nie ma. Wprawdzie u nas też drobne niepokoje i okolicznościowe ruchawki, ale związane są one z, co tu dużo gadać, przedwyborczym stresem bo ważna to rzecz kto wejdzie, a jak wejdzie to komu i gdzie. Koniec końców jednak my tu głównie walczymy sami ze sobą a trup nie ściele się szczególnie gęsto jeśli w ogóle.&lt;br /&gt;Warto przy tym zauważyć, że o ile chłopcy w piaskownicy troszkę się ostatnio poprztykali o tyle tak "naprawdę nie dzieje się nic" jak słusznie wyśpiewał kiedyś Grzegorz Turnau. Jasne - całkiem pokaźne stadko baranów beczy chwilowo znacznie głośniej niż zwykle bredząc co i rusz o ewentualnych dusznych rządach prezesa, pięciu gniewnych ludzi zaś pisze jakieś śmieszne listy i zawracając głowę łaskawej pani Anieli Merkel wmawia jej, że została śmiertelnie obrażona, prokurując tym samym skandal tam gdzie go oczywiście nie ma - ale w sumie nie jest to nic czego byśmy już kilka lat temu nie przerabiali.&lt;br /&gt;Ciekawi mnie raczej co innego mianowicie czy cierpliwa pani Aniela nie zdecyduje się w związku ze skierowanym do niej pismem na jakowąś prewencyjną&amp;nbsp;wojenkę&amp;nbsp;bo przecież w obecnej sytuacji ma ku temu powody przynajmniej dwa: po pierwsze uderzenie na nasz Przywiślański protektorat mogłaby tłumaczyć potrzebą ochrony swego dobrego imienia wobec domniemanych kalumnii prezesa jakie rzekomo&amp;nbsp;były&amp;nbsp;spadły na jej nieszczęśliwą głowę; po drugie natomiast dla swojego świętego spokoju mogłaby zwyczajnie chcieć uciszyć tych wszystkich płaczków, którzy przy byle okazji lecą do niej na skargę pętając jej tym samym ręce w sprawach o wiele poważniejszych.&lt;br /&gt;Co zrobi pani Aniela tego oczywiście przewidzieć nie sposób, natomiast, że takie zachowania byłych ministrów i znakomitej części mediów społeczeństwo przyjmuje bez szemrania to już jest dowód niezbity na nasz wyjątkowy liberalizm wyssany chyba wprost z matczynym mlekiem.&lt;br /&gt;Swoją drogą zaskoczyło mnie, że nikt nie zwrócił uwagi, że przesadzona reakcja "byłych" właściwie bardziej obraża panią Anielę niż tajemne słowa o znaczeniu runicznym zapisane w księdze mądrości prezesa. Skoro bowiem nasze autorytety zaprzeczają tezie prezesa, który stwierdził, że (cytuję z pamięci) - "dojście [pani Anieli - przyp. mój] do władzy nie było wyłącznie dziełem przypadku" to znaczy, że uważają jej zwycięstwo w wyborach i objęcie stanowiska kanclerzycy za czysty zbieg okoliczności. Nie liczą się więc poglądy pani Anieli i jej ówczesny program, nie ma znaczenia jej doświadczenie zdobyte u boku Helmuta Kohla, o kant stołu rozbić&amp;nbsp;można&amp;nbsp;nastroje Niemców i masę innych czynników - nie, o zwycięstwie pani Merkel zadecydował ślepy los.&lt;br /&gt;Rozumiem, że taka to już cecha demokracji - cóż skoro los, podobnie jak Temida jest ślepy to może tak po prostu być musiało. Ale w takim razie po co w ogóle organizować tę hucpę z wyborami - nie lepiej rzucić kośćmi?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-9042439562092379797?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/9042439562092379797/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=9042439562092379797' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/9042439562092379797'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/9042439562092379797'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/10/polska-azylem-europy.html' title='Polska azylem Europy'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1344267148106129527</id><published>2011-10-04T01:16:00.004+02:00</published><updated>2011-10-04T01:34:06.559+02:00</updated><title type='text'>Dzieje się...</title><content type='html'>Długo, bardzo długo zabierałem się do kolejnego wpisu na blogu, ale też proszę mi wybaczyć ale pora ku temu nienajlepsza. Nie, nie chodzi mi o to że jesień, że zimno, koniec wakacji (zresztą kto wakacje do końca września miał to miał...), że w Kolumbii słota, że późno, cisza nocna i takie tam inne dyrdymały.&lt;br /&gt;Rzecz w tym, że w chwilach szaleństwa raz na czas miewam takie dzikie, nieokiełznane marzenie by wrzucić tu coś niekoniecznie związanego z sytuacją społeczno-polityczną kraju i wszechświata, ergo coś wesołego od czego droga Czytelniczko, drogi Czytelniku rubasznie zarechotasz nieznacznie choćby zwiększając sumę szczęścia i radości na tym pożałowania godnym łez padole.&lt;br /&gt;Chciałbym przy tym uniknąć łatwizny i banału dlatego z miejsca odrzucam przaśny koncept, że tym czymś mogłoby być moje zdjęcie, poszukuję więc w pocie czoła innego tematu ale nie takie to proste gdy tak zwana kampania w pełni i tak zwani poważni politycy atakują jak się da moją sferę osobistą nachalnie reklamując swoje miazmaty dla hecy i niepoznaki zwane programami wyborczymi.&lt;br /&gt;Że ci faceci z popispslsld, udają że własne wynurzenia traktują serio to mnie jeszcze nie dziwi - przybrałeś sobie człowiecze taką gębę to teraz musisz grać przynajmniej do wyborów. Ale że tak zwani poważni dziennikarze ze śmiertelną powagą analizują kolejne sondaże, partyjne wolty, żenująco miałkie spoty i wypowiedzi członków całego tego politycznego gangu to już doprawdy jest mało śmieszne.&lt;br /&gt;Od lat wprawdzie nie dziwi mnie już agitka uprawiana przez prawdopodobnie najlepszą gazetę w kraju; zresztą w trosce o resztki zdrowia psychicznego "wybiórczej" nie poczytuję, pech jednak chciał, że stojąc w kolejce na stacji gdzie płaciłem pokornie za paliwo jakieś 5,5 złocisza za litr, nieopatrznie zawiesiłem lewe nomen omen oko (ach ten zez!) na pierwszostronicowym wstępniaku Mistrza Ceremonii GieWoo, który z uporem godnym żuczka gnojarza po raz tysięczny wyłuszczał czytelniczej tłuszczy fakty o wyższości Peło nad Piss.&lt;br /&gt;Święte to prawo gryzipiórka pisać co mu się żywnie podoba szczególnie jeśli skrobie we własnym organie. I ja przecież nie jestem gorszy i gdy mam wenę zamieszczam tu nie byle jakie blasfemie żeby wkurzyć cenzorów, wywołać skandal i dorobić się fortuny. Bardziej przeraża mnie fakt, że nie minęły 24 godziny a już, szperając po necie znalazłem wypociny dziennikarzy z konkurencyjnego periodyku, którzy widać nie mogli sobie darować by powiedzmy to wprost - bredni naczelnego GieWoo nie skomentować.&lt;br /&gt;Mam nieodparte wrażenie że cała polska rzeczywistość społeczno-polityczna działa na zasadzie rezonansu. Jeden baran z drugim - nieważne dziennikarz czy polityk huknie w tubę to zaraz drugi koniecznie musi mu odtrąbić. Ci ludzie nie grają własnych melodii, nie mają żadnych idei - zwyczajnie drepcą w miejscu oglądają się na ruch adwersarza, lub w końcu sami ten ruch prowokują, tamten zaś, jak dziecko oczywiście tylko na zaczepkę czeka i już obaj mogą wziąć się pod ręce, za łby czy za co tam jeszcze im się żywnie podoba i rozpocząć chocholi taniec.&lt;br /&gt;Znajdujemy się chwilowo w oparach absurdu a miazmatami tymi upojeni jesteśmy całkowicie - nie trzeba być mózgiem żeby zauważyć że prezes bredzi, że cały jego program to socjalno-etatystyczne bzdury podlane podłym sosem o wspólnej europejskiej armii.&lt;br /&gt;Z premierem nie jest lepiej - gość odjechał już tak mocno że trudno to komentować, ma facet natomiast jeszcze na tyle cwaniactwa, że jako koło ratunkowe rzuca sobie i partii obietnice 300 Euro - przy czym nie ma to znaczenia czy będzie to 300 tysięcy, milionów czy miliardów - to wszystko i tak są puste pieniądze i bogactwa z tego nie będzie - (jeśli nawet te pieniążki przekroczą granice III RP to) powstanie co najwyżej parę dziwnych firm krzaków obsługujących kompletnie nietrafione z punktu widzenia gospodarki inwestycje, które po zakręceniu kurka i wyschnięciu źródełka taktownie się zwinie ogłaszając po cichu bankructwo. Zresztą nawet gdyby rzeczona mamona została podzielone i każdy z nas otrzymał do ręki te kilka euro efektem byłaby tylko inflacja i kac na drugi dzień po hucznej imprezie. To chyba Mises pisał o dolewaniu pączu...&lt;br /&gt;I kończąc już: dla odreagowania i, co tu dużo mówić - z przekory zakupiłem byłem pierwszy (i drugi!) numer tygodnika Wprost/Wręcz Przeciwnie. Byłem mile zaskoczony znajdując tam nawet trzy lub cztery ciekawe teksty - bo, jak wspomniałem poziom naszego dziennikarstwa jest taki że pożal się Boże więc każda jaskółka cieszy. Jeden z artykulików z działu "kultura", choć akurat słabszy w formie zwracał uwagę na śmierć dobrego polskiego rocka. Celna uwaga - wróciłem ostatnio do dwóch pierwszych płyt Hey i nie mogę wyjść z podziwu jak dobra to muzyka a równocześnie zachodzę w głowę, jak to jest, że zespół który nagrał takie hiciory jak "Ja sowa", "Zadrość", "Ho" etc. (właściwie można by wymienić wszystkie piosenki z "Ho" i 3/4 z "Fire") tak bardzo się zmienił. Ale to spotkało gro polskich i zagranicznych grup, i cóż to musi być, jak widać smutny znak nieubłaganych czasów. Plastikowa kultura, plastikowe idee poprawności politycznej, plastikowe społeczeństwo i plastikowi politycy z plastikowym pomalowanym na złoto Tuskiem i jego lustrzanym odbiciem w postaci prezesa.&lt;br /&gt;Cholera, jest to wniosek tak banalny i prostacki że aż głupio to pisać, ale co tu się dalej&amp;nbsp;gimnastykować&amp;nbsp;kiedy to niestety prawda. Tuż przed wyborami kiedy w teorii tyle się dzieje, tematów w brud, nic tylko czerpać garściami, wyśmiewać, wytykać palcem człowiekowi się odechciewa, bo to wszystko manewry na niby i psiakrew wszystko to tombak i plastik. Ech...&lt;br /&gt;Na koniec muzyczka ze starych dobrych lat - Hey!&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://2.gvt0.com/vi/hs4rh2LqRmI/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hs4rh2LqRmI&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/hs4rh2LqRmI&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1344267148106129527?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1344267148106129527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1344267148106129527' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1344267148106129527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1344267148106129527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/10/dzieje-sie.html' title='Dzieje się...'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2043889657987944330</id><published>2011-09-17T01:18:00.009+02:00</published><updated>2011-09-17T18:44:58.684+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Rostowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Libia'/><title type='text'>A więc wojna!</title><content type='html'>Jacek i Agatka razu pewnego wybrali się w góry. Dzień był piękny i słoneczny, powietrze pachniało jesienią a lekki zefirek orzeźwiał strudzonych wędrowców. Jacek i Agatka górskie ostępy odwiedzali już nieraz, tym razem jednak postanowili skorzystać z usług profesjonalnego przewodnika licząc, że ten poprowadzi ich rzadziej uczęszczanymi szlakami, pokaże i opowie o cudach natury i leśnych tajemnicach, o napotkanej faunie i florze, i, co istotne, zadba o bezpieczeństwo całej tej imprezy.&lt;br /&gt;Dalej rzecz potoczyła się tak: bohaterowie nasi od kilku już godzin wydeptywali dzikie ścieżki borów, przemierzali wzniesienia po czym dziarsko schodzili w doliny gdzie tonęli wśród traw i złotych zagajników. Wprawdzie przewodnik, który z początku wydał się im miły i&amp;nbsp;kompetentny, więcej&amp;nbsp;niźli o licznych ciekawostkach przyrodniczych jak i samej malowniczej trasie&amp;nbsp;plótł o sobie i swoich osobistych sukcesach nie mogąc się nachwalić własnych tak licznych zalet; nie stanowiło to jednak większej uciążliwości i w żaden sposób nie podważało&amp;nbsp;przecież&amp;nbsp;jego profesjonalizmu, co najwyżej nie najlepiej świadczyło o wrodzonej skromności.&lt;br /&gt;Przewodnik wiódł Jacka i Agatkę po coraz to trudniejszym terenie, wkrótce zaczął ich nawet nieco straszyć zapowiadając komplikacje i pewne uciążliwości, ale Jacek i Agatka nie zaprzątali sobie tym głowy uznawszy, że przewodnik umyślnie nieco koloryzuje i bajdurzy bo też i taka jest jego przewrotna natura.&lt;br /&gt;W pewnym momencie grupka dotarła do miejsca gdzie szlak odbijał w lewo a zaraz za zakrętem znajdowała się informacja o tym, że dalsza droga jest zamknięta do odwołania.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Było to, trzeba przyznać, raczej niemiłe zaskoczenie i oznaczało, że towarzystwo, jeśli chce respektować zakaz wstępu musi zawrócić i pokonać około tysiąc sążni przez leśną gęstwinę aż do najbliższego rozwidlenia szlaków. Z drugiej strony Jacek i Agatka jako osoby w górskich wędrówkach zaprawione, serio rozważały możliwość przebycia reszty trasy zamkniętym szlakiem tym bardziej, że ta dotychczasowa nie nastręczyła im większych kłopotów.&lt;br /&gt;Niespodziewanie jednak przewodnik górski kompletnie się załamał. Ogarnęła go dziwna histeria, krzyczał, biegał, gestykulował i rwąc włosy z głowy wieszczył apokalipsę i śmierć swoją i uczestników wycieczki. Przykro było na tego człowieka patrzeć i właściwie nie bardzo było wiadomo jak mu pomóc. Na przekór wszystkiemu nie zauważał, że słońce przecież ciągle świeci, że do najbliższej osady nie jest w gruncie rzeczy daleko, że Jacek i Agatka wciąż mają nieco prowiantu i wody w plecakach, że wreszcie, w najgorszym razie, zawsze można zawrócić - nic to dla niego nie znaczyło i ze śmiertelnym przerażeniem bełkotał ciągle swoje.&lt;br /&gt;Zastanawiasz się droga Czytelniczko i Ty również drogi Czytelniku jak się ta historia skończyła? Prosto i bezboleśnie - Jacek i Agatka przeszli suchą stopą przez zamknięty szlak i powrócili szczęśliwie do domu. Za nimi wlókł się jak mara zrezygnowany i ogarnięty beznadzieją przewodnik, który bojąc się zostać sam, zdecydował się wejść na nieznaną ścieżkę. Co ciekawe, gdy tylko grupka zeszła z nieczynnej części szlaku i osiągnęła pierwszą osadę przewodnik błyskawicznie odzyskał rezon gratulując sobie nieprzeciętnego talentu rasowego aktora dramatycznego.&lt;br /&gt;Nasuwa się jednak pytanie - co właściwie należałoby z takim przewodnikiem począć i jakie można by mieć o nim mniemanie?&lt;br /&gt;Może takie jak o p. ministrze Rostowskim, który kilka dni temu zdołał wybekać w Parlamencie Europejskim parę zdań o końcu Europy (ba, dobrze że pan minister ma poczucie przyzwoitości i nie ogłosił końca świata). Właściwie ciężko z czymś takim polemizować, stąd ta powyższa krótka i zmyślona anegdotka. Mógłbym oczywiście zapewnić pana ministra że Europa po nieuchronnym upadku UE nie zapadnie się wcale do wnętrza ziemi jak zielona Atlantyda, nie zniknie nagle, nie wyparuje, ale i tak by mi nie uwierzył. Gdybym zaś podjął się karkołomnego zadania i udowadniał p. ministrowi to co zwykły człowiek widzi: że każdy kolejny dzień istnienia&amp;nbsp;Unii Europejskiej - tej obrzydliwej lewackiej urzędniczej narośli na europejskim organizmie sprawia, że Europa z wolna umiera przyduszona biurokratycznym cielskiem takich jak pan Rostowski macherów od naszych finansów, którzy na wyścigi zadłużają nas wszystkich janosikując przy tym jak się patrzy, to by się p. minister nie dość że obraził to jeszcze niepotrzebnie zdenerwował, wyzwał od spekulantów, nazwał "drogim Maciejem" i&amp;nbsp;pozwał&amp;nbsp;trzykrotnie w trybie wyborczym.&lt;br /&gt;Wracając do Jacka i Agatki - podziwiam ich za cierpliwość i dobroduszność. Ich przewodnikowi - temu który powinien był znać trasę jak własną kieszeń, który przewyższać ich miał wiedzą i doświadczeniem, który winien mieć&amp;nbsp;co najmniej&amp;nbsp;kilka planów awaryjnych na pogodę i niepogodę, deszcz, śnieg i&amp;nbsp;niedźwiedzie&amp;nbsp;a który koniec końców wyprowadził ich na manowce właściwie się upiekło bo i Jacek i Agatka nie chcieli mieć z takim indywiduum więcej do czynienia.&lt;br /&gt;Czy i pan Rostowski będzie miał tyle szczęścia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Chociaż nawiasem mówiąc - być może wypowiedź p. Rostowskiego powinniśmy wziąć za dobrą monetę: UE bankrutuje a sam projekt jest już chyba w stadium schyłkowym. Pośrednim dowodem na to jest interwencja w Libii. Jak bowiem pamiętamy z lekcji historii - jeśli rządowi brak pieniędzy to chętnie angażuje się zbrojnie odwlekając ogłoszenie niewypłacalności. Tak zrobił towarzysz Hitler, podobnie zagrał towarzysz&amp;nbsp;Roosevelt, tak teraz działają państwa członkowskie UE.&lt;br /&gt;Francja nawet &lt;a href="http://forsal.pl/artykuly/543364,kadafi_zostawil_libii_w_spadku_miliardy_euro_w_europejskich_krajach.html"&gt;niespecjalnie kryje się ze swoimi zamiarami&lt;/a&gt; i zwyczajnie chce zrabować Libii zamrożony we francuskich bankach kapitał, Brytyjczycy z kolei działać będą w białych rękawiczkach i najpierw zwrócą libijskie aktywa utworzonemu przez powstańców Bankowi Centralnemu (vide link wyżej), ale tylko po to żeby ten mógł wydać te pieniądze za granicą (czyżby &lt;b&gt;lwią &lt;/b&gt;ich&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;część w Wielkiej Brytanii?), w szczytnym ma się rozumieć celu zaspokojenia najżywotniejszych potrzeb &lt;s&gt;Brytyjczy&lt;/s&gt; Libijczyków.&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;O tempora, o mores...)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2043889657987944330?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2043889657987944330/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2043889657987944330' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2043889657987944330'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2043889657987944330'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/09/wiec-wojna.html' title='A więc wojna!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8057596663253383293</id><published>2011-08-22T00:04:00.002+02:00</published><updated>2011-08-22T09:16:42.322+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywatność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inwigilacja'/><title type='text'>Prywatność jako towar deficytowy</title><content type='html'>Ostatnio trafiłem w sieci na &lt;a href="http://www.itworld.com/mobile-wireless/194657/south-korea-class-action-suit-against-apple-now-has-27000-plaintiffs"&gt;ciekawy artykulik&lt;/a&gt; opisujący pozew 27 tysięcy skośnookich obywateli Korei Południowej przeciwko firmie Apple, która, z troski zapewne o życie i zdrowie (bo inna motywacja w głowie mi się nie mieści;) swoich żywicieli tzn. własnych klientów postanowiła na bieżąco, bez ich wiedzy i zgody gromadzić dane o ich obecnej lokalizacji. Posiadacze mobilnych zabawek Apple'a - ajfonów, ajpadów i ajpodów byli więc przez producenta zwyczajnie śledzeni a informacje o odwiedzanych przez nich miejscach trafiały do, co ciekawe niezabezpieczonego pliku gdzie kurzyły się czekając, przynajmniej podług przedstawicieli firmy, na lepsze czasy.&lt;br /&gt;Rzecz jednak wyszła na jaw - pan&amp;nbsp;Kim Hyeong-seok wytoczył Apple proces domagając się symbolicznego odszkodowania w wysokości 932 dolarów (1 milion Wonów) i sprawę wygrał. Zachęcony tym przykładem południowokoreański lud pracujący miast i wsi poszedł za ciosem i do sądu z podobnymi wnioskami wystąpiło kolejnych 27 tys. osób. Widać tutaj jak na dłoni że Apple ma spore szczęście - drapieżny kapitalizm mocno już zatomizował społeczeństwo Korei Południowej skoro z pozwem wystąpiło ledwie pół promila potężnego 50 milionowego narodu. Gdyby, dajmy na to towarzysze zza północnej granicy wcześniej doszlusowali byli ze swym bogactwem do braci z południa, przynajmniej na tyle żeby na gadżety Apple'a móc sobie pozwolić to przy ich kołchoźnianej świadomości i kolektywnej organizacji Jabolowcy od Jobsa mieli by do czynienia z pozwem zbiorowym obejmującym, bagatela, 22 miliony dusz.&lt;br /&gt;Jak się cała historia zakończy - zobaczymy, niezależnie jednak od finału jest ona dla mnie niezłym punktem wyjścia do paru uwag, które chciałbym Ci tutaj droga Czytelniczko i drogi Czytelniku przedłożyć.&lt;br /&gt;Otóż jeśliby wierzyć źródłu, pozywający pozew swój argumentują przede wszystkim uszczerbkiem na zdrowiu psychicznym i ogólnym smutkiem żeby nie napisać deprechą jaka zaatakowała ich w momencie gdy dowiedzieli się, że są obiektem niezdrowego zainteresowania wielkiego jabolowego brata. Musiał to być, nawiasem mówiąc, podobny rodzaj szoku jaki przeżyli wszyscy fani teletubisiów gdy okazało się, że jeden z tych potworków siedział był w szafie a gdy z niej wreszcie wylazł to jako, o zgrozo homotubiś.&lt;br /&gt;Znamiennym jest przy tym, że obywatele bredzą coś o rozstroju emocjonalnym, zamiast powiedzieć wprost, że na żadne podglądactwo się nie godzą, że to urąga ich godności i&amp;nbsp;przekracza granice jakiejkolwiek przyzwoitości. Niby pan&amp;nbsp;Kim Hyeong-seok coś o prawie do prywatności przebąkuje, ale&amp;nbsp;to dopiero powiązana z organami władzy&amp;nbsp;&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Korea_Communications_Commission"&gt;Komisja Łączności&lt;/a&gt;&amp;nbsp;zwróciła uwagę, że działanie Apple nie mieści się w obowiązujących regulacjach i bez zbędnych ceregieli nałożyła na firmę dodatkową grzywnę w wysokości (koń by się zresztą uśmiał) 3 milionów Wonów.&lt;br /&gt;Oczywiście Apple być do śmiechu nie może, bo jeśli proces przegrają ich konto uszczupli się o okrągłe 26 milionów zielonych a kto wie czy tego rodzaju rozstrzygnięcie nie spowoduje lawiny podobnych wniosków.&lt;br /&gt;Pomijając jednak aspekt finansowy trudno nie odnieść wrażenia, że w obecnym momencie dziejowym ludzka prywatność to towar nie tyle nawet deficytowy, co wręcz coraz częściej niepożądany. Pal sześć wielkie korporacje, które siedzą w korporacyjnych budynkach i nałogowo korporacjonują - taka już ich podła natura. Ale zwykli śmiertelnicy o swoją prywatność powinni się choćby odrobinę zatroszczyć.&lt;br /&gt;Wiadomo - jak się pisze pod własnym nazwiskiem popularnego bloga, zakłada konto na fejsbuku etc. to z definicji, wydawałoby się, bajki o prywatności lepiej sobie darować. A jednak informacje, które tutaj także między wierszami o sobie zamieszczam staram się pieczołowicie reglamentować, choć przecież wiara we własne pióro każe mi możliwie szeroko epatować własną pokręconą umysłowością w przekonaniu, że to o czym mówię jest w ten czy inny sposób ważne.&lt;br /&gt;Natomiast wystarczy rzut oka na popularne usługi Gógla czy Fejsbuka i nagle okazuje się, że sami, bez żadnego przymusu możemy jednym kliknięciem oznaczyć aktualne miejsce pobytu i dodatkowo tak skonfigurować nasz telefon, żeby informację tę systematycznie w danym portalu społecznościowym odświeżał.&lt;br /&gt;Jakkolwiek paranoicznie to zabrzmi to stopień naszej inwigilacji tylko za pośrednictwem sieci, bez naszej wiedzy i zgody czy to za naszym łaskawym a lekkomyślnym błogosławieństwem jest właściwie nieograniczony. Proszę zwrócić uwagę jak sprytnie Gógiel potrafi dobrać pod użytkownika treść wyświetlanych na danej stronie reklam - jeśli poszperam po internecie w poszukiwaniu informacji o produkcji miodu na Madagaskarze, ba, jeśli na ten temat napiszę do znajomego/ znajomej maila, mogę być pewien, że wkrótce kolejne strony internetowe zaproponują mi w formie reklam Ad(non)sense miód z pasieki spod Pierdziszewa i dwutygodniowe wczasy na wschód od wybrzeży Mozambiku.&lt;br /&gt;Być może jednak ten nasz ekshibicjonizm wcale nie jest taki zły. Ostatecznie, kto wie czy ta permanentna inwigilacja w parze z rosnącą ludzką aktywnością nie doprowadzą do stworzenia ogromnej informacyjnej fali, praktycznie nie do ogarnięcia dla tej czy innej instytucji. Gógiel wprawdzie z tym zalewem informacji zdaje sobie radzić, ale to mimo wszystko prywatna firma...&lt;br /&gt;Na koniec jeszcze drobna konstatacja: w gazetach sprzed wieku istniała stała rubryka, w której z nazwiska wymieniano przybyłych do miasta w danym dniu gości wraz z miejscem ich pobytu. Jakby nie patrzeć, praktyka taka zadawała jawny gwałt wszelkim zasadom prywatności ale też o ile ułatwiała interesy! Troszkę nam się od tego czasu obyczaje zbiesiły, ale skoro proceder ten uprawiano we wspaniałym wieku XIX a świat nie zapadł się do wewnątrz to i dziś jakoś to wszystko chyba przeżyjemy. Chyba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8057596663253383293?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8057596663253383293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8057596663253383293' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8057596663253383293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8057596663253383293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/08/prywatnosc-jako-towar-deficytowy.html' title='Prywatność jako towar deficytowy'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5007976321629226888</id><published>2011-08-17T16:39:00.001+02:00</published><updated>2011-08-17T22:43:39.440+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='iron maiden'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='metallica'/><title type='text'>Apolitycznie! Metalowo!</title><content type='html'>Rzecz działa się w zamierzchłych czasach kiedy wojska radzieckie rozpoczynały dopiero żmudną i nad wyraz skomplikowaną operację opuszczania sojuszniczego terytorium zaprzyjaźnionej Polski, a towarzysz generał czujnym ojcowskim okiem obserwował z piedestału rozwój wypadków polityczno-społecznych na niezmierzonych przestrzeniach między Odrą a Bugiem. Były to szalone lata, z których - przyznaję - pamiętam niewiele; w dzień chodziłem do podstawówki - czy była to zerówka czy już któraś z klas wyżej trzeba by pytać najstarszych górali, w nocy zaś zakładałem strój człowieka nietoperza i biegałem po dzielnicy strzegąc porządku lub imprezując z fantazją, jak nigdy potem.&lt;br /&gt;W tym wspaniałym okresie pozostawałem pod przemożnym wpływem mojego starszego o trzy lata&amp;nbsp;świetlne&amp;nbsp;braciszka, który już wtedy słuchając oldschoolowego heavy metalu hartował swój charakter i urabiał moje id; demolował przy tym mą dziecięcą naturę i skacząc w rytm &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=a8HqTX00p0o"&gt;Fear of the Dark&lt;/a&gt;&amp;nbsp;po pokoju i co czulszych członkach mojego&amp;nbsp;jestestwa nie pozostawiał miejsca na żadne słabości. Tak, Amerykanie nie wymyślili Guantanamo, które przy tym wszystkim to pestka.&lt;br /&gt;Czarne koszulki z hieroglificznymi nazwami undergroundowych zespołów, uczenie się członków metalowych kapel na pamięć, żeby nie zarobić przypadkiem po pysku od starszych kolegów, blaszane budy pełne magicznych kaset (widzieliście w ogóle kochani kasety?!), w których zarośnięty sprzedawca umęczoną facjatą skacowanego metala samą swoją powierzchownością budził respekt i wieczny jak się zdawało szacun - to wszystko składało się na niepowtarzalny, gęsty klimat początku lat dziewięćdziesiątych - czasu mojego wczesnego dzieciństwa, kiedy wielu z Was drodzy Czytelnicy nie było nawet na świecie. Żadne słowa nie są w stanie przekazać ile straciliście, a i mi niezręcznie jest o tym mówić teraz, gdy zamiast starych dobrych metali, punków, skinów i dresiarzy po ulicach snują się emo, emu, elo i inne nemo.&lt;br /&gt;Dobrze, ale czemu właściwie o tym wszystkim piszę? Oto jakieś dwa tygodnie temu śniąc mary czarne jak smoła odwiedziłem cmentarzysko starych metali. Co tam widziałem i przeżyłem opowiem innym razem, grunt, że w efekcie wróciły wspomnienia dawnych dyskotek gdzie obok magicznego &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=jBaQfyLuwDE&amp;amp;feature=fvst"&gt;High hopes Pink Floydów&lt;/a&gt;&amp;nbsp;królowały &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=NcbAibPA2yY"&gt;Nothing Else Matters&lt;/a&gt;&amp;nbsp;i inne ballady chłopaków z San Fracisco, podczas których białogłowy przelewały nam się przez ręce, bynajmniej nie z powodu naszych walorów czy zasług albo, w co chcieliśmy wierzyć, prawionych komplementów ale ze względu na te nieziemskie dźwięki jakie gitarowi czarodzieje lat dziewięćdziesiątych wyciskali ze swoich cudeniek.&lt;br /&gt;Wspominając te czasy, instynktownie sięgnąłem po Czarny Album Metallicy (choć muszę przyznać bez bicia, że kiedyś zdecydowanie więcej nasłuchałem się Ironów - ale "Fear of the Dark" dwudziestolecie obchodzić będzie dopiero za rok;). Jednocześnie zupełnie przypadkiem dowiedziałem się, że oto minęło równiutkie dwadzieścia lat od wydania tej płytki i z tej okazji jeden z portali internetowych wysmażył artykuł o wyższości Czarnego Albumu nad wszystkim co do tej pory w historii szeroko pojętego rocka powstało.&lt;br /&gt;I tu, jako stary bezzębny już niemal metal chciałbym, hmm może nie zaprotestować ale w kilku zdaniach wyłożyć swój pogląd na sprawę.&lt;br /&gt;Nie mam przy tym wątpliwości, że wspomniany krążek jest wyjątkowy z tym, że dla mnie wyjątkowość ta ma dwa wymiary, całkowicie zresztą różne od tego za co&amp;nbsp;zwykle&amp;nbsp;hołubi&amp;nbsp;się Czarny Album.&lt;br /&gt;Po pierwsze niesamowity był sukces komercyjny tego wydawnictwa i chyba przerósł on najśmielsze oczekiwania bezpośrednio zainteresowanych przy czym nie chodzi mi tylko o to, że udało się sprzedać miliony egzemplarzy płyty, ale nawet bardziej o to, że niektóre utwory po prostu stały się częścią ówczesnej i chyba również dzisiejszej jeszcze popkultury. Nawiasem mówiąc wśród nas zatwardziałych metali krążył wtedy taki niezbyt śmieszny żart - że owszem wszyscy słuchają Metallicy, ale tylko ballad - zresztą na straganach pod halą targową (takie dziwne miejsce w Krakowie pamiętające czasy prlu) można było spotkać pirackie kasety z domowymi kompilacjami najlepszych ballad (i tylko ballad) zespołu.&lt;br /&gt;Po drugie tym dziwnym zarośniętym chłopcom w czarnych koszulkach i wiecznie zmarszczonym czołem udało się dotrzeć do tzw. szerokiej publiczności - to tak jak z krwawą piosnką&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=AjTY8ildtFU"&gt;Where the wild roses grow Nicka Cave'a&lt;/a&gt;, którą z niezrozumiałych dla mnie powodów nucą sobie zarówno zakochani na randce jak i rozmarzona nauczycielka na przerwie w szkole.&lt;br /&gt;A muzyczna wyjątkowość Czarnego Albumu? Cóż, kilka lat potem nadeszły Load i Reload i środowisko metalowej konserwy zaczęło się krzywić, że co to w ogóle jest, że Metallica skończyła się na Kill'em All etc. etc.&lt;br /&gt;Moim skromnym zdaniem na całym Load i Reload materiału jest co najwyżej na  jeden niezły krążek, ale powiedzmy sobie wprost - czarna płytka stylowo od tych dwóch wydawnictw właściwie nie odbiega - słychać różnicę w postprodukcji, a i same utwory są ciekawsze, ale w zasadzie mamy do czynienia z gatunkowo bliźniaczym materiałem!&lt;br /&gt;Pisanie, że Czarny Album to jakiś przełom w historii muzyki to w związku z tym gruba przesada - owszem był to przełom dla Metallicy, która wówczas wypłynęła na szerokie wody popkultury, był to również ważny moment dla heavy metalu i rocka w ogóle, bo stacje muzyczne i producenci zorientowali się że na mocnym gitarowym graniu też można co nieco zarobić. Ale to tyle, poza tym nie stało się nic; nie powstał żaden nowy muzyczny styl czy jakość.&lt;br /&gt;Nam, zajawionym na punkcie tej muzy dzieciakom udało się poprzytulać trochę do dziewczyn na dyskotekach, parę osób zaczęło się uczyć grać na gitarach, ktoś inny spłukał się na pozostałe kasety Metallicy i innych zespołów i już. Nic więcej.&lt;br /&gt;Czarny Album na stałe zapisał się w annałach muzyki i tego oczywiście nie neguję. Co więcej, wiem że i na cmentarzysku starych metali cieszy się on niesłabnącą popularnością, ale podnoszenie tej płytki do roli jakiegoś wyidealizowanego bożka budzi w sercach starych wyjadaczy słuszny sprzeciw. Polecając go więc dzisiejszym młodym gniewnym jednocześnie z całą mocą zaznaczam: Czarny Album to nie alfa i omega heavy metalowej sceny lat 90. Posłuchać i zachwycić się jeśli ktoś takie brzmienia lubi - warto ale też i nie trzeba przy tym zapominać o innych fajnych krążkach tego czasu - choćby wspomnianym już wydawnictwie Ironów.&lt;br /&gt;A na koniec kawałek z tamtych szczególnych lat.&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://1.gvt0.com/vi/jBaQfyLuwDE/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jBaQfyLuwDE&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/jBaQfyLuwDE&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5007976321629226888?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5007976321629226888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5007976321629226888' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5007976321629226888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5007976321629226888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/08/apolitycznie-metalowo.html' title='Apolitycznie! Metalowo!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7862916541074863897</id><published>2011-08-10T20:49:00.000+02:00</published><updated>2011-08-10T20:49:57.144+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Burza mózgów</title><content type='html'>Wakacje pełną gębą, czas na słodkie leniuchowanie, łakome wąchanie kwiatków, radosne gapienie się w obłoki, liczenie gwiazd w odbijającym niebo jeziorku i fusów przemierzających leniwie bezkresne herbaciane odmęty - słowem czas na&amp;nbsp;notoryczne nicnierobienie.&lt;br /&gt;Proceder ten przybrał wśród moich przyjaciół rozmiar prawdziwej recydywy a kompani moi zupełnie się z nim nie kryją, przeciwnie, zdają się być nawet dumni, że w ten właśnie, a nie inny sposób spędzają wolne chwile. Mi pozostaje wzdychać rzewnie i wieczorami gdy mnie odwiedzają słuchać łapczywie ich barwnych opowieści, tym bardziej, że co i rusz przydarza im się coś niesłychanego. Ostatnia ich przygoda prawdziwie mnie jednak zdumiała a przy tym rozbawiła co niemiara, tak, że czym prędzej postanowiłem ją narysować. Oto bowiem, miś Carlos wraz z druhami wziął udział w prawdziwej acz mimowolnej burzy mózgów jakiej&amp;nbsp;nie powstydziłyby&amp;nbsp;się najszacowniejsze gremia siwobrodych mędrców. Jak do tego doszło - zobaczcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-n7XHlK_SHGw/TkLRq7eZOfI/AAAAAAAACC0/465_2_gE9Y4/s1600/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="255" src="http://1.bp.blogspot.com/-n7XHlK_SHGw/TkLRq7eZOfI/AAAAAAAACC0/465_2_gE9Y4/s400/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KuMK6QIXFQw/TkLRscS6knI/AAAAAAAACC4/V2Wmde_MwNo/s1600/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-KuMK6QIXFQw/TkLRscS6knI/AAAAAAAACC4/V2Wmde_MwNo/s400/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_4L5GfNXWlc/TkLRuIFxWzI/AAAAAAAACC8/9CMT6ANOiCU/s1600/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="247" src="http://4.bp.blogspot.com/-_4L5GfNXWlc/TkLRuIFxWzI/AAAAAAAACC8/9CMT6ANOiCU/s400/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xBUYZ-UKhYs/TkLRvsLG5II/AAAAAAAACDA/iZcXNzAG6TU/s1600/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="245" src="http://4.bp.blogspot.com/-xBUYZ-UKhYs/TkLRvsLG5II/AAAAAAAACDA/iZcXNzAG6TU/s400/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-m3-p4sBJZaE/TkLRxUGaQvI/AAAAAAAACDE/07Y8H6V7MyY/s1600/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="227" src="http://2.bp.blogspot.com/-m3-p4sBJZaE/TkLRxUGaQvI/AAAAAAAACDE/07Y8H6V7MyY/s400/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-bBvF9OYlOp4/TkLRzJVGtqI/AAAAAAAACDI/-euUjKVyecw/s1600/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+5.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="268" src="http://3.bp.blogspot.com/-bBvF9OYlOp4/TkLRzJVGtqI/AAAAAAAACDI/-euUjKVyecw/s400/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w+5.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7862916541074863897?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7862916541074863897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7862916541074863897' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7862916541074863897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7862916541074863897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/08/burza-mozgow.html' title='Burza mózgów'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-n7XHlK_SHGw/TkLRq7eZOfI/AAAAAAAACC0/465_2_gE9Y4/s72-c/Carlos+-+Burza+M%25C3%25B3zg%25C3%25B3w.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7552468491567929546</id><published>2011-08-09T21:44:00.001+02:00</published><updated>2011-08-09T21:55:44.771+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Barrack Obama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='PIIGS'/><title type='text'>Ryzyk fizyk czyli co dalej jest?</title><content type='html'>W zasadzie miałem Was drodzy czytelnicy po raz kolejny pomęczyć modnym ostatnio tematem pod tytułem "Ameryka też się sypie" i przyprawić te wywody szczyptą złośliwości w stronę agencji ratingowych ale uprzedził był mnie już w tej materii&amp;nbsp;&lt;a href="http://dwagrosze.com/2011/08/standardpoors-kontra-usa.html"&gt;Cynik&lt;/a&gt;,&amp;nbsp;który krótko i celnie raczył cały ten cyrk podsumować. Na dobrą sprawę nic dodać, nic ująć tym bardziej, że nigdy nie miałem nadmiernej ambicji rozprawiania tu o gospodarce - od tego są lepsi - choćby wspomniany Cynik czy znany rekin londyńskiej finansjery &lt;a href="http://freedom-fighter.blog.onet.pl/"&gt;pan Anarch&lt;/a&gt;. Dlatego pozwolę sobie tylko perfidnie zachichotać i w jednym zdaniu zadumać się nad piep....m losem tych wszystkich medialnych kataryniarzy, którzy ratingi Standard and Poor's czy Moody's rzeczywiście zdają się traktować serio.&lt;br /&gt;Jakiś czas temu niejaki pan profesor co to już dawno miał odejść ale nie odszedł (czym doprowadził pewnego charakterystycznego polityka, niech mu ziemia lekką będzie, na skraj nerwowego wyczerpania a jak to się skończyło wszyscy wiemy) pokusił się o dość dziwaczną artystyczną instalację w samym sercu Warszawy; od tego momentu ustrojstwo to nie daje spać okolicznym wróbelkom, i bez ustanku miga kolorowymi cyferkami licząc, jak szepce warszawska ulica, karciane długi ekipy rządowej. Niestety, jak to ze sztuką nowoczesną bywa szersza publika dzieło pana profesora zlekce sobie ważyła; z odsieczą zranionej dumie popędzili jednak dzielni Amerykanie Północni (zrzeszeni w tzw. Stanach), którzy zachwyceni pomysłem ordynarnie go skopiowali i stworzyli swój własny &lt;a href="http://www.usdebtclock.org/"&gt;zegar długu&lt;/a&gt;,&amp;nbsp;dając autorowi tym samym jedyną w swoim rodzaju satysfakcję. Jednocześnie, jak to zwykle w przypadku Jankesów bywa, trzeba przyznać, że za rzecz wzięli się z właściwym sobie rozmachem i w efekcie ich zegar jest zdecydowanie bardziej imponujący.&lt;br /&gt;Patrząc na szalejące tam jak w amoku cyferki można by się nawet zmartwić gdyby nie to, że przecież 2 sierpnia doszło do porozumienia i gospodarka USRA zostanie wkrótce niechybnie uratowana, między innymi poprzez cięcia w publicznym za przeproszeniem systemie ochrony zdrowia Medicaid.&lt;br /&gt;Wprawdzie na oficjalne reformy trzeba będzie jeszcze poczekać, prywaciarze jednak już teraz zakasali rękawy i wyszli na przeciw projektom administracji p. Barracka Husseina Obamy. Inicjatywie przodują przekwalifikowane na tę okazję znane i lubiane agencje Standard and Poor's, Moody's oraz Fitch, które zostawiwszy w tyle &lt;a href="http://socialmedia.pl/znani-biznesmeni-jeff-bezos-i-michael-dell-inwestuja-w-zdrowie/"&gt;pomysły Michaela Della&lt;/a&gt;&amp;nbsp;przeprowadzają zakrojone na ogromną skalę badania amerykańskiej krwi nie mogąc przy tym chwilowo dojść do jako takiego choćby ładu i orzec czy w jankeskich żyłach bulgoce krew o ratingu AA+ czy AAA.&lt;br /&gt;Gdyby tymczasem nieszczęśliwie okazało się, że zrzeszonym Amerykanom w ogóle nieco krwi brakuje, to pierwszym dawcą będzie niezawodnie Wielka Brytania, bo co jak co ale nieokiełznane harce na przedmieściach Londynu, każą sądzić, że&amp;nbsp;ta ma krwi aż za dużo i należałoby jej cokolwiek upuścić aby nastroje społeczne wreszcie opadły.&lt;br /&gt;Jak się sytuacja rozwinie, przekonamy się już wkrótce, ale śmiem twierdzić, że najbliższe dwa miesiące upłyną względnie spokojnie i w ogóle nihil novi sub sole przynajmniej dopóki kolejne europejskie kraje nie dołączą do PIIGS a w Stanach przymiarki do kampanii prezydenckiej reanimują publiczną (tfu!) debatę o (nie)ładzie gospodarczym dzisiejszego świata.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7552468491567929546?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7552468491567929546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7552468491567929546' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7552468491567929546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7552468491567929546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/08/ryzyk-fizyk-czyli-co-dalej-jest.html' title='Ryzyk fizyk czyli co dalej jest?'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-6684244682756283214</id><published>2011-08-09T20:39:00.001+02:00</published><updated>2011-08-10T09:51:41.513+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fiat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złoto'/><title type='text'>Na boku, na szybko, na brudno i nawiasem mówiąc</title><content type='html'>Nie potrafię powstrzymać się od krótkiej refleksji: ładnych kilka dni temu, w czasach gdy Frank Szwajcarski kosztował około 3,5 złotego zamierzałem skrobnąć tu posta, że właściwie nie widzę powodu żeby cena Franka wkrótce nie osiągnęła 4 złotych. Oczywiście dziś jest już musztarda po obiedzie i jakiś szczególny rispekt i szacun ani nawet skromny nobel z powodu tej błyskotliwej analizy niestety mi nie grożą - w ogóle nie zdziwię się jeśli drogi Czytelniku machniesz ręką i stwierdzisz, że autor zwyczajnie się przechwala, na dodatek robi to nieudolnie, bo moment do tego typu wynurzeń&amp;nbsp;minął&amp;nbsp;z końcem ubiegłego tygodnia.&lt;br /&gt;Tymczasem bez zbędnych wahań, ufny we własny aparat organoleptyczny, niniejszym dobrowolnie podnoszę sobie poprzeczkę i stwierdzam wszem i wobec, stawiając kasztany przeciwko orzechom, rzucając perły przeciw wieprzom (albo świniom z PIIGS;) i ryzykując swoje wąsy przeciw ostrzu brzytwy, że nic nie stoi na przeszkodzie aby za trzy tygodnie Frank zdruzgotał złotówkę i zdemolował funta osiągając cenę 5 zł.&lt;br /&gt;Co więcej dochodzę do tego wniosku&amp;nbsp;na podstawie tych samych przesłanek co tydzień temu - przesłanek, co ważkie, zgoła pozaekonomicznych!&lt;br /&gt;Otóż proszę się nie dziwić, że dany papierek z nadrukiem popiersia Jerzego Waszyngtona, czy Le Corbusiera jest wymienialny na przykładowo ileś tam innych papierków z Mieszkiem I. Od czterdziestu lat mamy do czynienia z pieniądzem fiducjarnym a fides to z łaciny wiara i rzeczywiście tylko głupiej wierze i czyimś tam fantastycznym rojeniom zawdzięczamy takie a nie inne relacje cenowe między walutami. Że upraszczam? Z pewnością, ale rzeczywistość to uproszczenie coraz bardziej potwierdza.&lt;br /&gt;Tymczasem złoto bije sobie spokojnie kolejne rekordy i proszę zapamiętać moje słowa - na dwóch tysiącach za uncję się nie skończy - przeciwnie, wtedy to dopiero się zacznie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-6684244682756283214?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/6684244682756283214/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=6684244682756283214' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6684244682756283214'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6684244682756283214'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/08/na-boku-na-szybko-na-brudno-i-nawiasem.html' title='Na boku, na szybko, na brudno i nawiasem mówiąc'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-37380368983025703</id><published>2011-08-06T02:06:00.004+02:00</published><updated>2011-08-06T15:27:13.902+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyspa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tusk'/><title type='text'>Zielona Atlandyta</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Wielce szanowny i poważany pan płemieł Donaldu Plusku ma w zwyczaju przyrównywać nasz umęczony Kraj Przywiślański do zielonej wyspy, przy czym muszę przyznać, że geneza tej swoistej komparatystyki do niedawna jeszcze pozostawała dla mnie - maluczkiego, owianą jakby mgłą (sic!), niezgłębioną tajemnicą. No bo nie dość że wyspa to jeszcze zielona.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Czy Donaldu uległ tutaj jakimś mirażom i spodziewa się że wskutek nieuchronnego ocieplenia naszego grajdołka teren między Łabą (tak! Łabą!) a Bugiem porośnie wkrótce gęsta jak na przesmyku Darien dżungla? Czy może płemieł nasz umiłowany poddał się był nieodpowiedzialnym podszeptom ekoterrorystów z (nomen omen) greenpiss i Niechlujni Europejskiej i wkrótce podniesie rękę za uchwałą ograniczającą akcje emisyjną spółki CO2 i w powietrzu będzie więcej powietrza a w podatkach więcej podatków?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;W takim jednak przypadku czy by mu naród lekkomyślnie podniesionej ręki przy jakiejś przyszłej okazji nie odrąbał, tego pewnym być nie sposób, chociaż Donaldu chyba takiej groźby serio nie bierze; więcej zamiast tego zwyczajnie robi sobie z nas jaja i plotąc trzy po cztery przez pięć o Zielonej Wyspie diagnozuje tym określeniem tubylców, przyrównując ich do takich dajmy na to Papuasów albo innych&amp;nbsp;prymitywnych&amp;nbsp;plemion z Wysp Zielonego Przylądka. To by się nawet, trzeba uczciwie przyznać, zgadzało - bo proszę spojrzeć: co jak co ale od dwudziestu lat dajemy się nieustannie chędożyć bez przysłowiowego mydła tym samym smutnym panom w czerwonych krawatach. To już nawet nie jest frajerstwo, raczej głęboki niedorozwój i tylko wrodzony takt i smak pana płemieła każe mu nazywać nas "zielonymi" zamiast zwyczajnie debilami.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Rozważałem jeszcze inne wyjaśnienie zaklęcia "Zielona Wyspa". Otóż "zielone" to jak wiadomo potocznie mówiąc dolary, istnieje więc szansa że o czymś nie wiemy i do naszego kraju jakowymiś kanałami&amp;nbsp;regularnie&amp;nbsp;dopływa strumień "zielonych", gdzie jednak trafia i co się z nim dzieje tego my, maluczcy raczej nigdy się nie dowiemy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Ostatnią ewentualnością, która przychodzi mi do pustej łepetyny (a z pustego i Salomon nie naleje) jest to, że pan płemieł od kilku lat konsekwentnie prowadzi kampanię informacyjną dotyczącą polskich rezerw NBP, których &lt;a href="http://dwagrosze.com/2011/08/licznik-zlota-w-nbp.html"&gt;jedynie kilka % stanowi złoto&lt;/a&gt; a reszta to różnokolorowe papierki, którymi, gdy kryzys rzeczywiście uderzy będziemy się mogli wszyscy wesoło, łącznie z panem płemiełem podetrzeć. Oczywiście dla kasty rządzącej to żaden problem i JE Donaldu dalej w najlepsze gra sobie z nami w zielone, tym bardziej, że bez większego wysiłku udaje mu się obchodzić zasady w ten oto sposób, że gdy nikt nie patrzy mu na ręce zaciąga sobie &lt;a href="http://www.bankier.pl/wiadomosc/MFW-przyznal-Polsce-elastyczna-linie-kredytowa-w-wysokosci-20-58-mld-dolarow-1948945.html"&gt;różne dziwne zobowiązania&lt;/a&gt; w postaci "stabilizujących" nasz budżet elastycznych linii kredytowych z MFW. A w czym zaciąga? No w US Dollars rzecz jasna! (A taki Bill Clinton jaki był taki był ale przynajmniej się nie zaciągał).&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;No nic, co będzie to będzie, a jakoś przecież być musi. Ja tylko mam takie sprośne skojarzenie, że jak tak dalej pójdzie to ta nasza Zielona Wyspa zniknie nagle i niespodziewanie jak Atlantyda i pozostanie po niej szczególnie niechlubna legenda. Ale lepiej nie być prorokiem we własnym kraju, więc kończę i pozostając w awanturniczej tematyce wysp i burzliwych odmętów oceanów - muzyczka:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://0.gvt0.com/vi/AKUvGVKRnSw/0.jpg" height="266" width="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AKUvGVKRnSw&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/AKUvGVKRnSw&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-37380368983025703?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/37380368983025703/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=37380368983025703' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/37380368983025703'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/37380368983025703'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/08/zielona-atlandyta.html' title='Zielona Atlandyta'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2019859025106772869</id><published>2011-08-05T02:18:00.001+02:00</published><updated>2011-08-05T11:45:57.076+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kryzys'/><title type='text'>Z pozdrowieniami dla Mondrego Żorża</title><content type='html'>Hulaj dusza piekła nie ma! Przynajmniej do czasu jak się nie okaże że jednak jest. Ale póki się nie okazuje to jeśli dalej będziemy myśleć że się nie okaże to może faktycznie się okaże że się nie okaże. Nie wiem czy tego rodzaju myślenie, mające wszelkie znamiona koktajlu myślenia magicznego i perwersyjnej głupoty można uznać za jakoś szczególnie rozsądne, ale koniec końców logika ta wydaje się być całkiem powszechna w dzisiejszym świecie, a ja jako biedny, błędny, choć nie pozbawiony przebłysków geniuszu rycerzyk nie czuję się na siłach by perswadować bandzie baranów i zdeprawowanych polityków-politruków że Jej Szara Eminencja Rzeczywistość ma się nijak do ich fantastycznych wyobrażeń.&lt;br /&gt;Nie potrafię natomiast powstrzymać się od śmiechu gdy czytam kolejne depesze z frontu walki z kryzysem, z którym nota bene Eurozadupie i reszta świata bohatersko i niezłomnie zmagają się już od kilku ładnych lat. Siadając do tego posta przejrzałem sobie wybiórczo (brrr) poprzednie moje wpisy i tak mi jakoś wyszło że niniejszego bloga zakładałem kiedy Kryzys już wyglądał zza winkla i w ogóle zdradziecko czaił się za rogiem czekając tylko na sposobność by zadać dotkliwy cios. Teraz mamy rok 2011 i o ile nasz stary dobry znajomy, bo chyba o Kryzysie mogę już tak mówić, dawno zza węgła&amp;nbsp;wylazł&amp;nbsp;i objawił nam wszystkim swoje chmurne oblicze o tyle okazało się, że gadzina jest większa niżby się tego można było spodziewać i właściwie jeszcze nie ujrzeliśmy jej w całości. I na to przyjdzie pewnie stosowna pora; oby tylko nie okazało się że ministrowie finansów poszczególnych państw i w ogóle politycy in extenso zafundują nam biednym owieczkom&amp;nbsp;z tej okazji&amp;nbsp;nie tylko dodatkowe strzyżenie (oczywiście dla naszego dobra - zresztą klimat się ociepla a jak się ma za dużo wełny to się człowiek tylko poodparza) ale prawdziwą hekatombę co by bestię obłaskawić, ujarzmić i uczłowieczyć (chyba jak Romek i Atomek Tytusa).&lt;br /&gt;Ostatnio do łez rozbawiła mnie sytuacja w Stanach Zjednoczonych (USRA) gdzie z zadłużeniem wojuje się... podnosząc limit zadłużenia. Wyobrażacie sobie to Państwo i Wy moi drodzy czytelnicy? Oto idę sobie do sklepu robię zakupy za 1000 złotych a przy kasie płacę stówę. Po czym przychodzę na następny dzień robię zakupy za kolejne 1000 złotych a kasjerce znowu wręczam stówę i patrząc jej głęboko w oczy, ciepłym radiowym głosem oznajmiam jej, żeby się nie martwiła bo wczoraj wieczorem gapiąc się w lustro przy goleniu przeprowadziłem ze sobą poważną rozmowę i przekonałem sam siebie, że stać mnie na to żeby zadłużyć się u niej w sklepie jeszcze spokojnie na 3 razy tyle.&lt;br /&gt;A komizm całej sytuacji polega na tym, że kasjerka zamiast mnie zrugać, pozwać do sądu lub wystąpić o zapłatę w naturze, co byłoby wyjściem salomonowym i ze wszech miar dla każdej ze stron korzystnym, ze zrozumieniem kiwa głową uśmiecha się i klepie po plecach (po pośladkach, choćbym chciał nie może bo jeszcze bym ją pozwał o odszkodowanie - a co, człowiek zadłużony to się różnych sposobów na dorobienie ima).&lt;br /&gt;I wszyscy są szczęśliwi, dzienniki telewizyjne, prasa i internet całkiem serio informują, że kryzys udało się oddalić!&lt;br /&gt;Kochani, ja od 10 lat wmawiam sobie że pewnego dnia będę sławny i bogaty. I co? Pstro! No ale za mną cholera nie stoi powaga żadnego parlamentu a moich maluczkich interesów nie da się pogodzić, ba, choćby nawet i porównać z wiekopomnymi wizjami i zamierzeniami smutnych panów w czerwonych krawatach którzy w gmachach państwowych zasiadają. I może w tym cały wic?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2019859025106772869?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2019859025106772869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2019859025106772869' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2019859025106772869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2019859025106772869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2011/08/z-pozdrowieniami-dla-mondrego-zorza.html' title='Z pozdrowieniami dla Mondrego Żorża'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-6897397577319266120</id><published>2010-11-23T01:10:00.000+01:00</published><updated>2010-11-23T01:10:50.991+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szermierka'/><title type='text'>En Garde!</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;"En garde!" - krzyknąłem ostatnio Carlosowi na powitanie, a zobaczywszy jego zdziwioną minę zaraz wytłumaczyłem się z tej osobliwej, lecz przecież przyjacielskiej zaczepki. Z wielką dumą począłem&amp;nbsp;mojemu dzielnemu druhowi wyłuszczać cóż to zawołanie właściwie znaczy, i że sam przyswoiłem je sobie niedawno podczas lekcji szermierki na jakie uczęszczam.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Carlos wprawił mnie jednak w niemałe zdumienie, gdy odrzekł, że wyrażenie to zna doskonale, jego początkowa konsternacja wynikała&amp;nbsp;zaś&amp;nbsp;z faktu, że jestem kolejną osobą z kręgu naszych wspólnych przyjaciół, która w krótkim czasie zainteresowała się fechtunkiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Ja, nic o tym dotychczas nie wiedząc, miałem nadzieję nieco zaskoczyć Carlosa i zainteresować go tym arcyciekawym sportem. Tymczasem okazało się, że kompan mój, jest szermierzem bądź co bądź wytrawnym i wcale utalentowanym, a nadto na wyraz pomysłowym. Na dowód tego opowiedział mi taką oto historię:&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TOsFKlW9u3I/AAAAAAAACBQ/3fF7Iusj3tg/s1600/mis+carlos+-+en+garde.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="332" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TOsFKlW9u3I/AAAAAAAACBQ/3fF7Iusj3tg/s400/mis+carlos+-+en+garde.jpg" style="cursor: move;" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TOsFL1Yi_kI/AAAAAAAACBU/mPXXM6P_Q7Q/s1600/mis+carlos+-+en+garde+2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="285" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TOsFL1Yi_kI/AAAAAAAACBU/mPXXM6P_Q7Q/s400/mis+carlos+-+en+garde+2.jpg" style="cursor: move;" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TOsFNEDExGI/AAAAAAAACBY/jg3Yg2ZgcQ8/s1600/mis+carlos+-+en+garde+3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TOsFNEDExGI/AAAAAAAACBY/jg3Yg2ZgcQ8/s400/mis+carlos+-+en+garde+3.jpg" style="cursor: move;" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TOsFO-qvlAI/AAAAAAAACBc/dLQFvtQFN94/s1600/mis+carlos+-+en+garde+4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="306" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TOsFO-qvlAI/AAAAAAAACBc/dLQFvtQFN94/s400/mis+carlos+-+en+garde+4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-6897397577319266120?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/6897397577319266120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=6897397577319266120' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6897397577319266120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6897397577319266120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2010/11/en-garde.html' title='En Garde!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TOsFKlW9u3I/AAAAAAAACBQ/3fF7Iusj3tg/s72-c/mis+carlos+-+en+garde.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2352633718925776576</id><published>2010-10-01T02:20:00.001+02:00</published><updated>2010-10-01T02:21:23.762+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komputer'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Komputer</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Uff... Trwało to doprawdy długo, dysputy były zażarte i ciągnęły się późno w noc. Rozważaliśmy wspólnie wszystkie za i przeciw, i choć po części próbowaliśmy uzmysłowić sobie wszystko to, co jak się koniec końców okazało, wyobrażone być nie może. Mimo niepewności co do skutków tej decyzji Carlos ostatecznie uznał za stosowne na dobre zaistnieć w sieci i czym prędzej założyć własną skrzynkę pocztową.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Nie powiem, byłem nieco zdziwiony gdy po raz pierwszy przedstawił mi ten koncept - dobrze znam mojego przyjaciela i wiem że nigdy nie przedłożyłby choćby minuty przed szklanym ekranem nad pospolity spacer po lesie. A przecież nie sposób zaprzeczyć, że nawet miś ma swoje życiowe sprawy, w których internet okazuje się niezastąpiony.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Bo w rzeczy samej, nie wszyscy nasi znajomi są blisko nas, czasem ktoś gdzieś wyjedzie, czasem to my tułamy się tam i sam.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Przyklasnąłem więc Carlosowi i niezwłocznie użyczyłem mu swój komputer - okazało się jednak, że druh mój ma nie lada problem z jego obsługą. Przez chwilę myślałem że z planów misia nici, na szczęście Carlos szybko znalazł rozwiązanie i zgrabnie wybrnął z tarapatów, po raz kolejny imponując mi swoim dowcipem.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpCl-zUHI/AAAAAAAACA8/dfwOX3tduWA/s1600/mis+Carlos+-+Komputer.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="335" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpCl-zUHI/AAAAAAAACA8/dfwOX3tduWA/s400/mis+Carlos+-+Komputer.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpD1uyzZI/AAAAAAAACBA/lWDSb9ftHaI/s1600/mis+Carlos+-+Komputer+1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="342" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpD1uyzZI/AAAAAAAACBA/lWDSb9ftHaI/s400/mis+Carlos+-+Komputer+1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpEXIPs1I/AAAAAAAACBE/JGKv_4Y8zX0/s1600/mis+Carlos+-+Komputer+2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="323" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpEXIPs1I/AAAAAAAACBE/JGKv_4Y8zX0/s400/mis+Carlos+-+Komputer+2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpFMQTNOI/AAAAAAAACBI/9utRy2RAB7E/s1600/mis+Carlos+-+Komputer+3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="375" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpFMQTNOI/AAAAAAAACBI/9utRy2RAB7E/s400/mis+Carlos+-+Komputer+3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpGBO2HXI/AAAAAAAACBM/rFKzyfMPFUw/s1600/mis+Carlos+-+Komputer+4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="346" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpGBO2HXI/AAAAAAAACBM/rFKzyfMPFUw/s400/mis+Carlos+-+Komputer+4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2352633718925776576?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2352633718925776576/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2352633718925776576' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2352633718925776576'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2352633718925776576'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2010/10/komputer.html' title='Komputer'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TKUpCl-zUHI/AAAAAAAACA8/dfwOX3tduWA/s72-c/mis+Carlos+-+Komputer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8282580818675303662</id><published>2010-06-30T23:24:00.000+02:00</published><updated>2010-06-30T23:24:39.288+02:00</updated><title type='text'>Nowa strona Misia</title><content type='html'>Uwaga, uwaga! Krótki komunikat. Carlosowi tak spodobały się historyki o nim samym, że folgując nieco pysze poprosił mnie o założenie jego własnej strony. Ponieważ Carlos to mój druh i kompan na dobre i na złe nie dałem się długo prosić. Strona misia znajduje się &lt;a href="http://carlosthebear.blogspot.com/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Są na niej na razie wybrane historyjki - uzgodniliśmy z Carlosem, że jeśli kiedyś jego przygody doczekają się wydania papierowego to przy okazji uporządkuję jego bloga i uzupełnię o znane z mojego bloga pozostałe humoreski. Od tej pory przygody misia będę starał się publikować równolegle w obu miejscach, gdyby zaś komuś spodobało się odwiedzać przede wszystkim stronę Carlosa to linkę do niej znajdzie w kolumnie po prawej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8282580818675303662?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8282580818675303662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8282580818675303662' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8282580818675303662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8282580818675303662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2010/06/nowa-strona-misia.html' title='Nowa strona Misia'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7840985026153720489</id><published>2010-06-30T23:14:00.000+02:00</published><updated>2010-06-30T23:14:52.912+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiosna'/><title type='text'>Wiosna!</title><content type='html'>&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Ani żeśmy się z misiem obejrzeli a tu już - trzask, prask! przyszła wiosna i na dobre zadomowiła się nie tylko w naszych ukochanych górach i dolinach, ale przemogła wrodzoną nieśmiałość i zawitała również do naszego szaroburego miasteczka.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;A więc stało się: "Stuknęła nam kolejna wiosna" - skonstatowaliśmy z paczką przyjaciół chórem,&amp;nbsp;czując że fakt ten zasługuje przecież na szczególnego rodzaju celebrację. Nie namyśliwszy się nawet, czym prędzej wygoniłem towarzyszy za drzwi, podejmując się tym samym karkołomnego zadania organizacji godnego tej okazji koktajl party. Podczas gdy ja żmudnie mieszałem hektolitry mlecznych mikstur z kawałkami co bardziej egzotycznych owoców i - a jakże! - czekolady, przyjaciele moi&amp;nbsp;szwendali&amp;nbsp;się tam i sam bez celu.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Gdy ponownie zapukali do drzwi, nie mogłem nadziwić się ich przemianie. Wbiegli zaaferowani,&amp;nbsp;zaspani,&amp;nbsp;jakby w amoku, i zahaczywszy o łazienkę gdzie obmyli zakurzone lica w te pędy udali się do pokoju. Tam przebrali się w pośpiechu i zanim zdążyłem ich zagadnąć wylecieli z domu.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;Chcąc nie chcąc koktajl party przełożyłem więc na wieczór i staczając dzielny bój z grożącą mi nudą oczekiwałem na powrót druhów, raz po raz kosztując przygotowane smakołyki. Kiedy już od obżarstwa niemal się pochorowałem, wesoła gromadka moich kompanów przybyła z nową historią, którą opowiedziała mi przy szklance mleka i z ustami pełnymi resztek słodkich ciasteczek.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvFmGXJ4I/AAAAAAAAB_w/sX1qfo5X_Y8/s1600/mis+carlos+-+lato.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="282" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvFmGXJ4I/AAAAAAAAB_w/sX1qfo5X_Y8/s400/mis+carlos+-+lato.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvIdP17pI/AAAAAAAAB_4/qASXuJvw7Gg/s1600/mis+carlos+-+lato1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="196" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvIdP17pI/AAAAAAAAB_4/qASXuJvw7Gg/s400/mis+carlos+-+lato1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvJ4L2BkI/AAAAAAAACAA/2ixjZ7kzcwc/s1600/mis+carlos+-+lato2.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvJ4L2BkI/AAAAAAAACAA/2ixjZ7kzcwc/s400/mis+carlos+-+lato2.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvMDNOz-I/AAAAAAAACAI/LS2zU4oFriI/s1600/mis+carlos+-+lato3.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; display: inline !important; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvMDNOz-I/AAAAAAAACAI/LS2zU4oFriI/s400/mis+carlos+-+lato3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvNTbHZpI/AAAAAAAACAQ/W9cbyh4NhM8/s1600/mis+carlos+-+lato4.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="222" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvNTbHZpI/AAAAAAAACAQ/W9cbyh4NhM8/s400/mis+carlos+-+lato4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7840985026153720489?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7840985026153720489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7840985026153720489' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7840985026153720489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7840985026153720489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2010/06/wiosna.html' title='Wiosna!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/TCuvFmGXJ4I/AAAAAAAAB_w/sX1qfo5X_Y8/s72-c/mis+carlos+-+lato.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4882431149444760171</id><published>2010-04-05T14:52:00.001+02:00</published><updated>2010-04-05T14:53:35.324+02:00</updated><title type='text'>Święta!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Kochani,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Razem z misiem Carlosem składamy Wam najserdeczniejsze świąteczne życzenia tego co najpiękniejsze, bogactwa ducha i spokoju serca.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S7nc1L3JzII/AAAAAAAAB_U/1vdz37udHRA/s1600/Mis+Carlos+-+Wielkanoc+res.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S7nc1L3JzII/AAAAAAAAB_U/1vdz37udHRA/s400/Mis+Carlos+-+Wielkanoc+res.jpg" width="397" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4882431149444760171?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4882431149444760171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4882431149444760171' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4882431149444760171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4882431149444760171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2010/04/swieta.html' title='Święta!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S7nc1L3JzII/AAAAAAAAB_U/1vdz37udHRA/s72-c/Mis+Carlos+-+Wielkanoc+res.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2295201903271728967</id><published>2010-03-16T23:23:00.004+01:00</published><updated>2010-03-31T22:07:47.447+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Wiosna, ach to Ty!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both;"&gt;Po wielkich mrozach przyszło z dawna wyczekiwane ocieplenie. Wesołą gromadkę moich serdecznych przyjaciół od jakiegoś już czasu rozpierała energia, kiedy więc temperatura nieco wzrosła a zza chmur coraz śmielej poczęło wyglądać słońce nie oparli się pokusie urzekających widoków i marząc o promienistej sławie wybitnych górskich zdobywców wybrali się na pobliskie szczyty których wierzchołki, jak sam się kiedyś o tym przekonałem, znajdują się powyżej zawrotnej granicy ośmiu tysięcy milimetrów nad poziomem morza.&lt;/div&gt;Na próżno ostrzegałem, że pogoda ciągle nienajlepsza, bardzo przy tym niestabilna i niepewna, że w ogóle zupełnie jeszcze nie czas na jakiekolwiek poważniejsze eskapady - machina wybujałej wyobraźni ruszyła i nie sposób jej było zatrzymać, odwołując się li tylko do rozsądku.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;A jednak do wyprawy kochani moi przyjaciele postanowili przysposobić się jak najlepiej - czapki, rękawice, kurtki i ciepłe buty - wydawało się że pomyśleli o wszystkim. Spodziewałem się wprawdzie, że Carlos będzie postrzegał sprawę przygotowania cokolwiek inaczej ale tym razem miś przeszedł samego siebie. Byłem przerażony gdy zamiast czapki na jego futrzanej łepetynie ujrzałem duże słoneczne okulary a zamiast grubej kurtki... Zresztą zobaczcie sami. Ostatecznie przecież wszystko skończyło się dobrze, przyjaciele wrócili szczęśliwi i pełni wrażeń, choć zgodnie z moimi przewidywaniami, kompletnie dali się zaskoczyć pogodzie.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEFfO9tEI/AAAAAAAAB-k/qzksejlRe08/s1600-h/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="362" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEFfO9tEI/AAAAAAAAB-k/qzksejlRe08/s400/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEIPgAehI/AAAAAAAAB-s/Hb4cx4pGpkI/s1600-h/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="357" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEIPgAehI/AAAAAAAAB-s/Hb4cx4pGpkI/s400/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+1.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEKO2UCRI/AAAAAAAAB-0/xXkuQQgPljE/s1600-h/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEKO2UCRI/AAAAAAAAB-0/xXkuQQgPljE/s400/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+2.jpg" width="335" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEMZ0urfI/AAAAAAAAB-8/8ToQjNuoE98/s1600-h/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+3.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="366" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEMZ0urfI/AAAAAAAAB-8/8ToQjNuoE98/s400/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+3.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEO6Jd3eI/AAAAAAAAB_E/VlW8k9Xswr4/s1600-h/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+4.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="276" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEO6Jd3eI/AAAAAAAAB_E/VlW8k9Xswr4/s400/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+4.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEQmnHBcI/AAAAAAAAB_M/pMNTnHQulDQ/s1600-h/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+5.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="203" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEQmnHBcI/AAAAAAAAB_M/pMNTnHQulDQ/s400/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty+5.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2295201903271728967?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2295201903271728967/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2295201903271728967' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2295201903271728967'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2295201903271728967'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2010/03/wiosna-ach-to-ty.html' title='Wiosna, ach to Ty!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S6AEFfO9tEI/AAAAAAAAB-k/qzksejlRe08/s72-c/mis+carlos+-+wiosna,+ach+to+ty.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2695945295774936096</id><published>2010-03-15T01:24:00.000+01:00</published><updated>2010-03-15T01:24:52.730+01:00</updated><title type='text'>Premierowa niedziela cz. 2 - przełożona!</title><content type='html'>Kochani!&lt;br /&gt;Skandal to niemalże międzynarodowy, ale druga dzisiejsza premiera - misia Carlosa - odwołana! Do popołudnia nie mogłem zmusić skanera do pracy, potem opuściłem domowe przybytki i wróciłem dopiero teraz. Carlos już smacznie śpi więc nie będę go budził; jak skaner przestanie się wygłupiać i zacznie hulać to premiera na dniach - jutro lub we wtorek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2695945295774936096?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2695945295774936096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2695945295774936096' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2695945295774936096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2695945295774936096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2010/03/premierowa-niedziela-cz-2-przeozona.html' title='Premierowa niedziela cz. 2 - przełożona!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2604634730587755972</id><published>2010-03-14T14:10:00.000+01:00</published><updated>2010-03-14T14:10:15.218+01:00</updated><title type='text'>Premierowy weekend</title><content type='html'>Uwaga, uwaga!&lt;br /&gt;Panie i panowie, ladies und dżentelmens. Oto premierowa, tłusta niedziela, pełna nowości, nieoczekiwanych zwrotów akcji i świńskich zdjęć żeby wkurzyć cenzorów i wywołać skandal. Wieczorem najnowsza, mrożąca krew w żyłach historia Misia Carlosa - ku przestrodze wszystkim górołazom. A już teraz najgorętsza premiera tego roku, jedyny i niepowtarzalny opus nr 1 czyli mój najwłaśniejszy utwór muzyczny na fortepian, dwie ręce i za przeproszeniem pedały.&lt;br /&gt;Ale najpierw tytułem wstępu: dwa lata niemalże zajęły mi prace nad tą kompozycją. Siadałem do niej rzadko i nieregularnie, a czasem nawet - jako człowiek leniwy i gdy idzie o muzykę niezbyt lotny wręcz niechętnie a jednak się udało.&lt;br /&gt;Przy okazji już dziś zapraszam na kolejną premierę, kiedy - nie wiem, pewnie za kolejne 24 miesiące - to mniej więcej tyle ile trwa ciąża u nomen omen słonia - jak się pośpieszę to bydlę zajęte odchowaniem sysaka nie zdąży mi zaatakować kopem karate drugiego ucha i świat pozna opus nr 2 - jeszcze zresztą nie zaczęty. &lt;br /&gt;A właśnie tu jeszcze jedna ważna informacja: ponieważ dziełko moje trwa około dwie minuty to łatwo obliczyć, że utrzymując to tempo już za jakieś 40-60 lat uzbieram materiał na całą płytę do kupna której oczywiście zachęcam.&lt;br /&gt;A teraz:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/9D7jF2v5LaU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/9D7jF2v5LaU&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Owacja!)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2604634730587755972?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2604634730587755972/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2604634730587755972' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2604634730587755972'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2604634730587755972'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2010/03/premierowy-weekend.html' title='Premierowy weekend'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7765829252824856676</id><published>2010-01-17T23:03:00.004+01:00</published><updated>2010-01-17T23:52:54.430+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Miś Carlos - Zimowa frajda!</title><content type='html'>Zima, zima, zima! Przyszła, już jest, zalega w mieście, zdobi lasy i doliny, odmraża nam głowy i maluje rumieńce na policzkach. Przybyła już jakiś czas temu a wraz z sobą, ku naszej uciesze przyniosła wszystkie co najlepsze zabawy i uciechy mroźnego czasu. Dopiero co byliśmy z Carlosem na nartach, ledwie powitaliśmy pierwszą gwiazdkę i nowy rok, gdy nas kolejna czekała frajda - lepienie bałwana! &lt;br /&gt;Ja - zmęczony narciarską przygodą całą imprezę postanowiłem oglądnąć z okna ciepłego, domowego zacisza i parząc herbatę przypatrywałem się co też z przedsięwzięcia moich przyjaciół wyniknie; gdy zaś okazało się, że ulepiony bałwanek nie ma prawdziwego marchewkowego nosa i właściwie znikąd nosa tego zdobyć niepodobna, moja ciekawość i przesadna troska o kolegów kazała mi nie spuszczać z oka Carlosa, który zawsze ma łebek pełen najdziwniejszych nieraz pomysłów. Jak się okazało, i tym razem nie myliłem się ani trochę, bo Carlos z właściwą sobie gracją i rezolutnością błyskawicznie wpadł na koncept dość wprawdzie niecodzienny a przecież wcale przytomny i dowcipny. &lt;br /&gt;Finał tej historii był mimo to nieco zaskakujący, przy tym tak zabawny, że nie wahałem się ani chwili i od razu przedsięwziąłem rzecz całą narysować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLpEFPUVI/AAAAAAAAB9A/jLU50OZ-BgM/s1600-h/mis+carlos+-+nos+balwana.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 297px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLpEFPUVI/AAAAAAAAB9A/jLU50OZ-BgM/s400/mis+carlos+-+nos+balwana.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427835513498194258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLzyxMJ2I/AAAAAAAAB9o/_noXN2beeAA/s1600-h/mis+carlos+-+nos+balwana+1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 356px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLzyxMJ2I/AAAAAAAAB9o/_noXN2beeAA/s400/mis+carlos+-+nos+balwana+1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427835697829259106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLqE5eFlI/AAAAAAAAB9g/VHWyaucL3Fk/s1600-h/mis+carlos+-+nos+balwana+2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 374px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLqE5eFlI/AAAAAAAAB9g/VHWyaucL3Fk/s400/mis+carlos+-+nos+balwana+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427835530897135186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLqODzTEI/AAAAAAAAB9Y/Mrpb_2TS2QQ/s1600-h/mis+carlos+-+nos+balwana+3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 280px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLqODzTEI/AAAAAAAAB9Y/Mrpb_2TS2QQ/s400/mis+carlos+-+nos+balwana+3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427835533356387394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLpr-mpiI/AAAAAAAAB9Q/jUUwQGCGrBM/s1600-h/mis+carlos+-+nos+balwana+4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 302px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLpr-mpiI/AAAAAAAAB9Q/jUUwQGCGrBM/s400/mis+carlos+-+nos+balwana+4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427835524207781410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLpUZQruI/AAAAAAAAB9I/w-TiwgvCpUE/s1600-h/mis+carlos+-+nos+balwana+5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLpUZQruI/AAAAAAAAB9I/w-TiwgvCpUE/s400/mis+carlos+-+nos+balwana+5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427835517877137122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7765829252824856676?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7765829252824856676/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7765829252824856676' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7765829252824856676'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7765829252824856676'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2010/01/mis-carlos-zimowa-frajda.html' title='Miś Carlos - Zimowa frajda!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/S1OLpEFPUVI/AAAAAAAAB9A/jLU50OZ-BgM/s72-c/mis+carlos+-+nos+balwana.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7328891401454688022</id><published>2009-11-22T16:58:00.002+01:00</published><updated>2009-11-24T21:55:02.572+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Miś Carlos - Do domu! Wio!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbYHHT7wI/AAAAAAAAB8A/ERjMg9e5Kr8/s1600/mis+carlos+-+do+domu.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 309px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbYHHT7wI/AAAAAAAAB8A/ERjMg9e5Kr8/s400/mis+carlos+-+do+domu.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406953297419693826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ojoj, cóż to się ostatnimi czasy działo! Gwar, harmider, rwetes i bałagan. Rację miałem twierdząc niedawno, że Carlos jak tylko otworzy zaspane ślepia, zaraz zgotuje niezawodnie jakąś nową kabałę. I tak, wypoczęty i pełen sił po dłuugim październikowym śnie postanowił, dosiadając swego niezawodnego wierzchowca - Kubę, wyruszyć na szaleńczą przejażdżkę po górach i lasach, jesiennych błotach i najdzikszych bezdrożach sąsiednich zagajników. Powróciwszy umorusany jak boruta zapukał grzecznie do rodzinnych odrzwi w nadziei na ciepłe powitanie, strawę i nocleg. Tymczasem gdyby Carlos i Kuba w takim stanie przekroczyli choćby próg domu wszyscy mielibyśmy się z pyszna. Znużony miś ani myślał jednak przepłukać łapki w pobliskim strumyku przed ucięciem sobie krótkiej drzemki. Jak i gdzie postanowił się zakwaterować dowiedziałem się wkrótce potem, rozdzielając zwaśnione strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbYYaU81I/AAAAAAAAB8I/GOHuUGGHQP4/s1600/mis+carlos+-+do+domu+1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 377px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbYYaU81I/AAAAAAAAB8I/GOHuUGGHQP4/s400/mis+carlos+-+do+domu+1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406953302062854994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbYs-gPfI/AAAAAAAAB8Q/VQfvDiH9Wvg/s1600/mis+carlos+-+do+domu+2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 353px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbYs-gPfI/AAAAAAAAB8Q/VQfvDiH9Wvg/s400/mis+carlos+-+do+domu+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406953307583299058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbY-2IX2I/AAAAAAAAB8Y/rlu7Tl4iDMo/s1600/mis+carlos+-+do+domu+3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbY-2IX2I/AAAAAAAAB8Y/rlu7Tl4iDMo/s400/mis+carlos+-+do+domu+3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406953312380018530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbZN7uMMI/AAAAAAAAB8g/jsmo9-kHX7w/s1600/mis+carlos+-+do+domu+4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 258px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbZN7uMMI/AAAAAAAAB8g/jsmo9-kHX7w/s400/mis+carlos+-+do+domu+4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406953316430000322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlblV2e19I/AAAAAAAAB8o/afVAAx5qaqE/s1600/mis+carlos+-+do+domu+5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 274px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlblV2e19I/AAAAAAAAB8o/afVAAx5qaqE/s400/mis+carlos+-+do+domu+5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406953524713936850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlblW8w6dI/AAAAAAAAB8w/mogUURXZBeI/s1600/mis+carlos+-+do+domu+6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 282px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlblW8w6dI/AAAAAAAAB8w/mogUURXZBeI/s400/mis+carlos+-+do+domu+6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406953525008722386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Swlblh-w_vI/AAAAAAAAB84/UDGmo-qCyoQ/s1600/mis+carlos+-+do+domu+7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Swlblh-w_vI/AAAAAAAAB84/UDGmo-qCyoQ/s400/mis+carlos+-+do+domu+7.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406953527969906418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7328891401454688022?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7328891401454688022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7328891401454688022' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7328891401454688022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7328891401454688022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/11/mis-carlos-do-domu-wio.html' title='Miś Carlos - Do domu! Wio!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SwlbYHHT7wI/AAAAAAAAB8A/ERjMg9e5Kr8/s72-c/mis+carlos+-+do+domu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4542983279077463311</id><published>2009-10-05T00:08:00.004+02:00</published><updated>2009-11-26T22:03:13.610+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Bezsenność</title><content type='html'>Ostatnio miałem z Carlosem pewne kłopoty. Carlos jako miś nad wyraz aktywny, padł ofiarą własnego charakteru - otóż okazało się, że również i on może cierpieć na bezsenność. Zamiast więc walczyć ze snem, jak to każdemu szanującemu się misiowi przystoi, zmierzyć się musiał, mimo zmęczenia, z jego brakiem - a jak wiadomo zapasy z czymś czego nie widać, phi, co nie chce, nawet na najsłodsze prośby i wobec najstraszniejszych gróźb przyjść są niezmiernie wyczerpujące. Ostatecznie jednak zdając się na własny dowcip i nieprzeciętną pomysłowość Carlos wyszedł z tej bitwy zwycięsko i teraz chrapie na potęgę. Ja się trochę boję i chodzę na palcach żeby go nie zbudzić, przy czym wcale nie obawiam się, jak w piosence "Stary niedźwiedź...", o siebie tylko o Carlosa, bo jak otworzy oczy, to pewnie znowu swoim zwyczajem wpakuje się w jakąś zwykłą sobie przygodę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdJkydWKI/AAAAAAAAB7Q/iVUw-Wu1x0w/s1600-h/mis+carlos+-+bezsennosc+0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 252px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdJkydWKI/AAAAAAAAB7Q/iVUw-Wu1x0w/s400/mis+carlos+-+bezsennosc+0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388870479456852130" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdJ1SJuTI/AAAAAAAAB7Y/F0iiXKeoEH8/s1600-h/mis+carlos+-+bezsennosc.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 392px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdJ1SJuTI/AAAAAAAAB7Y/F0iiXKeoEH8/s400/mis+carlos+-+bezsennosc.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388870483884751154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdKWFI18I/AAAAAAAAB7g/KUUHHqH-a5Y/s1600-h/mis+carlos+-+bezsennosc+2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 346px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdKWFI18I/AAAAAAAAB7g/KUUHHqH-a5Y/s400/mis+carlos+-+bezsennosc+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388870492688537538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdKopv8cI/AAAAAAAAB7o/DX-tgMImZGY/s1600-h/mis+carlos+-+bezsennosc+3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 248px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdKopv8cI/AAAAAAAAB7o/DX-tgMImZGY/s400/mis+carlos+-+bezsennosc+3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388870497673933250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdLfIGZLI/AAAAAAAAB7w/A_GRQN4p1Jw/s1600-h/mis+carlos+-+bezsennosc+4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 322px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdLfIGZLI/AAAAAAAAB7w/A_GRQN4p1Jw/s400/mis+carlos+-+bezsennosc+4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388870512296748210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdS1P6J2I/AAAAAAAAB74/yx2rgnmERDI/s1600-h/mis+carlos+-+bezsennosc+5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 379px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdS1P6J2I/AAAAAAAAB74/yx2rgnmERDI/s400/mis+carlos+-+bezsennosc+5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388870638494164834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4542983279077463311?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4542983279077463311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4542983279077463311' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4542983279077463311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4542983279077463311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/10/bezsennosc.html' title='Bezsenność'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SskdJkydWKI/AAAAAAAAB7Q/iVUw-Wu1x0w/s72-c/mis+carlos+-+bezsennosc+0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4030516085493620200</id><published>2009-09-13T15:24:00.004+02:00</published><updated>2011-08-05T00:37:32.635+02:00</updated><title type='text'>Krótki lecz ważny wpis informacyjny</title><content type='html'>W sumie jak sobie tak pomyślę to niezła świnia ze mnie. Najpierw się tu, kilka wpisów wcześniej, wywnętrzniam i ślę zaklęcia do pana Boga żeby mi zesłał pracę, a jak już otrzymałem o co prosiłem to ni hu hu, nie raczyłem nawet o tym wspomnieć. No więc od początku września mam robotę i jestem z niej zadowolony; czyli trzeba było wprawdzie miesiąc poczekać ale przynajmniej nie dostałem od pana Boga byle czego. Nie jestem może i hipoterapeutą ani profesorem historii, ale co z tego, myślę, że te dwa zawody jeszcze przede mną. Pora na słodki deser przychodzi przecież dopiero po obiedzie, nie odwrotnie!&lt;br /&gt;Nie przyznałem się też, że zaraz po rzeczonym wpisie, na drugi dzień lub nieco później, dostałem info z portalu repka.pl, że opublikują mój kolejny &lt;a href="http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/04/witojcie.html"&gt;artykuł, ten który pisałem dla nich jako pierwszy, a który miał już na łachmanach tego bloga swoją płemiełę&lt;/a&gt;. Nadgorliwi neofici mogliby to nawet uznać za szczególny znak, że powinienem zostać sławnym pisarzem, no ale że nie jestem nadgorliwy, więc jak już spróbuję swych sił i w tej dziedzinie, to w zupełności zadowolę się tytułem zwykłego literata, dobrowolnie zrzekając się tak trafnych określeń jak "sławny", "błyskotliwy", "genialny" itp.&lt;br /&gt;To tyle na dziś. W produkcji następny odcinek najfajniejszego misia na świecie - misia Carlosa - jak Carlos przestanie chrapać i pozwoli mi pracować to kolejna historyjka z jego udziałem ukaże się na dniach, przed następnym weekendem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4030516085493620200?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4030516085493620200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4030516085493620200' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4030516085493620200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4030516085493620200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/09/krotki-lecz-wazny-wpis-informacyjny.html' title='Krótki lecz ważny wpis informacyjny'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5939500090048285698</id><published>2009-08-27T13:30:00.018+02:00</published><updated>2009-08-27T14:25:29.767+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Miś Carlos - Nuuuda</title><content type='html'>No i proszę, czas leci na łeb na szyję, jak z bicza w mordę strzelił, to już siódmy odcinek misia Carlosa (licząc z odcinkiem premierowym dla raczej hmmm dorosłych;).&lt;br /&gt;Tym razem stała się rzecz niesłychana. Oto bowiem postanowiliśmy z Carlosem i znajomymi wybrać się na górską wycieczkę; wszystkie dostrzegalne znaki na niebie i ziemi wskazywały jednak na nadchodzącą niepogodę. Carlos, który zazwyczaj pierwszy wyrywa się na każdą możliwą wyprawę postanowił wraz z wierną ekipą towarzyszy przeczekać burzę w domu, ja tymczasem mimo niesprzyjających prognoz zarzuciłem plecak na ramię i wyruszywszy na dwudniowy spacer napawałem się pięknem gorczańskich hal.&lt;br /&gt;Podczas gdy pokonywałem kolejne wzniesienia Carlosa i spółkę dopadła prawdziwa nuuuda, z którą poradzili (?) sobie w następujący sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZxY42XGJI/AAAAAAAAB5o/etetltqdlnw/s1600-h/mis+carlos+-+nuuuda.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 352px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZxY42XGJI/AAAAAAAAB5o/etetltqdlnw/s400/mis+carlos+-+nuuuda.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374607877704456338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZxZa9dmvI/AAAAAAAAB5w/ygyYLcPOtzw/s1600-h/mis+carlos+-+nuuuda+2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 354px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZxZa9dmvI/AAAAAAAAB5w/ygyYLcPOtzw/s400/mis+carlos+-+nuuuda+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374607886861048562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZxZukqmVI/AAAAAAAAB54/Bnf-CkXd5tw/s1600-h/mis+carlos+-+nuuuda+3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 284px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZxZukqmVI/AAAAAAAAB54/Bnf-CkXd5tw/s400/mis+carlos+-+nuuuda+3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374607892125751634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZ2a-G0nsI/AAAAAAAAB7A/iSsiHBQD8P8/s1600-h/mis+carlos+-+nuuuda+4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 297px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZ2a-G0nsI/AAAAAAAAB7A/iSsiHBQD8P8/s400/mis+carlos+-+nuuuda+4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374613411033554626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZ2bSue_pI/AAAAAAAAB7I/Gfbk9BJDWmk/s1600-h/mis+carlos+-+nuuuda+5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 278px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZ2bSue_pI/AAAAAAAAB7I/Gfbk9BJDWmk/s400/mis+carlos+-+nuuuda+5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374613416568618642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZysbOqKkI/AAAAAAAAB6Y/Q50AhL0JJ0k/s1600-h/mis+carlos+-+nuuuda+6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 334px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZysbOqKkI/AAAAAAAAB6Y/Q50AhL0JJ0k/s400/mis+carlos+-+nuuuda+6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374609312862317122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5939500090048285698?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5939500090048285698/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5939500090048285698' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5939500090048285698'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5939500090048285698'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/08/mis-carlos-nuuuda.html' title='Miś Carlos - Nuuuda'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SpZxY42XGJI/AAAAAAAAB5o/etetltqdlnw/s72-c/mis+carlos+-+nuuuda.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-6635795854386571732</id><published>2009-08-03T23:43:00.007+02:00</published><updated>2009-08-27T14:21:56.591+02:00</updated><title type='text'>O demaskacji spisku jeszcze słów kilka</title><content type='html'>&lt;a href="http://freedom-fighter.blog.onet.pl/Bazaar,2,ID386052293,n"&gt;Szanowny Pan kochany brat nasz Analch&lt;/a&gt; co i rusz się zaszywa, innym razem dłubie nerwowo paluchem w jakichś jemu tylko znanych miejscach i w ogóle okrutnie się bulwersuje tym lub owym i nieustannie każdym kolejnym tekstem podburza lud licząc chyba na jakąś ogólnogalaktyczną rewoltę, która by wysadziła z siodła możnych tego świata, nieraz zdaje nam się po to tylko by, przejąwszy niczym nie ograniczoną władzę sam, jak mniemamy, mógł do woli pławić się w luksusie i zbytku. Podejrzane jego intencje złożyć by trzeba na karb iście nieciekawego stanu w jakim się czcigodny ów pan Analch znajduje przy czym stan ten choć świecki nie ma już nic wspólnego ze stanem wolnym, co jest przyznać musimy niemałą okolicznością łagodzącą tem bardziej jeśli wziąć pod uwagę, że pan Analch skuty ciężkimi okowami małżeńskiego jarzma nadzwyczaj mężnie dotąd znosił swą dolę z rzadka jedynie ulegając występnym podszeptom swej połowicy o rządzeniu światem.&lt;br /&gt;Ponadto oddać mu winniśmy i tę należną mu sprawiedliwość, że w swych demaskatorskich zapędach obalenia panującego ładu, jak sięgnąć pamięcią zawsze posługiwał prawdzie, występek zaś tępił bez miłosierdzia, i tak wielce zasłużył się cnotom wszelakim, że w chwili tej gdy wespół z misiem Carlosem zdecydowaliśmy o wręczeniu mu Pluszowej Nagrody Pokoju nie drga nam ręka, ani też sumienie nie gryzie wcale, tym bardziej, że wierzymy, że byłby pan brat nasz Analch wodzem najprzedniejszym choćby dusza jego osłabła pochłonięta przez tak liczne a kruche i zwodliwe bogactwa codziennego bytu.&lt;br /&gt;W umiłowaniu mądrości i dobra poczuliśmy jednak przemożne pragnienie uzupełnienia celnych obserwacji kochanego Analcha pewnymi wnioskami, które meandry światowego status quo niezawodnie eksplikują, przy czym pozostajemy i w tym przekonaniu, że nam tę nieskromność brat nasz wybaczy, takie bowiem powstało w nas przeświadczenie, że od chęci, które nas do tych wyjaśnień przywiodły uchylić się byłoby zbrodnią już chyba przeciwko samemu rodowi ludzkiemu.&lt;br /&gt;Otóż drogi Analch &lt;a href="http://freedom-fighter.blog.onet.pl/Bazaar,2,ID386052293,n"&gt;wystąpił niedawno przeciwko potworowi&lt;/a&gt;, którego imienia nie wypowiemy, bynajmniej jednak we wstrzemięźliwości tej nie powodowani bojaźnią a raczej rozwagą by moloch karmiony niepotrzebnie myszo-kliknięciami nie stał się silniejszy niźli jest obecnie. Ma rację pan Analch, brat nasz kochany, że coraz to więcej absurdów wpleść chciałby moloch w życie nasze i tak też działa, by gadzim życzeniom jego co prędzej zadość się stało, jeśli zaś co go jeszcze powstrzymuje to zdaje się, że jedynie mężowie tak dzielni i roztropni jak właśnie Analch, którzy gotowi z narażeniem zdrowia swego i nie bacząc na potrzeby swoje smagać potwora biczem ukręconym ze cnót wszelakich jakie tylko człek prawdziwie rozumny posiadać może.&lt;br /&gt;W świętej swej zapalczywości nie zauważył pan brat nasz, że bestia walcząc z każdym zdrowym przejawem działalności ludzkiej, czy to w postaci, reklam czy szyldów, czy też wreszcie ulicznego handlu własny ma w tym interes i intencje inne nieco niż zwykła plugawemu nasieniu nienawiść do rodu ludzkiego, o czym dalej słów kilka napomknąć musimy.&lt;br /&gt;Oto przecież moloch jest członem większego organizmu, który nie wiedzieć czemu nosi nazwę dawnego placu starożytnych miast i tak jak ręka pomaga ustom przyjąć pokarm, i jednemu tylko panu służy tak i potwór pod pozorem dziennikarstwa pochylonego nad najżywotniejszymi sprawami ludu, rugując wymienione wyżej człowiecze wynalazki, które niczym innym nie są jak pomnikiem ludzkiej przedsiębiorczości czyni wszystko by organizm swój nasycić.&lt;br /&gt;Nie może przecież pan Analch i tego zapominać, że jedną ze składowych części całej tej obrzydliwej istoty jest pewna firma zajmująca się branżą reklamową a jej billboardy miejscami pokrywają niezmierzone połacie miast; słowem, tak jak drzewa gęstymi lasami kładą się na zielonych wzgórzach Beskidów tak i geszeft ten chciałby zasłonić słońce rozległymi koronami wielgachnych ekranów reklamowych, wśród licznych słupów zaś, niczym w lesie skakały by sobie nieświadome niczego zajączki to znaczy gentis do tego poziomu sprowadzeni. &lt;br /&gt;Że reklama dźwignią handlu, a i niewątpliwie nośnikiem informacji przeto byłoby plugastwu na rękę gdyby wszelkie inne źródło informacji zniknęło z ulic i okien miłujących pokój domostw, tak iżby stał się potwór jedynym pośrednikiem między potrzebującym rozgłosu sprzedawcą a jego przyszłym klientem.&lt;br /&gt;Pewnie że to samo tyczy się sprawy szyldów ufni jednak, że pan brat nasz Analch bardziej od nas biegły w piórze, bliżej tę materię i z większą od nas biegłością przedstawić potrafi spuszczamy się na niego i w tej kwestii, śląc mu nieustannie najszczersze pozdrowienia, jak również wielce szacownej połowicy jego. Czekamy też na kolejny celny elaborat i trwając w świadomości, że tak zacnych mężów ziemia ta nosi, z większą nadzieją a bez niepotrzebnej troski spoglądamy w przyszłość, radując się na oczekiwane spotkanie i prosząc już dziś wielmożnego pana Analcha, by w dowód czystego serca w podarku z sobą przywiózł nam "Przeminęło z wiatrem" abyśmy mogli ze źródła tego zaczerpnąć wiedzy o życiu dawnych ludów odległego kontynentu i dogłębnie studiować ich zwyczaje co zwykliśmy byli czynić w latach minionych a od czego umiłowawszy mądrość stronić nie potrafimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podpisano,&lt;br /&gt;JE Miś Carlos i Pan Maciej aka Mr. Mache&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-6635795854386571732?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/6635795854386571732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=6635795854386571732' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6635795854386571732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6635795854386571732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/08/o-spisku-demaskacji-jeszcze-sow-kilka.html' title='O demaskacji spisku jeszcze słów kilka'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1894113450635153891</id><published>2009-08-03T00:51:00.006+02:00</published><updated>2009-08-03T01:32:48.005+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Miś Carlos i pies Agat</title><content type='html'>Prawdziwie męska przyjaźń, choćby bezustannie wystawiana była na burze i gwałtowne wichry nieprzyjaznego losu, przetrwa jednak każdą próbę. Carlos jako mój oddany druh i wyborny kompan wyciąga mnie wciąż i wciąż ku coraz to nowej przygodzie, namawia na wojaże dalekie i bliższe, czasem literalnie ciągnie za uszy na zwyczajną przechadzkę po cudem chyba tylko ocalałych jeszcze zielonych zakątkach tego kure... o, przepraszam królewskiego miasta, a ja się uparłem, że nie, że jeszcze trochę musi poczekać, że innym razem, bo teraz poszukiwania pracy pochłaniają mnie do reszty tak że nawet do umiłowanego włóczęgostwa nie mam głowy.&lt;br /&gt;Carlos jest rzecz jasna misiem wyrozumiałym i mądrym, zresztą gdy o tę ostatnią cechę chodzi to bywa że i do przesady, w każdym razie wie kiedy należy przestać nalegać; oczywiście sam jako zagorzały włóczykij i osobistość nietuzinkowa, o, przyznam, nadmiernej nieraz ciekawości szwenda się tam i sam w myśl starej zasady:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;A droga wiedzie w przód i w przód, choć się zaczęła tuż za progiem...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego nie zdziwiła mnie specjalnie jego kolejna przygoda, która jak we wspomnianym wersie dosłownie zdarzyła się tuż za progiem - oto bowiem Carlos, wyszedłszy na spacer spotkał swego przyjaciela, wdzięczną psinę imieniem Agat. A co stało się potem to już postarałem się drogi Czytelniku przedstawić Ci w formie przypominającej obrazkowe pismo starożytnych Egipcjan, przez nas, dyplomowanych historyków zwane nie inaczej jak "tymi cholernymi hieroglifami".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYadsVxJTI/AAAAAAAAB5E/iEbnKQKKLns/s1600-h/mis+carlos+-+pilka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYadsVxJTI/AAAAAAAAB5E/iEbnKQKKLns/s400/mis+carlos+-+pilka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365505103479514418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaQpALLuI/AAAAAAAAB48/DF1h4KVQWK8/s1600-h/mis+carlos+-+pilka+2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaQpALLuI/AAAAAAAAB48/DF1h4KVQWK8/s400/mis+carlos+-+pilka+2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365504879245340386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaQcJyXcI/AAAAAAAAB40/KZ-G6qa9jyc/s1600-h/mis+carlos+-+pilka+3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaQcJyXcI/AAAAAAAAB40/KZ-G6qa9jyc/s400/mis+carlos+-+pilka+3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365504875795996098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaQNJUvjI/AAAAAAAAB4s/vuUG6r8zrks/s1600-h/mis+carlos+-+pilka+4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaQNJUvjI/AAAAAAAAB4s/vuUG6r8zrks/s400/mis+carlos+-+pilka+4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365504871767522866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaP47X6uI/AAAAAAAAB4k/2DEhUVhlfio/s1600-h/mis+carlos+-+pilka+5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaP47X6uI/AAAAAAAAB4k/2DEhUVhlfio/s400/mis+carlos+-+pilka+5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365504866340301538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaP-5WtYI/AAAAAAAAB4c/4bpYu07dbWY/s1600-h/mis+carlos+-+pilka+6.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYaP-5WtYI/AAAAAAAAB4c/4bpYu07dbWY/s400/mis+carlos+-+pilka+6.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365504867942446466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1894113450635153891?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1894113450635153891/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1894113450635153891' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1894113450635153891'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1894113450635153891'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/08/mis-carlos-i-pies-agat.html' title='Miś Carlos i pies Agat'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SnYadsVxJTI/AAAAAAAAB5E/iEbnKQKKLns/s72-c/mis+carlos+-+pilka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-6659992865185858933</id><published>2009-07-21T23:52:00.006+02:00</published><updated>2011-08-05T00:23:59.184+02:00</updated><title type='text'>List motywacyjny i list otwarty do pana Boga</title><content type='html'>Tak to się zdarzyło że niemal pośrodku życia będąc, zresztą nawiasem mówiąc kto wie ile będę żył, może już środek dawno przekroczyłem, ale załóżmy na dzisiejsze potrzeby, że jestem tak mniej więcej w pół drogi, no więc pośrodku życia będąc, by sparafrazować poetę, w ciemnej znalazłem się dupie.&lt;br /&gt;Ja wiem, wiem dobrze, jak to pisał towarzysz MarksiEngels, że czasem trza zrobić dwa kroki w tył żeby się rozpędzić i potem skoczyć chyżo przed siebie, no i dlatego olałem pracę i postanowiłem przede wszystkim zakończyć studia, ale teraz szlag mnie trafia, że znowu muszę całą tę zabawę z szukaniem roboty i ustatkowaniem się zaczynać od nowa.&lt;br /&gt;No bo co? Kupuję gazetę, otwieram internet a tam wszędzie witają mnie te krzywo uśmiechnięte morduchny 20 letnich ludzi sukcesu, którzy szczerząc wybielone zęby próbują wmówić mi, że best job, great opportunity, huge career, albo to samo tylko po niemiecku (który mi już z mózgu wyparował i nie umiem go użyć poza radosną XIX wieczną przyśpiewką Gott erhalte, Gott beschuetze, unser Kaiser, unser Land) czekają na mnie i że w ogóle będzie git; wszyscy pracodawcy mnie kochają i potrzebują mnie jeśli tylko ja chcę sprzedawać ich zajefajne produkty najlepiej ze wszystkich pracowników i najlepiej za darmo, znaczy zdobywając cenne doświadczenie i jeżdżąc własnym autem po całym tym ogromnym kraju.&lt;br /&gt;Ja oczywiście w przypływie chrześcijańskiej miłości bliźniego planowałem zostawić możliwość awansów kierowniczych młodszym i lepszym ode mnie ale hipopracy dla mnie na razie nie ma, ba nie ma nawet zwykłej brudnej roboty w stajni, o którą w chwili zadumy i troski o własne nerwy zabiegałem więc cóż, taka już dola i będę musiał dolepić sobie znowu sztuczne kły i wrócić na managerski rynek młodych wilków, udając że strasznie się cieszę że mogę z Tobą drogi kliencie biedronk... tfu wielkiego konsorcjum handlowo - usługowego mieć do czynienia.&lt;br /&gt;Rozglądając się po tym pustynnym horyzoncie zauważyłem jednak dziś pracę idealną dla mnie. Oto potrzebna jest "osoba do składu i łamania". I to jest to! Przez całe życie nie mogłem właściwie spełnić tej jednej z podstawowych potrzeb przynależności do jakiejś grupy, a teraz jest szansa że to się zmieni. Nie wiem za bardzo o jaki skład tu chodzi ale zaraz napisałem odpowiedni list motywacyjny, który przytaczam in extenso:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szanowni Państwo!&lt;br /&gt;List ten piszę w odpowiedzi na państwa ogłoszenie.&lt;br /&gt;Zdaje się, że jestem osobą, którą państwo potrzebujecie. Od dziecka uprawiałem sport jednak były to dyscypliny indywidualne i nigdy nie miałem możliwości realizacji palącej potrzeby przynależenia do żadnego składu. Nie udało mi się też przebić do grupy ogniskowej w podstawówce, jak również nie jarałem z kolegami w liceum i dlatego zawsze byłem outsiderem. Podczas kiedy na osiedlu tworzyły się różne ekipy i deklarując przywiązanie do takich czy innych barw klubowych obijały sobie ryje ja oglądałem grzecznie świerszczyki lub bawiłem się z moim jedynym przyjacielem, który na mnie nie krzyczał czyli komputerem. Dlatego choć nie mam doświadczenia w przynależności do składu to byłbym osobą, która temu składowi właśnie byłaby dozgonnie wierna, co musicie chyba państwo poczytać mi na plus i przyznać że ten mój brak eksperiencji jest sprawą cokolwiek pozytywną.&lt;br /&gt;Z drugiej strony mam spore doświadczenie w łamaniu. Mogę łamać cokolwiek - od tekstów przez deski i kończyny, do charakterów i serc włącznie. Wiem jak to się robi - nie raz sam byłem ofiarą, wielokrotnie też wcielałem się w rolę łamacza i jest to dla mnie chleb można by rzec powszedni. Dlatego oczekiwane przez państwa zadanie łamania książek zobowiązuję się wypełniać sumiennie i zgodnie z przekazanymi instrukcjami.&lt;br /&gt;Pozostaję z tym optymistycznym szacunkiem, że wszystko to by mi się jak i państwu opłacało, oczekuję więc na wiadomość i szczegóły co do miejsca i daty naszego spotkania, na którym będę, mam nadzieję, mógł w pełni zademonstrować wspomniane umiejętności łamania oraz przytulając się silnie do piersi członkiń składu (członków niestety wolałbym z przyczyn ideologicznych spostponować), okazać szczerość mych intencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No tośmy się pośmiali teraz ciut poważniej. Oto wiem, że na stronę tę wchodzą w przeważającej mierze sami bezbożnicy, ateusze lub wyznawcy fałszywego bożka opoja czyli moja najbliższa rodzina. Postanowiłem, że czas już najwyższy coś z tym zrobić.&lt;br /&gt;Kiedy cały Izrael oddawał sie podłym praktykom składania hołdu Baalowi, Eliasz miał odwagę wyzwać ich wszystkich na próbę. Zgromadził ponad 400 kapłanów Baala i poprosił by modlili się do swego bożka o zaprószenie ognia pod ułożonymi stosami drewna. Ci przyjęli wyzwanie i przez ponad pół dnia, na oczach całego Izraela wołali do Baala o iskrę, prosili, krzyczeli, kłuli się mieczami - wszystko na darmo. Kiedy skończyli zrezygnowani i wyczerpani, głos zabrał Eliasz - trzykrotnie rozkazał oblać stos przed nim 4 dzbanami pełnymi wody tak że żerdzie niemal utopiły się w wykopanym wcześniej dookoła hałdy rowie. Później pomodlił się krótko do Boga i nagle, rach! ciach! z nieba błysnęło - drewno zapaliło się i ogień strawił pałąki.&lt;br /&gt;No to teraz ja, jako, że jak wspomniałem jestem w ciemnym miejscu gdzie światło nie dociera, tutaj na tym blogu, wobec moich wszystkich kochanych kilku czytelników - niedowiarków proszę pana Boga, żeby zesłał mi pracę i mieszkanie, ot tak - bęc! tak jak niespodziewanie za dni Eliasza uderzył piorunem, żeby nie zwlekał tylko załatwił tę sprawę jak najszybciej ku mojej uciesze, swojej chwale i nawróceniu wyznawców opoja.&lt;br /&gt;I zobaczymy co będzie. A właściwie zobaczycie, bo ja, nie powiem, że wiem, bo nie chciałbym, oberwać jak Hiob, albo jego znajomi mądrale ale &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wierzę&lt;/span&gt;, że będzie git.&lt;br /&gt;No to alleluja i dobranoc.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-6659992865185858933?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/6659992865185858933/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=6659992865185858933' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6659992865185858933'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6659992865185858933'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/07/list-motywacyjny-i-list-otwarty-do-pana.html' title='List motywacyjny i list otwarty do pana Boga'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4925617767907772959</id><published>2009-07-15T23:33:00.004+02:00</published><updated>2009-07-15T23:43:41.139+02:00</updated><title type='text'>Rozwiązanie konkursu</title><content type='html'>W związku z uzyskaniem stopnia magistra i definitywnym zakończeniu studiów w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego (w skrócie IHUJ) kończę również trwający konkurs, podaję jego rozwiązanie i zapraszam sam siebie na gofra.&lt;br /&gt;Otóż ogofrowany miś Carlos przybrał postać &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Jan_Smolka"&gt;Franciszka Smolki&lt;/a&gt; natomiast jego kolega to jak wiadomo cesarz Franciszek Józef. Podpowiedzią, choć przyznaje że niełatwą był rok założenia punktu z goframi - 1848 - wtedy to rzeczony Smolka wespół z Florianem Ziemiałkowskim odegrał w Galicji pewną rolą w wypadkach politycznych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4925617767907772959?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4925617767907772959/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4925617767907772959' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4925617767907772959'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4925617767907772959'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/07/rozwiazanie-konkursu.html' title='Rozwiązanie konkursu'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1786924862633187068</id><published>2009-07-09T20:40:00.005+02:00</published><updated>2009-08-21T18:16:17.341+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>C. i K. Gofry</title><content type='html'>Nieuchronnie zbliża się moment kiedy na zawsze już zostanę magistrem historii starej, szacownej uczelni, alma mater nauki polskiej czyli UJ.&lt;br /&gt;Tymczasem niespełna dwa tygodnie temu zapracowałem sobie na miano instruktora rekreacji ruchowej ze specjalnością hipoterapia i Carlos od tego czasu nie daje mi spokoju i zaprasza na świętowanie. Ja z radością chcę się jednak trochę wstrzymać, przynajmniej do momentu obrony, tym bardziej, że ostatnie dni spędzam jeszcze nad książkami przygotowując się do egzaminu magisterskiego.&lt;br /&gt;Dlatego kilka dni temu Carlos wybrał się na gofry beze mnie za to z kolegą. I jak to zwykle w jego przypadku nie obyło się bez zabawnej sytuacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SlY5-JnnmHI/AAAAAAAAB3g/W4hvZv4S15w/s1600-h/mis+carlos+-+gofry1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SlY5-JnnmHI/AAAAAAAAB3g/W4hvZv4S15w/s400/mis+carlos+-+gofry1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5356532546700548210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SlY5936JhFI/AAAAAAAAB3Y/c1HBBQfiTms/s1600-h/mis+carlos+-+gofry2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 318px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SlY5936JhFI/AAAAAAAAB3Y/c1HBBQfiTms/s400/mis+carlos+-+gofry2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5356532541946430546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SlY59nGrL9I/AAAAAAAAB3Q/7SH5YGriv8w/s1600-h/mis+carlos+-+gofry3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 318px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SlY59nGrL9I/AAAAAAAAB3Q/7SH5YGriv8w/s400/mis+carlos+-+gofry3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5356532537435566034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SlY59IngNPI/AAAAAAAAB3I/b3u21hPbF-o/s1600-h/mis+carlos+-+gofry4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 386px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SlY59IngNPI/AAAAAAAAB3I/b3u21hPbF-o/s400/mis+carlos+-+gofry4.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5356532529251759346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Carlos opowiedział mi tę historię postanowiliśmy ogłosić konkurs. Zadaniem uczestników jest odgadnąć do jakich dwóch postaci historycznych, związanych naturalnie z Galicją, upodobnili się Carlos i jego kolega po zjedzeniu gofra.&lt;br /&gt;Jasne, odpowiedź nie jest prosta, ale i nagroda nie byle jaka - oto bowiem razem z Carlosem zobowiązujemy się zafundować zwycięzcy pysznego gofra z dowolną ilością dodatków (pod warunkiem, że cena nie przekroczy, no powiedzmy że zaszaleję, 10 zeta - sorry, ale Carlos jest tak samo spłukany jak ja, zresztą to chyba i tak nadto).&lt;br /&gt;Odpowiedzi należy zamieszczać w komentarzach pod postem. Konkurs trwa do rozstrzygnięcia lub odwołania. Baczność! Prawidłowa odpowiedź musi zawierać oba nazwiska naśladowanych postaci.&lt;br /&gt;Uwaga! Gofrów nie wysyłam! Dlaczego? Bo tak sobie wymyśliłem, ja zarządziłem konkurs to i ja ustalam zasady - tylko odbiór osobisty!.&lt;br /&gt;Start!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1786924862633187068?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1786924862633187068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1786924862633187068' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1786924862633187068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1786924862633187068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/07/c-i-k-gofry.html' title='C. i K. Gofry'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SlY5-JnnmHI/AAAAAAAAB3g/W4hvZv4S15w/s72-c/mis+carlos+-+gofry1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4927105406956543602</id><published>2009-07-09T02:02:00.003+02:00</published><updated>2009-07-09T02:08:42.929+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='konkurs'/><title type='text'>Uwaga! Konkurs!</title><content type='html'>Baczność! Już jutro wraz z pojawieniem się nowego odcinka misia Carlosa ogłoszony zostanie wszem i wobec wielki konkurs, w którym nagrodą będzie kulinarny rarytas w postaci gofra. Zwycięzca będzie mógł sobie wybrać składniki na gofra a ja zobowiązuję się za tę rozpustę zapłacić. Uwaga! Nagrodę odebrać będzie można osobiście po uprzednim umówieniu spotkania. Szczegóły już jutro!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4927105406956543602?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4927105406956543602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4927105406956543602' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4927105406956543602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4927105406956543602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/07/uwaga-konkurs.html' title='Uwaga! Konkurs!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-340784164027473295</id><published>2009-06-11T01:57:00.004+02:00</published><updated>2009-06-15T14:17:04.967+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='technika'/><title type='text'>Kocham Francuzki!</title><content type='html'>A tak! Kocham i już! Dobre to muszą być bowiem niewiasty, o ogromnej nota bene sile charakteru. Skąd to wiem? To proste: proszę tylko zobaczyć jak ten naród w ciągu stu minionych lat zniewieściał. Ja tam przy tym jakimś szczególnym zwolennikiem teorii ewolucji, pewnie w przeciwieństwie do Ciebie drogi czytelniku, nie jestem, ale tym razem, przełknę  tę gorzką pigułkę i powiem tak: skoro Francuzi nieuchronnie od wieku niewieścieją, i nie zniknęli jeszcze z powierzchni ziemi, to znaczy, że proces ten nie jest chyba taki zły, a kto wie, może wręcz przeciwnie i wkrótce Marianna w wyścigu cywilizacyjnym tak nas prześcignie że pozostanie nam oglądać jedynie jej białe(?) plecy, albo... no może zostańmy przy plecach.&lt;br /&gt;Ale za co ja tak te Francuzki kocham? Otóż wychowane przez nie silną kobiecą ręką obecne pokolenie właśnie &lt;a href="http://www.frazpc.pl/news/25544-Liberte_Egalite_Fraternite_Prawo_antypirackie"&gt;podjęło decyzję o odrzuceniu wyjątkowo opresyjnego prawa&lt;/a&gt; proponowanego przez prezydenta Smarkozyego, które by w imię ochrony biednych tfurców wprowadzało całkowitą inwigilację internetu i jakieś dziwne kary pod tytułem "roczne upupienie w dostępie do globalnej sieci". Sędziowie francuskiego Trybunału Konstytucyjnego uznali, że propozycje zawarte w ustawie godzą w wolności osobiste synów i cór Marianny, wolności, dodajmy, jeszcze z czasów rewolucji (tfu!) francuskiej.&lt;br /&gt;Nareszcie jakiś krok w dobrym kierunku. Co będzie dalej zobaczymy - ale Francja póki co w polityce europejskiej jako tako się liczy (co w sumie nie najlepiej świadczy od kondycji Europy) i miejmy nadzieję, że wyrok ten odwróci dotychczasową złą kartę i położy kres &lt;a href="http://www.heise-online.pl/news/Proces-The-Pirate-Bay-sedzia-podejrzany-o-lobbing--/8388"&gt;naciąganym &lt;/a&gt;i &lt;a href="http://www.heise-online.pl/news/Branza-medialna-wnosi-odwolanie-od-wyroku-w-procesie-The-Pirate-Bay--/8776"&gt;nieuczciwym &lt;/a&gt;procesom o prawa autorskie jakich przykład mieliśmy ostatnio w Szwecji tym bardziej, że szykanowane Pirate Bay wprowadziło do europarlamentu także swoje &lt;a href="http://torrentfreak.com/pirate-party-wins-and-enters-the-european-parliament-090607/"&gt;przedstawicielstwo&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Nie popadając w huraoptymizm chciałbym przy okazji schłodzić nastroje techno-fanów informacją z nieco innej dziedziny. Wraz z postępem nauki inwigilacja przybiera bowiem różnorodne formy. Ostatnio nie kto inny jak naród wybrany (ci to mają pomysły!) wymyślił sobie robo-penisa, który pełza niczym najprawdziwszy wąż i może podglądać co robią żołnierze w latrynach za linią wroga, i łechtać ich po uszach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/R14Y8h2xNRI&amp;color1=0xb1b1b1&amp;color2=0xcfcfcf&amp;hl=en&amp;feature=player_embedded&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/R14Y8h2xNRI&amp;color1=0xb1b1b1&amp;color2=0xcfcfcf&amp;hl=en&amp;feature=player_embedded&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowScriptAccess="always" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, tak, mi to przypomina sławetną scenę z pandą z pewnego proroczego filmu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/XssZczM6N-w&amp;start=77&amp;end=164"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/XssZczM6N-w&amp;start=77&amp;end=164" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to tyle na dziś Panie i Panowie. Bierzcie przykład z dzielnych Francuzów i przed spaniem popracujcie nad przyszłością skołatanego narodu polskiego. Ja tymczasem wracam do mojej największej z ziemskich miłości - Historii (haha!).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-340784164027473295?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/340784164027473295/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=340784164027473295' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/340784164027473295'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/340784164027473295'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/06/kocham-francuzki.html' title='Kocham Francuzki!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5918433226016982818</id><published>2009-06-08T22:40:00.003+02:00</published><updated>2009-06-10T01:40:39.789+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lednica 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lednica 2000'/><title type='text'>Lednica 2009</title><content type='html'>No więc wybrałem się w weekend na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lednica_2000"&gt;Lednicę&lt;/a&gt;. Carlos twierdzi, że też tam był, podesłał mi nawet swój lednicki obrazek. Razem zgadzamy się z Carlosem, że w ogóle wszyscy powinni tam pojechać, kto tylko żyw. Przyznaje to ostatnio nawet polska telewizja puszczając w kółko spot, którego leitmotivem jest ryba. "Ryba jest dobra na wszystko" - brzmi hasło reklamówki. A w Lednicy też jest Ichtis to znaczy ryba - tworzy ona nawet dużą stalową bramę, przez którą można przejść i symbolizuje oczywiście Chrystusa.&lt;br /&gt;Tematem spotkania był czas - dla mnie niewątpliwie problem bardzo na czasie;). Siedzę sobie ostatnio w czterech ścianach i walę szaleńczo w klawiaturę, by zdążyć obronić się na przełomie czerwca i lipca, co już nota bene zapowiedziałem mojemu drogiemu promotorowi, który wszystkimi siłami potrafił jednak ukryć ogarniającą go falę wzruszenia, że po &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wieloletniej&lt;/span&gt;, wspaniałej znajomości nieuchronnie nadchodzi chwila pożegnania. No więc siedzę, bywa, że do późna, i piszę; nie chodzę na piwo, nie chodzę na dziewczyny, nie chodzę w góry, właściwie to w ogóle nie chodzę, bo zamiast chodzić biegam, chociaż co prawda tylko wieczorami by rozprostować zesztywniałe kości.&lt;br /&gt;A Lednicę wymyśliłem sobie już chyba kilka miesięcy temu i nawet nie bardzo wiem dlaczego. Po prostu ot tak uznałem, że jadę. Dwa dni przed wyjazdem zdobyłem na pkp bilet na św. Jacka - specjalny pociąg na Lednicę tam i z powrotem, pociąg widmo trzeba dodać, albo lepiej pociąg duch bo na pkp to o nim za wiele nie wiedzieli, a już zupełnie nic w informacji (trzeba pytać bezpośrednio w kasach). No ale było się w Panamie to się człowiek za łatwo spławiać nie daje, hehe.&lt;br /&gt;Jak sobie już kupiłem bilet to przeczytałem, że Lednica to spotkanie młodych co jakoś wcześniej mi umknęło, i faktycznie w pociągu byłem chyba najstarszy. W koło pełno dzieciarni, studentów na lekarstwo, podczas postojów wszyscy wypełzają na peron, klaszczą, drą się, że "dadzą czadu dla Jezusa" - w ogóle atmosfera niezwykle budująca, aż kipiało od entuzjazmu, z tym, że ja z racji wieku i charakteru poczułem się cokolwiek wyobcowany.&lt;br /&gt;Niepotrzebnie! Koniec końców podróż była fajowa, a na polach lednickich średnia wieku była już ciut wyższa, chociaż ciągle zdecydowanie dominowała młodzież raczej licealna niż brać studencka.&lt;br /&gt;Na miejscu, zaraz po przejściu przez recepcję w ciągu kilku chwil zgubiłem oczywiście całą grupę ze św. Jacka. Pamiętałem tylko, że św. Jacek ma miejscówkę w sektorach "2" i "R" no i ostatecznie dotarłem do "eRki" - wyznaczonej stosunkowo blisko Ryby i sceny i na wprost dużego ekranu - super! Podobno były tam jakieś osoby z pociągu, ale ostatecznie nie wiem kto, co i jak, zresztą od momentu usadowienia się na polach to już nie miało znaczenia. Wprawdzie w koło pełno uśmiechniętych i życzliwych twarzy, ale ja przecież nie przyjechałem tam dla ludzi!&lt;br /&gt;Wkrótce rozpoczęły się modlitwy, pieśni i tańce, wieczorem odbyła się msza. Mimo zimna i kapiącego deszczu (taa kapał to on do 23, a potem to już lunęło - miś Carlos) klimat był wyjątkowy. Na koniec przeszliśmy przez bramę - Rybę, ale sektor "R" czekał na to ponad godzinę, a kiedy otwarto nam drogę ludzie się rzucili i tłok był niemiłosierny, co trochę wypaczyło sens tego aktu.&lt;br /&gt;Zastanawiałem się czy opisać samo nabożeństwo i tamtejsze modlitwy, ale ostatecznie myślę, że każdy z ponad 70 tys. uczestników mógłby powiedzieć na ten temat coś zupełnie innego, każdy przeżywał je zupełnie indywidualnie. Więc moja relacja właściwie bardziej mówiłaby o mnie i moim stanie ducha niż o samej Lednicy, a koniec końców blog, jeszcze nie do końca poważny i przy tym tak niezmiernie popularny jak ten, nie jest, jak sądzę, najlepszym miejscem na tego rodzaju intymne opowieści.&lt;br /&gt;Po nabożeństwie rozpoczął się powrót w strugach deszczu, na nogach ma się rozumieć, przez cudowne równiny Wielkopolski - zjawisko przyrodnicze, które mnie - górala (haha) z Krakowa od jakiegoś już czasu prawdziwie zachwyca. Po drodze w odruchu chrześcijańskiej miłości bliźniego zainteresowałem się spanikowaną niewiastą, która wrzeszczała, że musi na pociąg, a nie wie którędy. No to pomogłem (hehe) przez co byłem świadkiem scen zupełnie osobliwych - Ulę, bo tak się ta dziewczynka nazywała, beznadziejnie bolały nogi, twierdziła nawet, że jej puchną, że ona już nie może, że nie ma kondycji, pytała a ile jeszcze, jak dużo kilometrów (9 - z pola Lednickiego na pkp w Lednogórze jest 9 km), a czy to na pewno odpowiednia droga, czy nie mogłoby już przestać padać, no i znowu: a ile jeszcze, bo przecież ona już nie może, a to, a tamto, a siamto. O rany!&lt;br /&gt;Szybko uciekłem 20 m do przodu a tę swoistą drogę krzyżową pozostawiłem przypadkowej kompance Uli - Danusi, która te kwilenia znosiła ze zdumiewającym spokojem i z pełnym miłosierdzia wyrazem twarzy uporczywie kłamała, że do stacji kilometrów jest nie więcej niż 3 może 4 nawet gdy inni pielgrzymi zuchwale obalali jej twierdzenia (dzielna Danuto - pozdrawiam Cię! Obiecany medal wytrwałości w fazie projektu;).&lt;br /&gt;Na dworcu przyszło nam wszystkim poczekać kilka godzin na pociąg, a potem zmiana mokrych ubrań i kimka w przedziale. Jednym słowem było cudownie!&lt;br /&gt;A co za rok? Jeśli tylko Bóg pozwoli to będę, myślę sobie nawet, że postaram się zorganizować jakąś mini grupę i przyjechać z młodymi, którzy mam nadzieję skorzystają na spotkaniu jeszcze więcej niż ja.&lt;br /&gt;Prawdopodobnie temat przyszłorocznej Lednicy będzie jakoś związany z kobietami, pewnie z Marią, co wstępnie zapowiedział o. Jan Góra i stwierdził, że na kolejny zlot mężczyźni powinni przybyć z kwiatami w rękach.&lt;br /&gt;W związku z tym na koniec specjalna pieśń lednicka, która być może będzie śpiewana za rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://landryna28.wrzuta.pl/audio/ae7Rs7mMjxY/lednica2000_-_cala_piekna_jestes_przyjaciolko_moja" target="_blank" &gt;&lt;img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" alt="Lednica2000 - Cała piękna jesteś przyjaciółko moja" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli mój drogi czytelniku chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o spotkaniach, lub nie możesz się doczekać czerwca 2010 odwiedź &lt;a href="http://www.lednica2000.pl/index.php"&gt;lednicką stronę&lt;/a&gt;. Co ciekawe, już tej jesieni &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Lednica motocyklisty&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; i Lednica seniora. Jak sobie jakimś cudem kupię do tego czasu motor (będę prosił - zobaczymy co z tego wyjdzie;) to jadę!&lt;br /&gt;Do zobaczenia!&lt;br /&gt;Acha a pod spodem lednicki obrazek od Carlosa: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;bo misie też kochają ryby! Z wzajemnością!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Si133jB4ynI/AAAAAAAAB3A/7jEGE8HU6a0/s1600-h/mis+carlos+-+lednica+2009+resize.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 252px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Si133jB4ynI/AAAAAAAAB3A/7jEGE8HU6a0/s400/mis+carlos+-+lednica+2009+resize.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345060128938314354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5918433226016982818?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5918433226016982818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5918433226016982818' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5918433226016982818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5918433226016982818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/06/lednica-2009.html' title='Lednica 2009'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Si133jB4ynI/AAAAAAAAB3A/7jEGE8HU6a0/s72-c/mis+carlos+-+lednica+2009+resize.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4976887830582785024</id><published>2009-05-24T19:30:00.007+02:00</published><updated>2009-05-25T13:04:40.642+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Miś Carlos - Wiooo!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/ShmFzZu4xXI/AAAAAAAAB1g/gua9Mq6wXYI/s1600-h/carlos+4+-+wiooo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 242px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/ShmFzZu4xXI/AAAAAAAAB1g/gua9Mq6wXYI/s400/carlos+4+-+wiooo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339445951351801202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cóż, troszkę trzeba było poczekać na ten nowy wpis, ale tak to już bywa - ja mam ostatnimi czasy harmonogram napięty, a i Carlos łazi sobie tylko znanymi ścieżkami i nie zawsze zdąży mi opowiedzieć swoją ostatnią przygodę. O tym, że nasz miś nie próżnuje przekonać się zresztą nietrudno, wystarczy spojrzeć co tym razem mu się przydarzyło. Historia ta może zmrozić krew w niejednej żyle, proszę więc usiąść wygodnie i wziąć głęboki oddech. Wrażliwców uspokajam, że Carlos jest doświadczonym i zwinnym jeźdźcem dlatego i z tej opresji wyszedł cało, nie łamiąc nawet paznokcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z uwag technicznych: zachęcam do otwarcia każdego obrazka w osobnej zakładce przeglądarki - jak ktoś zasponsoruje mi piórko i tusz to może wtedy obrazki będą rysowane grubą krechą i bardziej czytelne w miniaturkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp63bkO4aI/AAAAAAAAB24/xOc2g5Zz55c/s1600-h/carlos+4+-+wiooo1+res.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 270px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp63bkO4aI/AAAAAAAAB24/xOc2g5Zz55c/s400/carlos+4+-+wiooo1+res.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339715400912265634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp63MY1_iI/AAAAAAAAB2w/ikb68vkDOmM/s1600-h/carlos+4+-+wiooo2+res.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 296px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp63MY1_iI/AAAAAAAAB2w/ikb68vkDOmM/s400/carlos+4+-+wiooo2+res.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339715396837965346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp627YarBI/AAAAAAAAB2o/wtWHEcVRTkU/s1600-h/carlos+4+-+wiooo3+res.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 274px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp627YarBI/AAAAAAAAB2o/wtWHEcVRTkU/s400/carlos+4+-+wiooo3+res.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339715392272772114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp62yjRgMI/AAAAAAAAB2g/xGPQ0f6xF84/s1600-h/carlos+4+-+wiooo4+res.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp62yjRgMI/AAAAAAAAB2g/xGPQ0f6xF84/s400/carlos+4+-+wiooo4+res.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339715389902389442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp62sMmJBI/AAAAAAAAB2Y/bBgonHvEDXU/s1600-h/carlos+4+-+wiooo5+res.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Shp62sMmJBI/AAAAAAAAB2Y/bBgonHvEDXU/s400/carlos+4+-+wiooo5+res.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5339715388196660242" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4976887830582785024?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4976887830582785024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4976887830582785024' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4976887830582785024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4976887830582785024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/05/mis-carlos-wiooo.html' title='Miś Carlos - Wiooo!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/ShmFzZu4xXI/AAAAAAAAB1g/gua9Mq6wXYI/s72-c/carlos+4+-+wiooo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5589065576273014696</id><published>2009-05-02T20:54:00.007+02:00</published><updated>2009-05-03T00:52:35.148+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Miś Carlos na Majówce</title><content type='html'>Dzisiejszego pięknego dnia, miś Carlos postanowił udać się na majówkę. Słońce, przyroda, szum drzew, lekki wiaterek, to wszystko wpływa kojąco na nerwy każdego, choćby i był niedźwiadkiem. Tymczasem Carlosa spotkała pewna przygoda - nic wielkiego - pewnie i Tobie drogi czytelniku przydarzyło się to nie raz, jeśli zaś nie, to nie śmiej się z misia a wyciągnij raczej naukę na przyszłość, by uniknąć podobnych wypadków.&lt;br /&gt;Acha, jeśli ktoś martwi się losem Carlosa to śpieszę wyjaśnić, że dzwonił do mnie i już wszystko gra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfydfaGLsmI/AAAAAAAAB0o/teTUAdSUO_g/s1600-h/carlos+3+-+maj%C3%B3wka1+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 216px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfydfaGLsmI/AAAAAAAAB0o/teTUAdSUO_g/s400/carlos+3+-+maj%C3%B3wka1+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331309221806584418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfycxV61C1I/AAAAAAAAB0g/Istu5ja1hZc/s1600-h/carlos+3+-+maj%C3%B3wka2+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 220px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfycxV61C1I/AAAAAAAAB0g/Istu5ja1hZc/s400/carlos+3+-+maj%C3%B3wka2+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331308430411238226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfycxLh4UtI/AAAAAAAAB0Y/UMK1rvmFwjo/s1600-h/carlos+3+-+maj%C3%B3wka3+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 225px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfycxLh4UtI/AAAAAAAAB0Y/UMK1rvmFwjo/s400/carlos+3+-+maj%C3%B3wka3+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331308427622240978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Sfydsl6CIbI/AAAAAAAAB0w/vYUa86fFUqc/s1600-h/carlos+3+-+maj%C3%B3wka4+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/Sfydsl6CIbI/AAAAAAAAB0w/vYUa86fFUqc/s400/carlos+3+-+maj%C3%B3wka4+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331309448315150770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfycwhI0uOI/AAAAAAAAB0I/OhKN-rmUKj8/s1600-h/carlos+3+-+maj%C3%B3wka5+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 226px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfycwhI0uOI/AAAAAAAAB0I/OhKN-rmUKj8/s400/carlos+3+-+maj%C3%B3wka5+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331308416242858210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfycwU1ACTI/AAAAAAAAB0A/K_eKKO9Fk34/s1600-h/carlos+3+-+maj%C3%B3wka6+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 232px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfycwU1ACTI/AAAAAAAAB0A/K_eKKO9Fk34/s400/carlos+3+-+maj%C3%B3wka6+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331308412938488114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5589065576273014696?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5589065576273014696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5589065576273014696' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5589065576273014696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5589065576273014696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/05/mis-carlos-na-majowce.html' title='Miś Carlos na Majówce'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SfydfaGLsmI/AAAAAAAAB0o/teTUAdSUO_g/s72-c/carlos+3+-+maj%C3%B3wka1+cut.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5895564655917492751</id><published>2009-05-02T03:07:00.003+02:00</published><updated>2011-08-05T00:09:43.394+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kolumbia'/><title type='text'>Kolumbijskie bajanie</title><content type='html'>Troszkę ostatnio udziela mi się ogólnoświatowa panika: na świecie świńska grypa (o której oczywiście dowiedziałem się z &lt;a href="http://freedom-fighter.blog.onet.pl/2,ID375368066,index.html"&gt;bloga Analcha&lt;/a&gt;, bo tv nie oglądam, gazet nie czytuję), a do tego kryzys ekonomiczny hula w najlepsze. Co do świń to sprawa wydaje się szczególnie niebezpieczna - w Polsze od tych zwierzątek aż się roi, a ich szczególnie niesympatyczna odmiana nierzadko zbiera się w pewnym gmachu w Warszawie. Pół biedy gdyby jeszcze stadko na stałe sobie tam siedziało, ale nie, po świńskich obradach, podczas których beztroskie prosięta obrzucają się radośnie g....m, wszystkie co do sztuki rozjeżdżają się po całym kraju i rozsiewają zarazę głupoty i zbydlę... przepraszam ześwinienia. Zresztą co tam Warszawa przecież i tu w samym tylko grodzie Kraka ich nie brakuje.&lt;br /&gt;Jeśli chodzi zaś o kryzys, to doprawdy przyprawił mnie on już o niejedną zmarszczkę na moim biednym czole - ostatnimi czasy trzy firmy, z którymi miałem podjąć jako taką współpracę postawiły sprawę jasno - "sorry Winetou, nie mamy kasy" i tak bujam się już drugi miesiąc i prostej ciągle nie widać.&lt;br /&gt;Dlatego nie pozostaje nic innego jak usiąść sobie wygodnie i powspominać dobre, wcale niedawne, czasy kolumbijskich przygód, tym bardziej że nawet krótki wyjazd majowy jest dla mnie chwilowo nieosiągalny.&lt;br /&gt;W ogóle, gdy tak sobie pomyślę o tej całej wycieczce to wydaje mi się ona jakimś snem - kolorowym i radosnym, ale w sumie dość nierzeczywistym. Przemierzyłem sam, zupełnie sam, bo nie liczę płytkiej znajomości ze spotkanymi po drodze latynoskimi kompanami, z którymi zresztą i tak właściwie nie potrafiłem się porozumieć, więc przemierzyłem jakiś tam kawałek świata, oddalonego od naszej Europy o całe lata świetlne; udało mi się zachować zdrowie, zobaczyć parę przepięknych widoków, liznąć odrobineczkę kultury i ostatecznie nawet się kilka razy wzruszyć. Ale teraz jestem znów, tu gdzie jestem moje życie nie nabrało jakiegoś diametralnie innego biegu, niczego też specjalnego nie odkryłem - w sumie więc tak jak sen pozostaje bez większego wpływu na naszą codzienność, tak ta wspaniała podróż, której nie zamieniłbym na nic innego, nie zmieniła mojego marnego żywota, nie wlała w niego większej ilości sensu, ani też tego sensu go nie pozbawiła, choć po prawdzie dostarczyła mi przecież niejednej okazji do refleksji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim najbardziej osobistym wspomnieniem z podróży jest Pacyfik, a dokładniej chwila kiedy unoszony po raz pierwszy lanchą (czyt. lanczą), czyli po naszemu po prostu motorówką, wraz z paroma Kolumbijczykami cięliśmy błękitne fale oceanu, na raty przybliżając się do Panamy.&lt;br /&gt;Wyruszyliśmy z Bahia Solano, jeśli mnie pamięć nie myli, trzeciego dnia przed południem. Zwłoka spowodowana była awarią silnika motorówki, tak, że do łodzi pakowaliśmy się chyba ze trzy razy. Przed wodowaniem zostaliśmy (a właściwie to nasze plecaki) dokładnie sprawdzeni przez mundurowych, potem, już w lanchy przyszło nam sobie z godzinkę posiedzieć w oczekiwaniu na właściciela, który udał się chyba na śniadanie. Kiedy wreszcie się pojawił i pożegnaliśmy zacumowany przy molo Correo Pacifico nie mogłem wyjść z podziwu dla własnej zaradności, która kazała mi ze wszystkich rzeczy, które posiadałem w plecaku, wyciągnąć niewielki, czerwony kocyk. Ten kawałek materiału podczas trudnych dni wyprawy, niemal codziennie oddawał mi przysługę i chronił a to przed wiatrem, a to przed zimnem, czasem przed palącym słońcem lub wilgocią, innym razem stanowił poduszkę dla mojej zmęczonej głowy lub pełnił funkcję prowizorycznej kołderki. Jednym słowem kocyk, jako, jak się przekonałem, niezbędny element ekwipunku każdego podróżnika z pewnością zasługuje na osobny wpis, i pewnego dnia, jeśli starczy sił, zdrowia i dowcipu napiszę dla niego należny mu rapsod.&lt;br /&gt;Kiedy wyruszyliśmy zimny pęd powietrza bezlitośnie smagał mój biały korpus delicji (czy jak to się pisze;), obok Kolumbijczycy kulili się chroniąc ciała przed chłodną bryzą i łapczywie spoglądali na moją osobę, otuloną szczelnie pledem jakby jakimś całunem. Na domiar złego - Lazaro - nasz kapitan po około kwadransie przypomniał sobie o czymś co zostawił na brzegu Bahia Solano, czekała nas więc droga powrotna i dodatkowe minuty cierpień.&lt;br /&gt;Kiedy jednak wreszcie opuściliśmy zatokę, powietrze stało się znacznie cieplejsze, a w rzadkich, na szczęście, chwilach kiedy motorówka zwalniała, lub przystawała zdawało nam się wręcz, że się na białej powierzchni lanchy upieczemy niczym tłuściutkie kawały mięsa na rozgrzanej patelni. Każdy z nas życzył więc sobie, by teraz łódeczka mknęła co sił przed siebie, mimo że podskakikała przy tym twardo na falach, tak, iż już po chwili byliśmy w pewnym wiadomym miejscu niemiłosiernie poobijani.&lt;br /&gt;Ja jednak zupełnie tego nie czułem - gapiłem się chciwym wzrokiem na Pacyfik, jak dziecko w wymarzoną zabawkę. Patrzyłem na pomarszczone fale, na mieniące się różnymi kolorami pieniste bałwany, które połyskiwały pysznie tysiącami światełek. Woda błyszczała dziesiątkami odcieni: tutaj była błękitna, trochę dalej szmaragdowa, tam znów miała barwę polerowanej stali, jej powierzchnia zaś pulsowała żywo niczym magiczna planeta, pełna gór i szumiących lasów, wąwozów, kształtnych dolin i przełęczy, jakowyś pustyń, bogata w zimne kratery i plujące szafirem, rozedrgane wulkany. Raz za razem, albo to jak znajome Pieniny, albo jak krajobraz zgoła księżycowy - tafla wciąż i wciąż fałdowała się i mięła w okamgnieniu i proszę mi wierzyć, Krakusowi z dziada pradziada, który ukochał sobie bieszczadzkie łąki, pagórki i knieje, proszę uwierzyć, choćby to zabrzmiało jak fraza z najtańszego hollywoodzkiego filmu, że nigdy w życiu nie doświadczyłem niczego piękniejszego i wiem, że na całym tym wielkim świecie, nie ma widoku równie cudownego prócz jednej tylko rzeczy, którą być może kiedyś dane mi będzie ujrzeć, a o której nigdy nikomu nie powiem póki jej nie zobaczę.&lt;br /&gt;Tak sobie trwając w zachwycie, miałem jeszcze na tyle rozsądku żeby znowu przykryć się kocem, tym razem jednak zrobiłem to na tyle niedbale, że ramię i lewy policzek - zwrócony ciągle w stronę oceanu spaliłem sobie niczym rak.&lt;br /&gt;Po prawej stronie zieleniło się odludzie Darien. Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że cały przesmyk przepłyniemy na lanchach w kilka godzin przyszło mi do głowy, że Mister Cejrowski jednak grubo przesadza chwaląc się przejściem tej trasy. Dopiero, gdy dojrzałem strome wzniesienia i szalone nierówności terenu, a przede wszystkim kiedy zobaczyłem gęstą niczym mech dżunglę Darien zrozumiałem, że spacer tamtędy to wyczyn godny greckich bogów i to tych raczej, którym brak co najmniej piątej klepki.&lt;br /&gt;Po około trzech godzinach dopłynęliśmy wreszcie do ostatniego przystanku przed Panamą - Jurado. Widok jaki nas powitał, był jedyny w swoim rodzaju - takiej plaży nie zobaczycie w żadnym filmie. Gorący piasek i długaśny, płaski brzeg, który pozwalał bez obawy kąpać się kilkadziesiąt metrów od pierwszego szeregu palm robiły piorunujące wrażenie. Dopiero, gdy się zbliżyć widać, że tubylcy każdej niepotrzebnej rzeczy pozbywają się przynosząc ją w darze Posejdonowi - tony śmieci zalegają więc w pobliskich zaroślach zadając kłam tezom o turystycznej dewastacji przyrody.&lt;br /&gt;Jurado to już jednak temat na osobne rozważania, na które pozwolę sobie innym razem, w końcu muszę przecież chociaż kilka opowieści zachować na ciężkie czasy kiedy to znowu w oczy zaglądnie nam kryzys.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5895564655917492751?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5895564655917492751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5895564655917492751' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5895564655917492751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5895564655917492751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/05/kolumbijskie-bajanie.html' title='Kolumbijskie bajanie'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2659615942256216043</id><published>2009-04-29T00:14:00.003+02:00</published><updated>2009-04-29T00:24:24.806+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Samorost'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gra'/><title type='text'>Samorost!</title><content type='html'>Acha w oczekiwaniu na Misia Carlosa, jeśli ktoś lubi takie dziwne klimaty (ja uwielbiam!) linkuję chyba najlepszą, niemłodą już zresztą grę internetową z jaką się kiedykolwiek zetknąłem pod tytułem &lt;a href="http://amanita-design.net/samorost-1/"&gt;Samorost&lt;/a&gt;. Dziełko jest czeskie, atmosfera i poetyka gry jedyna w swoim rodzaju. Warto nałożyć słuchawki i wejść w ten niepowtarzalny świat tym bardziej, że przejście całości zajmuje parę, paręnaście minut. Rzecz polega na klikaniu w odpowiednie miejsca planszy, co wywołuje jakiś logiczny efekt i posuwa nas (albo nie) dalej ku przygodzie.&lt;br /&gt;Jak ktoś ma zajawkę to w sieci można pograć także w bardziej rozbudowanego i jeszcze ciekawszego &lt;a href="http://amanita-design.net/samorost-2/"&gt;Samorosta 2&lt;/a&gt; z tym, że tutaj, bezpłatna przygoda kończy się na uratowaniu naszego pieska - drugi rozdział dostępny jest tylko za opłatą - mimo to warto poświęcić chwilę, żeby zanurzyć się w tą wyimaginowaną i całkowicie fantastyczną rzeczywistość.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2659615942256216043?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2659615942256216043/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2659615942256216043' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2659615942256216043'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2659615942256216043'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/04/samorost.html' title='Samorost!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5239426948373481687</id><published>2009-04-28T23:58:00.003+02:00</published><updated>2011-08-05T00:04:32.521+02:00</updated><title type='text'>Brzemię masturbacji</title><content type='html'>No, jak sobie tak pomyślę to większość, jak nie wszystkie rzeczy w moim dorosłym życiu sprowadzają się ostatecznie do masturbacji. Nie chodzi mi przy tym drogi Czytelniku specjalnie o samogwałt sensu stricte, ale o ogólne łechtanie samego siebie i swojego ego w poszukiwaniu przyjemności.&lt;br /&gt;No bo tak: człowiek umawia się ze znajomymi, idzie sobie na piwko, wysila się na dowcipy, słowem robi co może, by zyskać poklask i szacunek ziomków, wszystko po to tylko żeby następnym razem znajomi o nim nie zapomnieli i zadzwonili, gdy znowu zaplanują wspólne spotkanie; w końcu jeśli chodzi o kontakty towarzyskie to najczęściej "zaproszony" znaczy "doceniony".&lt;br /&gt;Oczywiście nie mówię, że trzeba się przy tym jakoś specjalnie błaźnić - bo granicą błazenady, którą wielu świadomie unika jest chwila, z którą taki przeciętny człekokształtny traci do siebie szacunek - wtedy zdobyta ewentualnie estyma jest po prostu nieporozumieniem.&lt;br /&gt;Inny przykład na poparcie moich masturbacyjnych odczuć? Proszę bardzo - wystarczy spojrzeć choćby na tego bloga. Siedzę sobie wygodnie, walę od czasu do czasu w klawiaturę (rzecz jasna), a okazjonalnie mój ciekawski wzrok pada na statystyki popularności. Jakże mile łechta mnie wtedy fakt, że strona odwiedzana jest także przez kogoś innego niż bliscy, czasem nawet trafi tu jakaś zagubiona dusza z dalekiego wschodu. &lt;br /&gt;Koniec końców najwięcej jednak unikalnych gości jest z Polszy, ale jak się tak człowiek wczyta w zgromadzone przez liczydełko informacje to okazuje się, że rodacy w nosie mają to co piszę a w głowie im tylko d..y i penisy.&lt;br /&gt;Na przykład niezmienną popularnością cieszy się post pod znamiennym tytułem: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;a href="http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/10/seks-czyli-wiskie-zdjcia-penisw-eby.html"&gt;Seks, czyli świńskie zdjęcia penisów żeby wkurzyć cenzorów i wywołać skandal&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;. Ja wiem, że to dobry kawałek tekstu, no ale, jak sądzę, ludzie trafiają na niego wpisując w góglach parę wiadomej treści słówek no i wychodzi jak wychodzi. &lt;br /&gt;Z tego powodu ciągle waham się czy postawić na ilość, rzucić jeszcze parę postów o pierdzeniu i dłubaniu kozom w nosach i liczyć że wśród odwiedzających wieprzków znajdą się jakieś zagubione perły, które zostaną na tym blogu na dłużej, czy pozostać przy jakości i zbierać niekończące się pochwały od bezkrytycznie nastawionej rodzinki.&lt;br /&gt;Kolejna sprawa to &lt;a href="http://www.repka.pl/Seks/Seks-przyjemnosci/Arkana-seksu/Dzieje-masturbacji.aspx"&gt;artykuł&lt;/a&gt;, który niedawno popełniłem. O czym? No oczywiście o masturbacji. To co zesznrukowałem to tylko pierwsza część, ale jak poszukać na portalu (jest na stronie głównej) to znajdzie się i część druga. &lt;br /&gt;Jednym słowem, mam nieodparte wrażenie, że w kółko od lat wałkuję mimo woli ten sam temat.&lt;br /&gt;Oczywiście ja wychodzę z chrześcijańskiego założenia, że żadna miłość nie może być zła, ergo odnosić się to musi także do miłości własnej. Z drugiej strony jak sobie pomyślę jakim to trzeba być nadętym i zapatrzonym w siebie bufonem i bęcwałem żeby siedzieć w parlamencie takim siakim, czy owakim (polskim czy europejskim), albo z perspektywy autorytetu wypisywać po gazetach te wszystkie idiotyzmy i komunały, na jakie co dzień można się natknąć przeglądając prasówkę lub internet to dochodzę do wniosku, że ta miłość własna jest jednak cokolwiek podejrzanej proweniencji.&lt;br /&gt;No to tyle na dziś, zareklamowałem swój artykuł, napisałem parę zgrabniutkich zdań, czekam więc na komentarze, pozdrawiam moich wiernych czytelników i żegnam się po panamsku.&lt;br /&gt;Pa! pa! ene a! eme a!&lt;br /&gt;Panama!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5239426948373481687?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5239426948373481687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5239426948373481687' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5239426948373481687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5239426948373481687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/04/brzemie-masturbacji.html' title='Brzemię masturbacji'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5442480284800348532</id><published>2009-04-28T03:16:00.003+02:00</published><updated>2009-04-28T23:12:12.953+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kolumbia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bahia Solano'/><title type='text'>Mr. Mache en Colombia y Panama</title><content type='html'>Kiedy tak sobie myślę o ostatnich objawach mojego umysłowego szaleństwa, które niedawnymi czasy najpełniej wyraziła podróż do Kolumbii, to ciągle trudno mi to wszystko ująć  w słowa.&lt;br /&gt;Troszkę się tam nałaziłem, nawet całkiem dosłownie zdarłem sobie buty, a mimo to wrodzona skromność nie pozwala mi zapomnieć, że przecież niejeden szeregowy podróżnik ma dużo więcej do opowiedzenia niż ja.&lt;br /&gt;Ostatecznie przespacerowałem jedynie mały kawałeczek Kolumbii i jeszcze mniejszy Panamy; ja tam zresztą sądzę, że w swojej istocie cała ta wyprawa nie różni się niczym od przechadzek po moich mszańskich pagórkach i zielonych łąkach, no ale, że ludzie bardziej lubią posłuchać o różnych takich egzotycznych schadzkach niż o podziwianiu uroków Grunwaldu i Lubonia, to spróbuje wreszcie coś z siebie wykrztusić.&lt;br /&gt;Otóż pewnego pięknego wieczoru nareszcie wylądowaliśmy w Bahia Solano. My to znaczy ja, pasażerowie, załoga Correo Pacifico i przelękniony pies, który przez dwa dni osamotniony ujadał na pokładzie wśród setek kilogramów owoców, napojów i innego rodzaju ładunków. &lt;br /&gt;Podróż na łajbie była prawdziwym koszmarem, przy którym przejażdżka kuszetkami w PKP sprzed 10 lat wydawała mi się nieosiągalnym szczytem luksusu. Zresztą co ja porównuje - to są dwa różne światy i PKP z opadającą, zasikaną deską to jest Sheraton. &lt;br /&gt;W kajucie upał doskwierał niemiłosiernie i jak sądzę przekraczał 40 stopni C (jeden z pasażerów odważnie szacował temperaturę na 45 st. C); ostatecznie nawet Kolumbijczycy mieli dość, no ale to ja musiałem pożegnać swój podkoszulek, który po tej przygodzie, mimo wielokrotnego prania już nigdy nie odzyskał świeżości. &lt;br /&gt;Przez dwa dni i dwie noce miażdżyliśmy fale Pacyfiku stłoczeni w pomieszczeniach o wymiarach 1,80x1,80 m (nie mogło być więcej skoro wyciągnięty musiałem podkulać nogi) i wysokości ok. 2,20 m (leżałem na górnej koi i do sufitu miałem jakieś 30 cm - nie mieściło się całe przedramię - jednym słowem w trumnie ma człowiek chyba więcej miejsca). W mojej kajucie gnieździło się jakieś 8 osób; dwie, może trzy starsze murzynki i ich liczne, jak mniemam, wnuczęta - wszyscy leżeli otępieni gorącem jakie biło przez podłogę przez pracujący poniżej 24 godziny na dobę silnik. Stojąc w skarpetkach na posadzce można się było zwyczajnie poparzyć. &lt;br /&gt;Prawdziwy problem polegał na tym, że na całym stateczku nie istniało właściwie żadne inne miejsce, prócz mojej kajuty gdzie mógłbym się jako tako ułożyć - przez dwa dni szalała ulewa, więc górny pokład odpadał, zresztą leżenie tam, bez żadnego zabezpieczenia przy bujającym statku i obezwładniającej senności mogło się skończyć niekontrolowanym lądowaniem za burtą. &lt;br /&gt;W malutkim korytarzu zalegały rozwalone bez ładu i składu ciała pozostałych pasażerów, a jedyną oznaką życia jaką przez dwa dni wydawały był słaby ruch przy nieumyślnym nadepnięciu, kiedy wyprawiałem się do toalety. Sam korytarz również był duszny, bo z uwagi na ulewę spuszczono gruby brezent i wnętrze statku zamknęło się jakby kokon - nie pomagały otwarte drzwi, nic nie mogły dać miniaturowe okienka - powietrze uparcie stało i nie miało zamiaru poruszyć się ani trochę.&lt;br /&gt;Na dolnym pokładzie urzędowała załoga, ale z niej początkowo nie kojarzyłem nikogo prócz kucharki, która była świadkiem moich zmagań z chorobą morską, i która w związku z tym częstowała mnie ciepłą i obrzydliwą mi agua panelą (czyli taką specyficzną wodą z cukrem) na koszt firmy. Ostatecznie nie udało mi się przez dwa dni przyjąć właściwie żadnego pokarmu prócz dwóch paczek ciasteczek, po sześć ciasteczek w paczce, ale za to ponieważ nic nie jadłem to niczego się też nie pozbyłem, no przynajmniej tą niewłaściwą drogą paszczową.&lt;br /&gt;Dlatego kiedy tylko zacumowaliśmy w Bahia Solano odczułem ogromną ulgę, choć przy tym wszystkim uległem wrażeniu chwili: najpierw po prawej, później gdzieś po lewej zamajaczyło parę światełek, trochę dalej na horyzoncie straszyła ciemna obwódka dżungli, gwiazdy pochowały się za chmurami, w sumie zrobiło się cokolwiek mrocznie, ale jakże intrygująco. Do łajby podpłynęła śmieszna, jak mi się wydało, łupinka, która zabrała część pasażerów na ląd do ich domów - statek powoli pustoszał, w końcu dobił do małego molo i tak spędziliśmy resztę nocy.&lt;br /&gt;Do kajuty już nie wróciłem - spędziłem noc tułając się z krzesła na krzesło, a kiedy zaczęło świtać, wyskoczyłem na górny pokład podziwiać wschód słońca i rozważać kierunki świata: spoglądając na wschód uciekałem myślami do bliskich, i zastanawiałem się jakiego rodzaju obłęd kazał mi dźwigać pożyczony plecak gdzieś na drugim końcu świata. &lt;br /&gt;- Ha, ha! - śmiał się na drugi dzień właściciel (jedynego) baru przy molo, gdzie w towarzystwie  młodego żołdaka popijałem słodką kolumbijską Colę czyli moje ulubione Hipinto. - Wyobrażasz sobie mnie na takim zadupiu w Polsce? Aleś się kolego wyprawił!&lt;br /&gt;No i miał rację: trudno mu było wyimaginować sobie tą moją odległą ojczyznę, i żyjących tam ludzi, mimo że obcokrajowca w postaci, jak sądzę, pospolitego Hamerykana pewnie już kiedyś w życiu widział. Jego odczucia i trudności dzieliła chyba cała jednostka żołnierzy stacjonująca w Bahia Solano, która na widok mojego białej osoby pod pobliskim wodospadem wydawała z ciężarówek radosne pohukiwania Polaco! Polaco!. &lt;br /&gt;Ponieważ w okolicy (jak w całej dzikiej prowincji Choco) kręciła się guerrilla więc na nadbrzeżu szybko na stałe pojawiły się małe oddziały mundurowych, które zajęły się kontrolą ładunku (czy aby nie ma tam jakiejś broni dla banditos) i ochroną statku i jego załogi - nieco później przypłynęły dwie odpowiednio uzbrojone policyjne motorówki, a w końcu pojawił się nawet niewielki pancernik, z tym że ja nie czułem się z tego powodu bezpieczniejszy, bo gdyby guerrilla chciała zapolować na żołnierzy to oberwalibyśmy niechybnie i my.&lt;br /&gt;Wracając do Bahia Solano to jest to mała mieścina, do której nawet diabeł nie zagląda by powiedzieć "dobranoc" - nie prowadzą tam żadne drogi lądowe, bo dróg lądowych w Choco w ogóle jak na lekarstwo. Ale autochtoni w postaci viejito czyli miejscowego staruszka zapewnili mnie, że wioskę sezonowo całkiem licznie odwiedzają turyści zwłaszcza skośnoocy (a może to mój hiszpański płatał mi figle?), dowodem zaś na to były dwa drewniane dość drogie zresztą hoteliki. Ja z całego tego miejsca najbardziej zapamiętałem po pierwsze primo urzędników imigracyjnych, którzy w dobrych intencjach wprawdzie, ale jednak wymięli i dokumentnie obmacali mój paszport, po drugie primo lokal gdzie za 4 złote po raz pierwszy od zejścia na suchy ląd najadłem się ryżu, jajecznicy, patacones (czyli pożywnego banana w formie placków), wypiłem Colę i skorzystałem z toalety bez drzwi, do której, zanim został uprzedzony przez żonę, w kluczowym dla mnie momencie wparował właściciel, rzucił roztargnionym spojrzeniem, przeklął tę chwilę i szybko uciekł pojękując głośno "ajajaj gringo, gringo!"&lt;br /&gt;I niech to będzie dziś na tyle. Może trochę bez ładu i składu, ale takie są te moje wspomnienia, nieułożone i nieokrzesane - bez puenty, czasem bez sensu, za to jeszcze ich trochę zostało więc mam nadzieję, że to nie koniec.&lt;br /&gt;Acha wszystkich fanów Misia Carlosa (czyli siebie, ech ta schizofrenia) przepraszam za opóźnienie - kolejny odcinek ukaże się na dniach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5442480284800348532?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5442480284800348532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5442480284800348532' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5442480284800348532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5442480284800348532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/04/mr-mache-en-colombia-y-panama.html' title='Mr. Mache en Colombia y Panama'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1025488579911621326</id><published>2009-04-11T21:01:00.005+02:00</published><updated>2009-04-12T00:53:24.291+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Biblia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szymon Bisley'/><title type='text'>Trochę inna Biblia czyli Pismo Święte wg Szymona Rysownika</title><content type='html'>Tak jest, przyszedł nagle, zupełnie nieoczekiwanie i znienacka Wielki Tydzień, a z nim czas na to i owo - dla jednych to chwila na wypoczynek, dla innych na rozmyślania. Ja wprawdzie ze względu na umysłowe ograniczenia za dużo nie myślę, ale siedząc sobie i dumając nad tym co tu mądrego w te szczególne dni mógłbym napisać przyszła mi do głowy pewna idea.&lt;br /&gt;Otóż by zmajstrować jakoweś ważniejsze rozważania czy porady niestety rozumu i dowcipu mi nie staje, za to do tradycji Wielkiego Tygodnia i wydarzeń sprzed niemal 2000 lat chciałbym nawiązać w troszkę inny, niecodzienny sposób.&lt;br /&gt;Pan &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Simon_Bisley"&gt;Szymon Bisley&lt;/a&gt; to urodzony w 1962 roku obywatel królestwa Wielkiej Brytanii i aktywny członek death-metalowego zespołu Kaotika, w którym co sił w kończynach udziela się na garach znaczy instrumentach perkusyjnych.&lt;br /&gt;Szerszej publiczności jest on jednak znany nie jako muzyk a jako rysownik komiksów - wypłynął gdzieś w latach 90-tych różnego rodzaju pracami, między innymi zaprojektował okładkę gry &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Gods_(video_game)"&gt;"Gods"&lt;/a&gt; - jak ktoś nie pamięta, to była to typowa platformówka na starą dobrą Amisię - mi się nawet podobała, ale bratu nie bardzo, a ponieważ on jako starszy rządził w domu, to chyba nigdy nie przeszedłem choćby i drugiego poziomu.&lt;br /&gt;Ostatecznie gdyby zapytać przeciętnego czytelnika komiksów z Polszy (i pewnie na świecie) to przypomni sobie zwariowaną kreskę w niezapomnianym "Lobo. Ostatni Czarnian" &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SeDb7dBjqFI/AAAAAAAAByw/tEsrT45wiE4/s1600-h/Lobo+ok%C5%82adka.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 210px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SeDb7dBjqFI/AAAAAAAAByw/tEsrT45wiE4/s320/Lobo+ok%C5%82adka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5323496574001850450" /&gt;&lt;/a&gt; a później mroczną orgię barw (z przewagą krwistej czerwieni;) w malowanym już &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Judgement_on_Gotham"&gt;"Batman. Judge Dredd"&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Charakterystyczny styl Bisleya, komiksowa przesada, muskularność postaci i głębokie cienie sprawiają że ilustrowane przez niego historyjki można smakować po wielokroć. Ja osobiście najbardziej cenię sobie prace ze wspomnianego Lobo - chyba jedne z jego ostatnich, typowo rysunkowych, później bowiem zwrócił się w kierunku technik malarskich z dominantą aerografu tak, że otrzymana mieszanina nie jest już, przynajmniej dla mnie tak lekkostrawna jak nieskrępowana niczym, stara dobra kreska.&lt;br /&gt;Dlatego niezmiernie się ucieszyłem kiedy przypadkiem, szwendając się po kolumbijskim bruku trafiłem na, w przeważającej mierze, rysunkowy album Bisleya; wydany w twardej oprawie, pod znamiennym tytułem "Biblia" leżał sobie spokojnie na księgarskiej półce. Bez wahania sięgnąłem po dziełko, szybko, bezszelestnie i całkowicie nielegalnie zdarłem opakowanie przy czym zostałem chyba przyłapany, bo chwilę później pojawiła się obok mnie pani, która od tej pory nie spuszczała ze mnie oka, ale też nie śmiała zwrócić mi uwagi. Biali, wysocy i dobrze zbudowani mężczyźni budzą jednak w Ameryce Łacińskiej ciągle należy respekt ;).&lt;br /&gt;"Biblia" opowiedziana przez Bisleya okazała się zbiorem szkiców i obrazów z końca lat 90-tych ubiegłego wieku; autor wybrał sobie według uznania interesujące go biblijne scenki i następnie zilustrował je ze zwyczajną sobie swadą i polotem, nie bez typowo rysowniczego zacięcia.&lt;br /&gt;Są tam więc zarówno przedstawienia ze "Starego Testamentu" np. Dawid i Goliat czy potop, jak również z Ewangelii; na mnie szczególne wrażenie zrobiło kilka wersji "Zwiastowania NMP" czy sceny z Jezusem. Co wrażliwsze oko uzna je może nawet za obrazoburcze, myślę jednak, że jeśli istnieje sztuka współczesna, inna od pokręconych i niezrozumiałych instalacji lub sprzedawanych w puszkach ekskrementów i temu podobnych dziwactw to obcując z "Biblią" mamy z nią właśnie do czynienia.&lt;br /&gt;Jeszcze jedna rzecz mnie w tej publikacji urzekła, a mianowicie, to że znajduje się tam sporo niedokończonych rysunków, lub tych samych scen w kilku rysunkowych wersjach, które po kolejnym ich opracowaniu i przetworzeniu stają się malowidłami. Dzięki temu można podpatrzeć nieco warsztatu Bisleya od przysłowiowej kuchni.&lt;br /&gt;Co natomiast skutecznie zepsuło mi dobry humor to, oczywiście, cena. Nie wiem czy album został wydany w wersji polskiej, w każdym razie edycja kolumbijska kosztowała w przeliczeniu na złotówki grubo ponad sto złotych. Dla mnie to za dużo.&lt;br /&gt;Zainteresowanym polecam filmik na youtube gdzie, w marnej niestety jakości i nie najlepszym kadrowaniu można zasmakować prac mistrza. Jak informuje podpis jest to tylko część pierwsza ale autor nie raczył na razie wrzucić części drugiej. Zobaczyć tam można sporo scen ze Starego Testamentu (kuszenie Ewy, wygnanie z raju, potop, Dawid i Goliat), jak i kilka z Nowego Testamentu w tym różne wariacje Zwiastowania.  Otwierający sekwencję rysunek to oczywiście kuszenie Jezusa na pustyni, ostatnie zaś to rzezie chrześcijan. Link znajduje się &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=gn4kQht40XU"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A &lt;a href="http://simonbisleygallery.com/?bisley=home.image&amp;picid=101&amp;flicked=1"&gt;tutaj sznurek &lt;/a&gt; do oficjalnej galerii Bisleya i jednego z rysunków z "Biblii".&lt;br /&gt;Pozdrawiam świątecznie! Alleluja!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1025488579911621326?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1025488579911621326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1025488579911621326' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1025488579911621326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1025488579911621326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/04/troche-inna-biblia-czyli-pismo-swiete.html' title='Trochę inna Biblia czyli Pismo Święte wg Szymona Rysownika'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SeDb7dBjqFI/AAAAAAAAByw/tEsrT45wiE4/s72-c/Lobo+ok%C5%82adka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4564205110359072468</id><published>2009-04-04T00:15:00.009+02:00</published><updated>2009-05-25T13:06:30.623+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś Carlos'/><title type='text'>Miś Carlos</title><content type='html'>Tak jak zapowiadałem dziś kolejny frapujący odcinek misia Carlosa. Specjalnie dla Was, specjalnie na weekend, pełen eksluzyw czyli po polskiemu z wyłącznością na tę rycerską stronę. Odcinek świeży jak oddech polarnego misia i ciepły jak moje uczucia do gór. Miłego weekendu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4M7iFyI/AAAAAAAAByI/fF5f7QrClDw/s1600-h/carlos+2+-+tv+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 241px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4M7iFyI/AAAAAAAAByI/fF5f7QrClDw/s320/carlos+2+-+tv+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320600404514445090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4H4kDYI/AAAAAAAAByQ/ium48IdpC_8/s1600-h/carlos+2+-+tv+2+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 242px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4H4kDYI/AAAAAAAAByQ/ium48IdpC_8/s320/carlos+2+-+tv+2+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320600403159813506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4buYnZI/AAAAAAAAByY/_Sflhpo1B9s/s1600-h/carlos+2+-+tv+3+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 238px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4buYnZI/AAAAAAAAByY/_Sflhpo1B9s/s320/carlos+2+-+tv+3+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320600408485830034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4fxTQCI/AAAAAAAAByg/rmuM8ETVdGg/s1600-h/carlos+2+-+tv+4+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 230px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4fxTQCI/AAAAAAAAByg/rmuM8ETVdGg/s320/carlos+2+-+tv+4+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320600409571803170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4b0AVPI/AAAAAAAAByo/3hTcvxRgqno/s1600-h/carlos+2+-+tv+5+cut.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 218px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4b0AVPI/AAAAAAAAByo/3hTcvxRgqno/s320/carlos+2+-+tv+5+cut.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320600408509404402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4564205110359072468?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4564205110359072468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4564205110359072468' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4564205110359072468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4564205110359072468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/04/mis-carlos.html' title='Miś Carlos'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SdaR4M7iFyI/AAAAAAAAByI/fF5f7QrClDw/s72-c/carlos+2+-+tv+cut.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1015927482981112672</id><published>2009-04-03T00:59:00.003+02:00</published><updated>2009-04-03T01:03:15.984+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ankieta'/><title type='text'>Ankietka</title><content type='html'>Amigos! Coby nieco rozruszać Wasze członki po prawej stronie (troszkę niżej) zamieściłem nową ankietkę. Proszę o przemyślane głosowanie, tak jakby od tego zależały losy galaktyki. &lt;br /&gt;A jutro będzie komiks, jak sprzęt pozwoli. Czuwaj!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1015927482981112672?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1015927482981112672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1015927482981112672' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1015927482981112672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1015927482981112672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/04/ankietka.html' title='Ankietka'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-396258680247597758</id><published>2009-04-02T00:17:00.004+02:00</published><updated>2009-04-02T00:43:32.316+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kolumbia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kulombry'/><title type='text'>Witojcie!</title><content type='html'>Tak, stało się, Wasz ukochany pisarz, genialny blogger, władca kosmosu, zabójca pcheł, wesz i mrówek, przyjaciel karaluchów i muflonów powrócił z dalekiej wędrówki po hameryce i mrocznych zakątkach własnego obłędu. I od razu postanowiłem przywalić z grubej rury, wielgachnej jak krowa berty, z dużego, mówiąc krótko, kalibru, wypalić szybko i bezbłędnie z bioderka, posyłając trzy pociski stylem wachlarzowym w serce i jądra ciemności i zamieścić ten poniższy tekst. Jest to okrojony artykuł, który napisałem dla pewnego kobiecego portalu, ale że tam już od ponad dwóch tygodni nie potrafią podjąć decyzji gdzie te wypociny zamieścić i czy w ogóle (wiadomo: baby!;), to moja cierpliwość się skończyła. W końcu moi czytelnicy zasługują na pełen szacun (i pokłon, pokłon x3!), dlatego nie mogę dłużej grać z nimi ani w chowanego ani nie grać w butelkę i udawać, że nie istnieję i że nie można mi dać buzi. Bo można! Tylko proszę wcześniej o zapisy!&lt;br /&gt;No to jedziemy. Artykuł jest jak wspomniałem wykastrowany (pozbyłem się niepotrzebnego tutaj wstępu), no i pisany (może trochę na siłę) pod dział "seks" gdzie miał się ukazać. Ale dzięki temu będziecie mogli zapoznać z paroma danymi statystycznymi, do których normalnie nigdy bym nie sięgnął (a pszesz czasem warto, nie?). Acha, tekst jest w wersji kuchennej, to znaczy, czekając na decyzję co dalej nie chciało mi się go jakoś specjalnie wygładzać, więc jeśli znajdziecie tam jakieś kwiatki, rodzynki albo inne kulombry to sorry Winetou.&lt;br /&gt;No i nie dziwcie się jak w tekście mówią do mnie Antonio. Tak mam na drugie imię i Latynosom łatwiej było je zapamiętać niż Maciej, z którego w większości robili coś co pisało się Mache a wymawiało Macze. To w sumie i tak nieźle, bo jak sobie przypomnę jak Niemcy nazywali mnie Mazi to aż mi się żyłka napina i zaciskają pośladki. ARRRGGH!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnego dnia siedziałem sobie na górnym pokładzie niewielkiej barki, którą miałem nadzieję dostać się Jurado – ostatniego przystanku na mojej drodze do Panamy. Nieubłaganie zapadała noc; gęstniejący mrok leniwie opadał na uliczki portowej Buenaventury coraz szczelniej kryjąc ich brud i nieporządek. Spowijające niebo chmury, zakryły przed ludzkimi oczami gwiezdne pejzaże, może więc dzięki temu, Buenaventura po raz pierwszy odkąd do niej przyjechałem wydała mi się piękna. Patrząc z perspektywy przystani uderzył mnie rozmiar miasta, które rozciągało się szeroko, wrażenie potęgowały rozdzierające ciemność światła nabrzeża. Kontrastowały one silnie z chaotycznie wyżłobionym, północno – zachodnim brzegiem, na który składały się skąpane w soczystej zieleni, niezmierzone mokradła. &lt;br /&gt;Kapitan łajby, choć niewysoki, to wzbudzający jednak szacunek siwy Latynos, był prawdziwym człowiekiem interesu, dlatego według starej zasady „czas to pieniądz” od brzegu odbiliśmy dość pospiesznie, bo już dzień po planowanym pierwotnie terminie, a dodatkowe, trzy godzinne opóźnienie jakie zanotowaliśmy przy załadunku  dokuczało tylko o tyle o ile przeszkadzać mogą ukąszenia komarów. Te natomiast wymęczone upałem i zalegającą w powietrzu, przytłaczającą wilgocią, w znakomitej większości po prostu dały za wygraną i nie uprzykrzały nikomu życia.&lt;br /&gt;Zatopiony w myślach, badałem raz po raz atramentową taflę wody, to znowuż przenosiłem wzrok na pomarańczowe światła, które zamknęły miasto jakby w ciepłym kokonie. Buenaventura to jedno z najbardziej deszczowych miejsc w Kolumbii, ale tym razem Illapa – inkaski bożek, opiekun pogody chwilowo poskromił swój charakter i okazawszy swą wielkoduszność, pozwolił cieszyć się zaletami podróży na górnym pokładzie. &lt;br /&gt;Tymczasem, zanim barka rozpędziła się na dobre i tnąc fale Pacyfiku oddaliła od miasta, ja dorobiłem się już towarzystwa, które znalazłem, a którego, niech to będzie całkiem jasne, wcale nie szukałem. Biały jak papier gringo, z rudą do tego, choć ukrywaną skrzętnie pod czapką czupryną i takową brodą, wzbudzać musiał spore zainteresowanie wśród pasażerów łajby, zaś w tej stłoczonej czarnej ciżbie nie zabrakło kilku odważniejszych, wesolutkich Latynosów, zawsze skorych do rozmowy i żartów, szczególnie, gdy ich obiektem może stać się obcy. Sytuacja moja była przy tym tego jeszcze rodzaju, że znajdowałem się w dość niezwykłym dla przeciętnego turysty miejscu; wszystko to więc od powierzchowności poczynając, na położeniu kończąc intrygowało młode kolumbijskie umysły tak, że zanim się obejrzałem otoczyła mnie gromadka tubylców.&lt;br /&gt;John i Johann, którzy od tamtej chwili towarzyszyli mi w podróży do Panamy mieli około 20 – 21 lat, wkrótce, bo jeszcze na statku, do drużyny dołączył Alfredo, najstarszy z nas, około 40 letni mieszkaniec Cali.&lt;br /&gt;Po wymianie zwykłych uprzejmości i kilku chudych żartów z mojej osoby jeden z moich kompanów zapytał: &lt;br /&gt;– Antonio, a jakie są polskie dziewczyny? &lt;br /&gt;– Piękne – powiedziałem bez chwili namysłu. &lt;br /&gt;– A wszystkie to blondynki? – padło kolejne pytanie.&lt;br /&gt;– Nie, wszystkie są rude, jak ja – wypaliłem i na wytrzeszczone spojrzenie towarzyszów odpowiedziałem gromkim śmiechem. Dalsza rozmowa potoczyła się według znanego mi już, utartego schematu. Kiedy tylko Kolumbijczycy na podstawie moich obrazowych tłumaczeń zbudowali sobie obraz typowej przedstawicielki słowiańszczyzny, zaczęli nagabywać mnie o moją opinię na temat kolumbijskich niewiast.&lt;br /&gt;– Piękne – podsumowałem krótko swoje wrażenia, zdobywając sobie sympatie rozmówców; ci zaś szybko zatopili się w marzeniach, wspominając te wszystkie śliczne senioritki, jakie kiedyś spotkali na swej drodze.&lt;br /&gt;Od tamtej chwili temat kobiet powracał podczas wędrówki wciąż i wciąż, a fakt, że podróżowaliśmy głównie w męskim towarzystwie nie miał tu wcale większego znaczenia. Tacy już są Latynosi – większość z nich, od robotnika po managera i od nastolatka po emeryta po prostu nie potrafi dłużej niż przez 5 minut nie myśleć o kobietach.&lt;br /&gt;Ostatecznie nie ma im się co dziwić – kolumbijskie dziewczyny potrafią być przepiękne i urocze ze swej natury zaś zachowują się uwodzicielsko, nierzadko wręcz prowokująco. W moim przypadku rodziło to wiele niepotrzebnych nieporozumień – kontakty towarzyskie często bowiem, już od pierwszej chwili opierają się na dotyku. Wszystko zaczyna się oczywiście od całusa w policzek, ale kluczowym elementem skomplikowanej układanki latynoskiego savoir vivre jest taniec.&lt;br /&gt;Rzecz odbywa się niczym na najlepszych filmach przyrodniczych gdzie samczyk, który chce mieć jakiekolwiek szanse u partnerki musi wykazać swe umiejętności w tańcu godowym. Różnica sprowadza się jedynie do tego, że Kolumbijczyk powinien nie tylko sam rytmicznie poruszać biodrami, ale i poprowadzić zdecydowanie tancerkę w rytm salsy, bądź równie popularnych merenge, czy ballenato. Wizyta w jakimkolwiek klubie tanecznym nie pozostawia wątpliwości: najgorszy latynoski tancerz i tak jest lepszy od najsprawniejszego w tej dziedzinie europejczyka.&lt;br /&gt;Taniec jest przy tym dopiero zaproszeniem do zabawy, jeśli dziewczyna to zaproszenie przyjmie, między partnerami szybko rozpoczyna się flirt, który młodzi Kolumbijczycy traktują z wielką naturalnością.&lt;br /&gt;Ciągle zaskakiwała mnie przy tym jedna rzecz: to co jawiło się jak początek gorących amorów, było tylko miłą i niezobowiązującą formą spędzania czasu. Osoby, które, jak by się wydawało najwyraźniej miały się ku sobie ostatecznie nie przekraczały przyjacielsko ustanowionych granic. Zdarzało się, że zachowanie to, zwodnicze było także dla Kolumbijczyków, i oni bowiem gubili się nieraz w tych specyficznych towarzyskich grach i zabawach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natalia była malutką, roześmianą dziewczyną, obdarzoną ciepłym uśmiechem i szczerą gościnnością – cechami typowymi dla ludzi z północy kraju, mieszkających nad wybrzeżem Morza Karaibskiego. Już podczas pierwszego spotkania, po około pięciu minutach znajomości zaprosiła mnie do swego rodzinnego domu w Barranquilli; jako rasowy wagabunda nie mogłem oczywiście tego zaproszenia nie wykorzystać. Tak więc podczas kiedy, moja nowa znajoma pozostawała w stolicy, ja bawiłem w ogromnej willi u wybrzeży Karaibów przyjęty ciepło przez głowę rodziny i zawsze gotową do pomocy służbę. Gdy wróciłem do Bogoty z zamiarem odwdzięczenia się mojej dobrodziejce, uderzyła mnie wiadomość, że podczas mojego leniuchowania na Karaibach Natalia wzięła rozwód.&lt;br /&gt;W rzeczy samej zjawisko to jest w Kolumbii bardzo częste i dawno już urosło do rangi poważnego problemu społecznego. Kiedy kilka lat temu rząd pod wrażeniem ponad miliona spraw rozwodowych, jakie oczekiwały w sądach na rozpatrzenie wprowadził rozwiązania prawne, pozwalające na rozwód w ciągu około godziny, na efekty nie trzeba było długo czekać.&lt;br /&gt;W roku 2007 rozpadło się ponad 8 tysięcy małżeństw, co w porównaniu do roku poprzedniego stanowiło wzrost aż o 140%. Badania pokazują, że młodsze pokolenia rozwodzą się zdecydowanie częściej: podczas gdy wśród osób urodzonych w latach 50-tych ubiegłego wieku odsetek ten wynosi około 30%, to wśród dzisiejszych 40 latków sięga on aż 45%.&lt;br /&gt;Kolumbia to kraj, w którym statystyczna rodzina posiada dwoje statystycznych dzieci. W praktyce wygląda to tak, że w miasta pełne są kobiet, które z różnych powodów ani na małżeństwo, ani na macierzyństwo nigdy się nie zdecydowały, na prowincji zaś dominują rodziny wielodzietne.&lt;br /&gt;Jeśli o względnym szczęściu w przypadku Natalii w ogóle można mówić to chyba polegało ono jedynie na tym, że nie zdążyła ona zostać samotną matką, od których aż roi się na ulicach, w parkach czy autobusach kolumbijskich pueblitos. Problem ten był i jest powszechny; w odpowiedzi na niego najpopularniejsza w kraju sieć gastronomiczna, przez pierwsze lata swojej działalności zatrudniała tylko i wyłącznie samotne matki. Politykę tę zmieniono dopiero wówczas, gdy jakiś nadgorliwy urzędnik dopatrzył się w tym rozwiązaniu pogwałcenia zagwarantowanej w konstytucji równości praw.&lt;br /&gt;Kolumbijczycy to naród bardzo przedsiębiorczy – z uwagi na pracowitość mężczyźni dość łatwo znajdują nielegalną pracę w malutkiej Panamie, parając się tam, niczym Polacy na zachodzie, budowlanką wszelkiego rodzaju. A jednak wyjechać nie jest łatwo; na granicy mężczyzn niemal z urzędu podejrzewa się o handel narkotykami, na kobiety natomiast patrzy się jak na przyszłe prostytutki.&lt;br /&gt;Takie stereotypy są oczywiście krzywdzące, mimo to przyznać trzeba, że najstarszy zawód świata jest w Kolumbii legalny, a usług tego rodzaju nie trzeba specjalnie szukać, ot, istnieje spore prawdopodobieństwo, że spacerując po ulicy spotkamy jakiegoś dobrego wujka, który w razie potrzeby zaprowadzi nas w odpowiednie miejsce. Ponadto w miastach całkiem jawnie istnieją „zonas de tolerancia”, gdzie wybór nocnych klubów, od tych bardzo ekskluzywnych do podrzędnych spelunek, jest ogromny.&lt;br /&gt;Juan, z którym wypiłem niejedno piwo przekonywał mnie, że w lokalach takich, nierzadko pracują dziewczyny niepełnoletnie.&lt;br /&gt;– Znajdziesz tam usługi wszelkiego rodzaju – powiedział mi kiedyś. – Wszystko czego szukasz. Cena może być różna, ale najdroższe są nastolatki. Taka jest zasada – im młodsza tym droższa. Najmłodsze dziewczyny mają około 14 lat.&lt;br /&gt;Potwierdzają to statystyki i badania. Według Mayerlin Verqara Perez z pozarządowej „Fundacji Renacer” w obleganej przez turystów nadmorskiej Cartagenie prostytuuje się ponad 650 dzieci, a liczba ta od 10 lat systematycznie rośnie. Miasto to, jedno z najstarszych w kraju, liczące ok 900 tys. mieszkańców, choć do zaoferowania ma dużo więcej niźli seksturystyka, coraz częściej postrzegane bywa jako miejsce równie atrakcyjne do jej uprawiania co Kuba.&lt;br /&gt;Wszystko to ma inny jeszcze aspekt: liczba osób zarażonych wirusem HIV nieprzerwanie rośnie i, mimo że nadal wynosi ona mniej niż 1% to zmienia się struktura zarażonych. Do niedawna, według informacji agendy Narodów Zjednoczonych, problem wirusa HIV dotyczył głównie mężczyzn w związkach homoseksualnych, obecnie ofiarą choroby pada coraz więcej kobiet – na terenach wybrzeża karaibskiego, co trzecia osoba zakażona wirusem jest płci pięknej.&lt;br /&gt;Wracając do Juana, był to przemiły, trzydziestokilkuletni facet, zawsze uśmiechnięty i pomocny, nie tylko dla gringo; nie oczekiwał przy tym niczego w zamian, może prócz dobrego towarzystwa i rozmowy. Dlatego przy pewnej okazji opowiedział mi swoją historię: także i on przeszedł piekło rozwodu, tym razem jednak, to żona, po krótkim romansie z innym porzuciła go, zabierając ze sobą czteroletnią córeczkę.&lt;br /&gt;Przypadek Juana to nie wyjątek – podczas podróży usłyszałem niejedną podobną opowieść. Ameryka Łacińska to miejsce gdzie kobiety bez wyjątku są na piedestale, zawsze wielbione i podziwiane; każda z nich potrafi wejść w rolę prawdziwej femme fatale – tak zwane równouprawnienie, jakkolwiek wszechobecne, nie odebrało im żadnego kobiecego atutu, potrafią więc z niezwykła zręcznością manipulować tymi groźnymi macho, jakich, według obiegowej opinii, wśród Latynosów pełno. Wykorzystując nierzadko związki jako sposób na podniesienie swojego statusu materialnego, są w stanie wokół palca owinąć sobie każdego mężczyznę, naturalnie równie łatwo potrafią go też porzucić.&lt;br /&gt;Razu pewnego spotkałem Don Carlosa – głowę rodziny, niegdyś prawdziwego krezusa, mieszkańca Antiochii, o której mówi się, że jest kolebką przedsiębiorców i biznesmenów z prawdziwego zdarzenia, ludzi posiadających wyjątkowy dar kupczenia dosłownie wszystkim. Don Carlos był żonaty i szczycił się trójką wspaniałych dzieci, z czego najmłodsze pochodziło z niezalegalizowanego związku z kochanką; oprócz tego, że miał on bowiem żyłkę do interesów, cierpiał też na nadmierną słabość do kobiet. W efekcie, ponad połowę majątku stracił kupując kochankom mieszkania, samochody i biżuterię, w końcu, wykorzystany po raz kolejny popadł w alkoholizm. Pomocną dłoń wyciągnęła do niego żona i dorosłe już dzieci – wspólnymi siłami udało się uratować Don Carlosa i część majątku, wystarczającą na dobre, wygodne życie.&lt;br /&gt;Nieco inna historia spotkała Nhoemi, którą poznałem tułając się po iście rajskim parku Tyrona. Dziewczyna ta pracowała jako przewodnik, mieszkała zaś kilka kilometrów od parku na rodzinnej farmie, gdzie przyjmowała turystów. Jej rodzina była typowym kolumbijskim rodem: Nhoemi miała siedmiu braci, z których większość wraz z nią zawiadywała gospodarstwem. Ich matce wciąż nie brakowało werwy, ojciec natomiast całymi dniami bujał się leniwie na hamaku, z rzadka podrywając się gwałtownie, wtedy jednak znikał na kilka godzin. Rodzina żyła szczęśliwie, ale i ona przeżywała kiedyś ciężkie chwile, gdy lata temu, ojciec Nhoemi, ten obecnie przemiły staruszek, postanowił porzucić żonę i wrócić do rodzinnych stron. Pewnego więc dnia, bez żadnego powodu spakował swe rzeczy i przez kilka lat przebywał kilkaset kilometrów dalej, ciesząc się kawalerską swobodą. Tak samo jak nagle wyjechał, tak bez zapowiedzi powrócił i zastał dla siebie otwarte drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tydzień przed odlotem do rodzinnych stron wracałem autobusem do Bogoty, długa to i męcząca była podróż, umilić ją miała muzyka i teledyski odtwarzane w drodze. Siedząc na wąskim fotelu, ściśnięty między trzema matkami, gapiłem się w telewizor, byle tylko odwrócić myśli od unoszącego się zapachu brudnej pieluszki, którą jedna z kobiet właśnie wymieniała. Na ekranie w kółko jedno i to samo, niczym ponury żart, kolejny Latynos śpiewa o nieśmiertelnej miłości wypłakując oczy w karczmie lub pod oknem narzeczonej, którą nieco tylko wcześniej zdradził, pech zaś jego polegał na tym, że wybranka wróciła do domu wcześniej niż powinna i w sypialni zastała swego oblubieńca w ramionach innej.&lt;br /&gt;Pasażerowie zasłuchani w te pieśni nucą je sobie tęskliwie, a ja oddycham z ulgą kiedy wreszcie na ekranie pojawiają się pierwsze napisy zwiastujące najbardziej kiczowatą hollywoodzką superprodukcję.&lt;br /&gt;Zanim odlecę do Polski jeszcze raz przypominam sobie chwile spędzone na barce.&lt;br /&gt;– Antonio – pyta mnie mój młody towarzysz. – Jak będę miał kiedyś pieniądze to spotkamy się w Polsce. Chciałbym zobaczyć czy mówisz prawdę o polskich dziewczynach. Ale najpierw muszę trochę zarobić.&lt;br /&gt;– I bez tego, z twoim latynoskim ogniem, zdobędziesz każdą dziewczynę – śmieję się do niego. Zaczyna padać schodzimy więc na dolny pokład. Barka przybiła szczęśliwie do Bahia Solano, gdzie pozostanie przez następne dwa, trzy dni. Załoga odsypia zarwane, deszczowe noce, ktoś popija piwo, jakiś majtek wyciągnął się na kapitańskim mostku; jego czarne ciało podryguje jakby w malignie w rytm głośnej salsy. Patrzę na niego, jak budzi się z tego dziwnego półsnu i chwilę tańczy sam, najbardziej zmysłowo jak tylko może mężczyzna; rusza się jakby jego serce pożerały głód i tęsknota za jakimś niewysłowionym pięknem. W końcu nie wytrzymuje, przeskakuje próg, pędzi kilka kroków przed siebie i porywa stojącą najbliżej niego pasażerkę. Puszczają się w ponętne pląsy i choć razem, to zdaje się jakby każde z nich, gdzieś w duszy, tańczyło z kimś innym.&lt;br /&gt;Kiedy skończą chłopak położy się znowu jakby nigdy nic obok steru i w jakimś otępieniu, mętny wzrok utkwi w gwiazdach.&lt;br /&gt;Już w Polsce spoglądam w niebo. Natrafiam na ten sam gwiazdozbiór na jaki patrzył ten marynarz. To Orion świeci jasno, prosząc Plejady by zbliżyły się do niego choć o krok.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-396258680247597758?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/396258680247597758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=396258680247597758' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/396258680247597758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/396258680247597758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/04/witojcie.html' title='Witojcie!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-3194918450902312999</id><published>2009-01-28T23:22:00.002+01:00</published><updated>2009-01-28T23:28:12.056+01:00</updated><title type='text'>Gwoli wyjasnienia</title><content type='html'>To nie dlatego ze jestem leniwy, ze mi sie nie chce czy inne takie. Po prostu nie pisze z braku czasu, ktory wyczerpal mi sie niespodziewanie w grudniu, kiedy to rozpoczela sie moja pelna przygod podroz po Kolumbii. Wybacz mi wiec droga Czytelniczko i drogi Czytelniku te spora przerwe i brak polskich liter w niniejszym poscie, jak rowniez to ze te wyjasnienia pojawily sie tak pozno. Gdy tylko wroce, mam nadzieje zamiescic tu niejedna relacje z tej fascynujacej wyprawy.&lt;br /&gt;A wiec: hasta luego!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-3194918450902312999?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/3194918450902312999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=3194918450902312999' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3194918450902312999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3194918450902312999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2009/01/gwoli-wyjasnienia.html' title='Gwoli wyjasnienia'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7948864828518162801</id><published>2008-11-19T18:41:00.002+01:00</published><updated>2008-11-19T18:46:20.549+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Znowu przerwa</title><content type='html'>Idzie sroga zima a wraz z nią Rycerze zapadają w głęboki sen.&lt;br /&gt;Niestety w związku z moim wyjazdem do Warszawy nastąpi chwilowa przerwa w blogowaniu. Czuwaj!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7948864828518162801?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7948864828518162801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7948864828518162801' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7948864828518162801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7948864828518162801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/11/znowu-przerwa.html' title='Znowu przerwa'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4675301412563226101</id><published>2008-11-16T02:22:00.003+01:00</published><updated>2008-11-16T12:18:13.274+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='humor'/><title type='text'>Sesemes od...</title><content type='html'>Kilka dni temu w radio usłyszałem arcyciekawą wiadomość. W jakimś podlondyńskim miasteczku w lepkie łapki stróżów lewa wpadł Bogu ducha winny sprzedawca środków odurzająco-uszczęśliwiających, innych niż powszechnie stosowane wyroby zawierające alkohol i tytoń. Człowieka tego policjanci capnęli i zaraz wsadzili do kryminału za nielegalny handelek (takie czasy), ale przy okazji panowie postanowili nieco dorobić do skromnej pensyjki i podprowadzili nieszczęśnikowi jego telefon komórkowy.&lt;br /&gt;W krótkim czasie z ustrojstwa rozesłali ponad 400 smsów, żeby jeszcze w wiadomym celu do panienek czy żon, to bym zrozumiał ale nie, jak się chodzi z za przeproszeniem pałą na wierzchu to i upodobania ma się bądź co bądź niestandardowe.&lt;br /&gt;"Wiemy, że bierzesz narkotyki" - brzmiała treść wiadomości, którą odebrali wszyscy ci, którzy mieli pecha znaleźć się w książce adresowej telefonu pojmanego sprzedawcy; no dobra, pewnie, że to nie tak przerażające, jak usłyszeć wieczorem w słuchawce niespodziewanie "WASSUP!!!", ale idę o zakład, że na adresatach wywarło to i tak niemałe wrażenie.&lt;br /&gt;Z tym, że oczywiście reakcje mogły być różne: wielce prawdopodobne, że od ludzi słabego charakteru policja otrzymała smsa zwrotnego z zapytaniem: "ile chcecie za milczenie?" i nie chodzi wcale o to, że taka osoba cokolwiek zażywa, nie, nie, po prostu, rzucą w człowieka gównem i jak się przylepi to nie ma przebacz, ślad zostanie, i taki ktoś jest potem w lokalnej społeczności spalony, musi się przeprowadzić, poszukać nowej pracy itd. Łatwiej więc szantażystom zapłacić i mieć przysłowiowy święty spokój.&lt;br /&gt;Jak widać pomysł ma wszelkie cechy istnej żyły złota - jednym słowem, w dobie kryzysu policja radzi sobie doskonale, i kto wie, może wkrótce instytucja ta stanie się rządowym think-tankiem wyspecjalizowanym przede wszystkim w problemach ekonomicznych.&lt;br /&gt;Z drugiej strony jednak, istnieje realne zagrożenie, że cała akcja wyjdzie jej inicjatorom bokiem. Ludzie silnego charakteru, mogą bowiem, jako nękani i pomówieni przespacerować się do sądu, a gdyby, na nieszczęście komórka, na którą trafił taki sms, miała wielu użytkowników, to jeszcze dochodzi do tego zarzut zbiorowego zniesławienia (zbiorowego, bo nie wiadomo dokładnie kogo sms dotyczy i ludzie przestaną sobie ufać), no i ostatecznie jeśli odszkodowania okażą się odpowiednio wysokie geszeft szybko stanie się zupełnie nieopłacalny. &lt;br /&gt;Policjanci jednak to szczwane lisy i ponieważ wysłana wiadomość to de facto zwykły anonim, pewnie trudno będzie ustalić właściwego nadawcę tym bardziej, że treść wskazuje na podmiot (a fe!) zbiorowy.&lt;br /&gt;Jest jeszcze i trzecia strona tej sprawy. Otóż spodziewam się, że osoby co bardziej honorowe postąpiły jak nakazuje uczciwość i zgodnie z prawdą odpisały: "Możecie mnie pocałować w d..ę". Stawiam perły przeciwko wieprzom, że z tego wyniknie dla nich niezawodnie rzecz niemiła, bo przecież władzuchny obrażać nie wolno i co jak co, ale na takich kawalarzy paragraf się znajdzie, i to tego rodzaju żeby im się w ogóle jakichkolwiek dowcipów odechciało. W ten sposób wzrośnie respekt wobec tzw. służb porządkowych, a jeśli sąd skarze obywateli na grzywny łatwiej będzie znaleźć pieniążki na świąteczne premie.&lt;br /&gt;Z innej beczki Departament Sprawiedliwości w US &lt;a href="http://www.frazpc.pl/news/21999-LG_i_Sharp_zaplaca_za_zmowe_cenowa"&gt;skazał właśnie firmy LG oraz Sharp&lt;/a&gt; na kary finansowe za rzekomą zmowę cenową. Ja wprawdzie lubię kupować jak najtaniej i do tego dobrze, ale tak czy siak, wtrącanie się władzuchny w cokolwiek, także w stosunki gospodarcze, w jakimkolwiek celu, choćby i najpiękniejszym uważam za przejaw skrajnego zamordyzmu i zbydlęcenia obyczajów. Ale takie mamy czasy, że każdy chce być chroniony; tylko że o ile co do tzw. "ochrony" pracowników zdania bywają jeszcze czasem podzielone, o tyle instytucję "ochrony" konsumentów zdecydowanie się niestety chwali. A nikt nie widzi, że to dwie strony, tego samego medalu, który jak świat światem, jeśli ktoś ma choć odrobinę uczciwości musi nazwać po imieniu - interwencjonizmem.&lt;br /&gt;Co niniejszym pozostawiam czytelnikom do przemyślenia.&lt;br /&gt;Dobranoc!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4675301412563226101?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4675301412563226101/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4675301412563226101' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4675301412563226101'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4675301412563226101'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/11/sesemes-od.html' title='Sesemes od...'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8478128818136497122</id><published>2008-11-08T21:13:00.008+01:00</published><updated>2008-11-12T01:35:03.496+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='humor'/><title type='text'>F**k the rules!</title><content type='html'>Ten pan Donek to doprawdy jakiś bałwan, wprawdzie nie miałem co do tego wątpliwości - każdy polityk to wyjątkowy drab i z samej definicji szelma z pod ciemnej gwiazdy, ale żeby się tak błaźnić to już trzeba mieć ptasie pióra zamiast mózgu.&lt;br /&gt;Ja wiem, że kryzys, że banki upadają, budżet do dupy i w ogóle wszystko diabli biorą; jednak cóż, ciężkie czasy zawsze są najlepszą próbą charakterów, dlatego w sumie nie dziwi mnie, że właśnie teraz postanowiono wzmóc akcję rabunkową i drastycznie podwyższyć mandaty za wykroczenia drogowe.&lt;br /&gt;W kwestii przepisów drogowych spotkałem się już z różnymi stanowiskami łącznie z tym, że jeden pan, który próbował ze mną nawiązać w tej sprawie rozmowę, proponował by do kierowców, szczególnie tych pijanych, strzelać bez ostrzeżenia, najlepiej z karabinu maszynowego (nota bene ciekawe jak tu sprawdzić kto ma zakazane promile jak obowiązuje zasada najpierw strzelaj potem pytaj), a że mu nie odpowiadałem, bo z idiotami nie dyskutuję, to argumentował tym głośniej, machając przy tym rękoma jakby odpędzał się od roju wściekłych komarów ludożerców.&lt;br /&gt;Donek wprawdzie strzelać jeszcze nie chce, to fakt, zamiast tego ten z bożej łaski i koziej trąbki "lyberał" wykoncypował, że 500 zł za to i owo nie będzie karą dla nikogo zbyt straszną. Nie wiem jaka jest droga legislacyjna w tym kraju, ale chyba przypomina ona drogę pokarmową zwierzęcia albo człowieka, bo, proszę zauważyć, co jakiemu parlamentarzyście do głowy wpadnie, to jak już wyjdzie to nigdy treścią nie grzeszy, a przypomina przy tym wszystkim swoją konsystencją raczej rzadką sr.. no każdy wie co.&lt;br /&gt;Ja zresztą nie wiem skąd w tych zbydlęciałych umysłach biorą się takie fantastyczne liczby. Czemu temu humaniście spodobała się akurat liczba 500 a nie 5000 albo, co byłoby dużo bardziej logiczne 1410. Ta ostatnia przynajmniej dobrze się kojarzy, pięknie puknęliśmy wtedy tych niemieckich łotrów krzyżaków; więc płacąc taki mandacik mógłbym myśleć sobie o latach dawnej świetności i wyobrażać, że zapłacony haracz pójdzie na rozbudowę środków destrukcji naszych przyszłych i obecnych wrogów.&lt;br /&gt;Chociaż nie, co ja gadam, 1410 to jednak zły pomysł, szczególnie jak się miało dziadka w wehrma... wiadomo gdzie.&lt;br /&gt;Tak czy siak, pamiętam, że jeszcze do niedawna, ci panowie, którzy teraz śpiewają w jednym chórku o surowych karach, ględzili jak pomyleni, nie o wysokości ale nieuchronności kary; że niby taki delikwent, jak coś przeskrobie, to zaraz będzie drżał, bo nieuchronnie czeka go teraz na komisariacie kilka godzin łaskotek policyjnymi za przeproszeniem pałami, i że już się od tego nie wykręci, chyba że śmierć będzie na tyle łaskawa, że go od tych cierpień uchroni. &lt;br /&gt;Teraz się tym słowikom w każdym razie trochę światopogląd zmienił, a z nią tonacja, chociaż nuta pozostała tak samo fałszywa; ale dobrze, niech im się zmienia, niech śpiewają inaczej choćby nawet i co kadencję, przy odrobinie szczęścia, w końcu ochrypną i uda się może trochę odsapnąć.&lt;br /&gt;Ja mimo wszystko nie tracę na nadziei - nie dalej jak wczoraj widziałem scenkę, która mnie nieco pokrzepiła. Otóż poruszając się skromnymi czterema kółkami już zabierałem się do złamania kilku przepisów drogowych, kiedy zauważyłem, odblaskowy napis "policja" na kurtkach dwóch spacerujących, wspólnie gentelmanów. Powstrzymałem się przed złamaniem prawa, i jak się okazało zrobiłem to dość pochopnie; jakiś kierowca za mną (może poseł?) wykonał sumiennie moje zamierzenie, a panowie z przeproszeniem pałami na wierzchu, wielce znudzeni odwrócili głowy i przechadzali się mimo nieszczególnej aury dalej.&lt;br /&gt;I jeśli tylko to zaniechanie wynikało z czegoś więcej niż lenistwa, to ja się bardzo cieszę, że po naszych, polskich ulicach hasają takie pary!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8478128818136497122?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8478128818136497122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8478128818136497122' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8478128818136497122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8478128818136497122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/11/ten-pan-donek-to-doprawdy-jaki-bawan.html' title='F**k the rules!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8017933657769985527</id><published>2008-11-06T00:48:00.003+01:00</published><updated>2008-11-08T13:22:01.745+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='humor'/><title type='text'>Panna Maria w Ameryce</title><content type='html'>Wszyscy o tej hameryce, gdzie nie spojrzę, gdzie ucha nie nadstawię, każdy w kółko o jednym, gdzie nie wlezę ciągle tylko ta hameryka jakby innych tematów już nie było.&lt;br /&gt;Nie mogę od tego uciec, a przecież jeśli ktoś mnie zna to wie, że ja wleźć potrafię wszędzie, na górę, na dół, na bok i na głowę, a jednak, mimo to temat ten nie daje mi spokoju. Żeby jeszcze ta paplanina miała jakiś sens, ale nie - wszyscy gadają, o jakichś bamach, barakach i w kontekście tych baraków mówi się o nowej ofercie w menu Mc'Donalda - Mc'Cain, czy jakoś tak. Wiadomo - w barakach są żołnierze, a żołnierz też człowiek; jak taki ma być skutecznym mięsem armatnim to trza go najpierw podtuczyć jak wieprzka, a do tego nic nie nadaje się lepiej jak tłuściutkie burgery.&lt;br /&gt;Pisząc trochę poważniej: z tego nowego prezia to USRA będą miały pociechę - ja też znałem jednego Barrakę - to był taki żółty facet w Mortal Combat z przerostem paznokci i pociesznym świńskim ryjkiem. Ten podobno jest jakiś inny i mówią że nie żółty tylko czerwony, a właściwie czerwono-czarny, no ale imię chyba jeszcze zobowiązuje, nie?&lt;br /&gt;Ale mniejsza z tym. Dla mnie to i tak rybka. Chciałem zamiast tego krótko o czym innym.&lt;br /&gt;Otóż ambasada amerykańska &lt;a href="http://polish.krakow.usconsulate.gov/index.html"&gt;obchodziła niedawno jubileusz&lt;/a&gt; przybycia pierwszych polskich osadników do założonego w 1607 r. Jamestown (i jakoś dziwnie akurat do tej wiadomości brak bezpośredniego linka i rozwinięcia). Rodacy zjawili się na zaproszenie niejakiego kapitana Johna Smitha (Jana Kowlaskiego) i jako specjaliści od wytwarzania mydła i szkła szybko zdobyli sobie jako taką pozycję w tamtejszej społeczności. Ale to dopiero początek! &lt;br /&gt;Już w 1619 r. nasi, wypróbowując taktykę przed ostatecznym starciem z komunistami, zastrajkowali i, uwaga, wywalczyli sobie prawo wyborcze. Teraz o czymś takim można sobie pomarzyć, chociaż jakim trzeba być dewiantem, by mieć tego rodzaju marzenia.&lt;br /&gt;W ogóle historia polskiego osadnictwa w Stanach pokazuje jak bardzo kraj ten się zmienił, in minus oczywiście. &lt;br /&gt;Kiedyś przyjeżdżało kilku śmiałków, którzy stoczywszy biblijną walkę na śmierć i życie z wężowym pomiotem mieli pełne prawo założyć sobie w Texasie własną osadę - że byli to mężczyźni to wioska nie mogła się nazywać inaczej niż Panna Maria, bo Maria to bardzo ładne imię żeńskie, a panna to wiadomo - jeszcze na wydaniu więc każdy, kto zdrów może się starać. &lt;br /&gt;Teraz jest oczywiście inaczej - wizy, pozwolenia, odciski palców i pośladków; jestem pewien, że porządni, starzy kowboje przewracają się w grobach patrząc na poczynania swoich latorośli i pewnie chętnie by ich odstrzelili niezawodnym coltem navy, albo porządnym, łamanym smith&amp;wessonem.&lt;br /&gt;A propos, wiele osób oburza się na te biurokratyczne świństwa - Jak oni śmią tak nas traktować! - wykrzykują. Ja podchodzę do tego tak jak każdy facet powinien czyli od tej drugiej, użyteczniejszej strony i tak sobie myślę, że muszę być cholernie ważny (i fakt! życie miałem dotąd całkiem ciekawe) skoro zbiera się ode mnie tyle informacji. &lt;br /&gt;Trzeba mieć podejście jak ten żyd co przed wojną czytał der Stuermera: &lt;br /&gt;- A dlaczego ty Mosze czytasz tę niemiecką gadzinówkę?&lt;br /&gt;- A bo jak też pięknie ci naziści o nas piszą. Władamy bankami, siedzimy w rządach i w ogóle trzęsiemy całą Europą, ba całym światem!&lt;br /&gt;I miał rację! Howgh!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8017933657769985527?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8017933657769985527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8017933657769985527' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8017933657769985527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8017933657769985527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/11/panna-maria-w-ameryce.html' title='Panna Maria w Ameryce'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2572041309354517453</id><published>2008-11-01T22:03:00.007+01:00</published><updated>2009-12-07T00:41:54.378+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miś'/><title type='text'>Miś Carlos</title><content type='html'>Tak jak zapowiadałem, dziś niespodzianka. Komiks o misiu Carlosie mojego autorstwa. Pierwszy i miejmy nadzieję nie ostatni. Jeśli wszystko wypali, komiks o Carlosie będzie pojawiał się co weekend, dwa.&lt;br /&gt;Zapraszam do lektury i komentowania!&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SQzHNFqde9I/AAAAAAAABPc/CXAVUIdgRDY/s1600-h/Mi%C5%9B+Carlos+1+Resize.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 283px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SQzHNFqde9I/AAAAAAAABPc/CXAVUIdgRDY/s400/Mi%C5%9B+Carlos+1+Resize.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5263801092161764306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2572041309354517453?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2572041309354517453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2572041309354517453' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2572041309354517453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2572041309354517453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/11/mi-carlos.html' title='Miś Carlos'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/SQzHNFqde9I/AAAAAAAABPc/CXAVUIdgRDY/s72-c/Mi%C5%9B+Carlos+1+Resize.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8305527338147490774</id><published>2008-10-30T02:01:00.002+01:00</published><updated>2008-10-31T00:44:13.448+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='humor'/><title type='text'>Prezydent, płemieł i pan prezes</title><content type='html'>Dziennikarze i pismaki, to, jak wie każdy szanujący się obywatel, ostatnie świnie, a nawet gorzej, bo taką tłuściutką świnkę zawsze można zarżnąć i jeśli ktoś lubi przyrządzić smakowicie ze śliwkami; dziennikarzy jak sądzę też dałoby się w podobny sposób potraktować ale danie takie pewnie pierwszemu lepszemu stanęło by zaraz w gardle, no i nieszczęście gotowe.&lt;br /&gt;Z ludźmi mediów jest jednak coś nie tak: mają naturalne ciągoty do podglądactwa, uwielbiają wywlekać różniaste szczególiki życia prywatnego i robić wokół tego istny cyrk. Ostatnio wzięli się za osoby najbliższe sercu każdego Polaka i szczerego patrioty – za miłościwie nam panujących, Gott erhalte, Gott beschuetze prezydenta i płemieła. Panowie Ci, z racji zajmowanych stanowisk mają się ku sobie – jeden zaprasza drugiego na herbatkę i ciasteczko w pałacu prezydenckim, czasem drugi wprasza się sam; ale mimo całej tej kurtuazji trudny to jednak związek, bo i też charaktery nie byle jakiego kalibru, a libido przecież wysokie. Jak pan płemieł w swej nieposkromionej żądzy pomizdrzy się trochę do innych, a ma w czym wybierać, tutaj kuszą go twardzi i rumiani chłopi z koalicji, tam zaś wrażliwcy i artyści z lewa, to zaraz mu pan prezydent gra na nosie i urządza imprezę w pałacu bez płemieła.&lt;br /&gt;Ale nie ma powodu do obaw; według zasłyszanych przeze mnie wiadomości stosunki między obu panami ostatnimi czasy się ociepliły, panowie zaczęli ze sobą nawet rozmawiać; i dobrze, pogadać ze sobą od czasu do czasu trzeba, czy to w tramwaju, czy przy herbatce, w kościele, w kancelarii, wreszcie w łóżku. Jak jednak wywiedział się wścibski reporter, panowie rozmawiają, między innymi o Tobie droga czytelniczko, miło gaworzą sobie również o Tobie drogi czytelniku, a nawet i o tych, którzy mnie nie czytają (pewnie chodzi tu o fąfli do lat 5 czyli takich co to jeszcze nie czytaci i nie pisaci). Co więcej panowie podobno deliberują też o mnie i moich problemach, a jeśli to prawda to jestem dogłębnie poruszony. Jednym słowem miłościwie nam panujący postanowili zająć się problemami każdego Polaka, tak jakby mieli o tym jakiekolwiek pojęcie. Właściwie jestem niezmiernie ciekaw co uradzą i czy zdążą zanim znowu się nie pokłócą. Ale mam cichą nadzieję, że każdego z nas, tak jak pan Bóg potraktują indywidualnie i przed podjęciem decyzji co do mojej skromnej osoby raczą zadzwonić i ze mną się skonsultować.&lt;br /&gt;Z rzeczy ciekawszych prezes jednej z firm z branży ET postawił na &lt;a href="http://www.myapple.pl/czytaj.php?id=85202"&gt;niekonwencjonalną reklamę&lt;/a&gt; i w czasie kiedy podobno kryzys w najlepsze szaleje i, mimo bohaterskich wysiłków polityków pozostaje jednak nieokiełznany, zdecydował się porozdawać produkt swojego przedsiębiorstwa za darmochę. Facet postawił przy tym szereg warunków, a od spełnienia chociaż jednego z nich zależy czy produkt dalej będzie dostępny za free czy nie. Klienci zaoszczędzą więc trochę grosza, jeśli cena galonu benzyny spadnie do ustalonego przez prezesa poziomu, jeśli amerykanie złapią i osądzą bin Ladena, w końcu, jeśli jego firmie, na przekór pikującym wykresom giełdowym i innym symptomom rynkowej zapaści uda się stworzyć jedno dodatkowe miejsce pracy (co nota bene pokazuje jak bardzo delikwent ten jest niespełna rozumu – skoro wskutek kryzysu podejmie decyzję o likwidacji 10 miejsc pracy a przedsiębiorstwo będzie dalej prosperować, to nie dość, że okaże się, że zlikwidowane miejsca pracy były rzeczywiście zbędne, to jeszcze zaoszczędzi przy tym sporo na pensjach – kryzys to jednak wspaniałe panaceum na rozdęte i nietrafione inwestycje).&lt;br /&gt;Z rzeczy zaś arcyciekawych: na weekend lub zaraz po szykuję niespodziankę, dlatego serdecznie już teraz zapraszam. Będzie się działo!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8305527338147490774?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8305527338147490774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8305527338147490774' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8305527338147490774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8305527338147490774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/10/prezydent-pemie-i-pan-prezes.html' title='Prezydent, płemieł i pan prezes'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2704626382773120864</id><published>2008-10-27T23:01:00.002+01:00</published><updated>2008-10-27T23:03:35.496+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Ankietka</title><content type='html'>Po prawej stronie pod info o mnie dodałem ankietkę i zapraszam do głosowania. To wielka frajda dlatego zaraz sam sobie kliknę, żeby sobie uświadomić, że najbardziej lubię się czytać gdy piszę o pierdołach, hehe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2704626382773120864?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2704626382773120864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2704626382773120864' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2704626382773120864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2704626382773120864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/10/ankietka.html' title='Ankietka'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-3161969567150635664</id><published>2008-10-27T22:41:00.003+01:00</published><updated>2008-10-30T02:05:09.649+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='humor'/><title type='text'>Alexander the great</title><content type='html'>His name struck fear in the hearts of men!&lt;br /&gt;Tak, tak, ten bęcwał Alek naprawdę miał jaja. Z domu go wyrzucili to szwendał się gdzieś po indyjskich slumsach, a może gdyby dłużej pożył to tegoroczna olimpiada znowu miałaby miejsce w Grecji. W Pekinie, w Grecji.&lt;br /&gt;Co do samego Alka, to wiadomo, facet był trochę pokręcony. Zjeździł pół świata jak Dżingis Chan, ale zamiast za jego przykładem korzystać z okazji i za pomocą narzędzi prokreacji stworzyć sobie armię potomków silną i liczną niczym armia Potomaku, albo z narzędzi tych korzystał niewiele, albo wykorzystywał je w celach z goła odmiennych; efekt jest taki, że naukowcy z jednego z popularno-naukowych kanałów tv oszacowali, że geny wielkiego mongoła posiada 10% a może i 20% ziemskiej populacji (niestety dokładnie nie pamiętam, ale zapewniam, że liczba była szokująca i nieprawdopodobna), podczas gdy biedny Alek nawet nie doczekał się potomka, bo jak wiadomo, Alek IV urodził się już po śmierci swego papy.&lt;br /&gt;Takie marne wyniki w wyścigu genów, muszą oczywiście dać do myślenia - stąd więc pojawiła się teza, że tak jak wielu władców, Alek owszem libido miał spore, ale akurat w paniach specjalnie nie gustował (co za frajer).&lt;br /&gt;W tym miejscu czytelników chciałbym szczerze przeprosić, ponieważ znowu odniosę się do tekstu, który przeczytałem w ulubionej koszernej gazetce Polaków - wiem, wiem, zaczyna to wyglądać jak darmowa reklama tego periodyku, bo chociaż na niego psioczę to widać informacje tam zawarte mogą być cokolwiek skutecznym natchnieniem.&lt;br /&gt;Otóż, koszerna przyciągnęła mój wzrok przedrukiem znanego portretu Władysława Warneńczyka autorstwa Jana Matejki z jego teki pt. poczet królów polskich. &lt;br /&gt;- Ciekawe do czego potrzebny im ten nieudolny wprawdzie, ale bądź co bądź król. - pomyślałem. - W sumie chłopina całkiem przystojny, więc może to jakaś reklama?&lt;br /&gt;Wnet wszystko stało się jasne - do niedawna każdy miał swoje kilimandżaro, od dzisiaj pojawiła się nowa konkurencja pt. każdy kraj ma swojego Aleksandra. I nie chodzi tu przecież o zdolności przywódcze, podboje i takie tam inne dyrdymały. W końcu Warneńczyk spartolił swoją jedyną bitwę jak się patrzy (jak nie przymierzając niesławny c. i k. pierdoła Benedek pod Sadową). &lt;br /&gt;Rzecz w tym, że Władek podobno dzielił łóżkowe zainteresowania z Alkiem, a kto wie, może i z jakimś Alkiem dzielił w rzeczywistości także samo łoże? Jakieś tam przesłanki ku temu są (podobno Długosz pisze o królewskich obrzydliwościach - wiadomo, pismak jak pismak, jak gnida i wesz - wszędzie wlezie). &lt;br /&gt;Ale w sumie jest to wszystko dość zabawne i wcale nie mam zamiaru się tym ekscytować; kto wie, może te niegdysiejsze królewskie upodobania poprawią nam trochę europejski PiaR i otworzą drzwi, które dotąd były zamknięte. Z drugiej strony niektóre drzwi na zawsze powinny pozostać zamknięte więc trochę i śmieszno i straszno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-3161969567150635664?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/3161969567150635664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=3161969567150635664' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3161969567150635664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3161969567150635664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/10/alexander-great.html' title='Alexander the great'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2246874610219011287</id><published>2008-10-23T23:59:00.002+02:00</published><updated>2008-10-24T00:07:08.373+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Seks, czyli świńskie zdjęcia penisów żeby wkurzyć cenzorów i wywołać skandal</title><content type='html'>Mam jakiegoś takiego pecha do gazetki koszernej, że często chcąc nie chcąc, wzrok mój dziwnym zrządzeniem losu padnie na tłuściutki, wielki nagłówek na pierwszej stronie, no i masz ci los, mimowolnie go przeczytam i jeszcze się do tego zbulwersuję. Podejrzewam nawet, że jest to działanie celowe, czy redaktorów koszernej czy też innych tajemnych sił – tego roztrząsać nie mam wcale zamiaru; wpływa to jednak negatywnie na mój stan zdrowia i dlatego traktuję te „przypadki” całkiem serio jak zamach, który, co najgorsze, działając niczym bomba z opóźnionym zapłonem objawi się być może za kilkadziesiąt lat, skracając moją piękną starość.&lt;br /&gt;Tym razem zamachowiec użył jako narzędzia zbrodni dzieci, a więc istotek z natury swej czystych, przynajmniej do momentu kiedy nie pofajdają się w pieluszkę. Otóż ktoś, gdzieś wpadł na pomysł uświadomienia dziatek, skąd się na tym łez padole wzięły i tym razem nie chodzi o tę kłamliwą teorię ewolucji znanego teoretyka, pana Darwina, a o sam proces rozmnażania, czyli tego co się dzieje zanim bocian się schleje, wszystko mu się popieprzy i podrzuci drań zaskoczonym młodym rodzicom, oczywiście nie tym co trzeba, małego, spłakanego brzdąca. &lt;br /&gt;Że komuś się chce, stadu młodych głupolków, jakimi niewątpliwie są nastolatki (o czym wiem z doświadczenia) tłuc do głowy takie rzeczy, szczególnie w dobie internetu i salonów empiku z działem „seks” gdzie na półce w różnych pozycjach i konfiguracjach leżą sobie, a czasem i stoją książeczki zawierające w tytule znaczące słowo „Kamasutra”, odmienione znakomicie przez wszystkie możliwe przypadki, tego nie jestem w stanie zrozumieć, ale cóż, pasje bywają różne. &lt;br /&gt;Nie pojmuję jednak przede wszystkim, po co coś takiego robić pod szkolnym przymusem – no ale żyjemy w kraju 40 mln niewolników i dojnych krów – jak im się coś każe to wykonują. Abraham nie był bardziej gorliwy prowadząc swojego syna na rzeź niż Polacy stosując się do coraz to nowych poleceń tych skretyniałych błaznów w czerwonych krawatach.&lt;br /&gt;Ciekawa przy tym jest siła z jaką każdy wydany rozkaz toruje sobie drogę do niewolniczych serc i umysłów moich drogich ziomków. Każde polecenie, jeśli napotka gdzieś sprzeciw, zaraz znajdzie też całą masę zwolenników, a ci cieniutki pisk resztek sumienia zaguszą wulgarnym tłumaczeniem sobie befehlu wszelkimi możliwymi sposobami, i skorzystają z okazji by skopać, choćby i internetowo, opornych; ot po prostu – brutalnie traktowany niewolnik, próbuje dla wielkiej przyjemności tych samych metod w stosunku do swoich braci, by przez chwilę poczuć jak to jest być, nomen omen, na górze.&lt;br /&gt;Z rzeczy lżejszych, ale nie mniej dziwnych, w związku z zatrzymaniem piłki przez kibica podczas jednego z meczów, na stronie internetowej zainteresowanego klubu pojawił się &lt;a href="http://www.wislakrakow.com/www/showarticle.php?articleid=19355"&gt;artykuł &lt;/a&gt;piętnujący złodzieja. Ale, ale, proszę zwrócić uwagę na zdjęcie tam zamieszone – przedstawia ono rzekomego sprawcę całego zamieszania, tylko, że facet ma zasłoniętą twarz! Kibice dookoła niego natomiast nie i można ich bez kłopotu zidentyfikować. Co kraj to obyczaj, hehe.&lt;br /&gt;Czuwaj!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2246874610219011287?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2246874610219011287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2246874610219011287' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2246874610219011287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2246874610219011287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/10/seks-czyli-wiskie-zdjcia-penisw-eby.html' title='Seks, czyli świńskie zdjęcia penisów żeby wkurzyć cenzorów i wywołać skandal'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-3956224491855093778</id><published>2008-10-16T14:36:00.002+02:00</published><updated>2008-10-16T14:50:00.770+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Che, che, che</title><content type='html'>Sz.P. Jacek Sierpiński wygrzebał gdzieś z niemieckich śmietników smutną dość &lt;a href="http://sierp.libertarianizm.pl/?p=149"&gt;historyjkę&lt;/a&gt; o odsłonięciu w Wiedniu pomnika niejakiego Guevary Ernesto aka Che. Niemcy jak to Niemcy (no bo dajmy spokój z tymi Austriakami - tacy to istnieli ze dwa wieki temu a ich liczbeność ograniczona była do okolic szeroko pojętego cesarskiego dworu), każdy z nas wie, że to barbarzyńcy, no ale całkiem skutecznie mamią resztę świata różnymi bajkami o misji dziejowej na słowiańszczyźnie i od czasu do czasu udaje im się przecież kogoś przekonać. Dlatego przykre, chociaż, nie powiem, zgodne z ich naturą, jest to, że Kameraden stawiają pomnik zbrodniarza i dziełko takie istnieje dłużej niż noc. &lt;br /&gt;Że z naszym europejskim zadupiem jeszcze nie jest tak źle, świadczy fakt, że jest to jak na razie jedyny pomnik towarzysza Cze na kontynencie.&lt;br /&gt;Natomiast śmieszy mnie gorliwość austriackich Niemców - oni we wszystkim muszą być pierwsi czego najlepszym przykładem jest Anschluss roku pańskiego 1938.&lt;br /&gt;Wracając jeszcze do sprawy nagrody nobla dla ekonomisty co ma hopla. Tak sobie myślę, że ta nagroda z Banku szwedzkiego to swoisty polityczny drogowskaz dla usrańczyków (czyli obywateli usra). Usrańczycy kochają ludzi sukcesu więc mogą pójść za głosem krytyka amerykańskiego imperializmu, z drugiej strony, może na tyle nienawidzą Europy by nie dać się podpuścić i na przekór starszej siostrzyczce Europie zagłosować na konserwatystę.&lt;br /&gt;Z tym że dla nas, a na pewno dla mnie to w sumie rybka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-3956224491855093778?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/3956224491855093778/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=3956224491855093778' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3956224491855093778'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3956224491855093778'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/10/che-che-che.html' title='Che, che, che'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5059726494876839357</id><published>2008-10-15T00:03:00.002+02:00</published><updated>2011-08-04T23:22:53.064+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fun'/><title type='text'>Czas patriotów!</title><content type='html'>Wreszcie, po latach rozbiorów, przegranych powstań, sknoconych wojen i upokorzeń czerwonej epoki dorobiliśmy się własnego, prawdziwego bohatera, z którego każdy może być dumny. Jest nim skromny, podobno 18 letni mieszkaniec niejakich Bartoszyc. Według &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5807437,Wysiadl_z_auta_i_zniszczyl_fotoradar_siekiera.html"&gt;informacji&lt;/a&gt; z gazetki koszernej ten młody człowiek wymyślił dla prostej siekierki nowe przeznaczenie, moim zdaniem daleko lepsze niż wszystkie dotychczasowe, od rąbania drewna począwszy, na plasterkowaniu głupkowatych zombich w drogich choliłódzkich produkcjach skończywszy. Otóż chłopina wydał wojnę radarom drogowym, temu narzędziu szatana i skarbówki w jednym, i postanowił rozpocząć krucjatę w rodzinnym miasteczku; po południu jak podaje wybiórcza podjechał mercedesem pod radar i rozpieprzył skrzynkę kilkoma zgrabnymi ciosami prawdziwego samuraja.&lt;br /&gt;Osobiście mam nadzieję, że na jednym radarze się nie skończy. Wprawdzie szkoda, że facet był dość nieostrożny - podobno aparat represji ma już personalia potencjalnego aktywisty, no ale z drugiej strony, może to i lepiej: jak byśmy o takim Williamie Wallace aka Brejvhart kompletnie nic nie wiedzieli, o ile trudniej byłoby stworzyć jego legendę.&lt;br /&gt;Z rzeczy innego rodzaju: kobiety jednak rządzą światem. Mam na to dwa dowody. &lt;a href="http://news.bbc.co.uk/2/hi/asia-pacific/7670925.stm"&gt;Pierwszy tutaj&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://news.bbc.co.uk/2/hi/middle_east/7667031.stm"&gt;drugi tu&lt;/a&gt;. Jedna babeczka idzie do łóżka z prominentnymi południowo koreańskimi politykami i wyciąga od nich tajemnice państwowe (jakim trzeba być kretynem żeby podawać kochance, dajmy na to, miejsce rozmieszczenia jąder atomowych nie mówiąc już o głowicy), druga dopiero co wyszła za mąż, a już kombinuje jakby tu zaciukać paru niewiernych i wysadzić się w powietrze, przy czym jej druga, brzydsza połówka nie ma tu oczywiście nic do powiedzenia, a jak mu się nie podoba to żona zapewne chętnie zabierze go na tę wybuchową przejażdżkę ze sobą. Chociaż, gdyby później miał się z tego powodu zabiawiać z jakimiś 40 dziewicami zamiast niej, to może lepiej nie. &lt;br /&gt;Tak czy owak, emancypacja pełną gębą.&lt;br /&gt;Inna sprawa, że w tym świetle nasz bohater z Bartoszyc wypada trochę mdło, a walka z radarami zaczyna nasuwać skojarzenia ze sławnym rycerzem z La Manchy, no ale od czegoś trzeba przecież zacząć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5059726494876839357?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5059726494876839357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5059726494876839357' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5059726494876839357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5059726494876839357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/10/czas-patriotw.html' title='Czas patriotów!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1402631424695549605</id><published>2008-10-14T15:16:00.003+02:00</published><updated>2008-11-01T16:24:32.737+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><title type='text'>Nobel dla debila</title><content type='html'>Gazetka koszerna to całkiem niezłe źródło informacji, jeśli tylko pochodzą one z frontu walki o równość, dupokrację, socjalizm i tym podobne "wynalazki" XIX wiecznych myślicieli z MarksemiEngelsem na czele. Dlatego jeśli koszerna całkiem serio pisze o ekonomicznym noblu dla dzielnego publicysty, którego nazwiska nie pomnę to jej rewelacje można czytać z pełnym zaufaniem. (Nawiasem mówiąc: nie pamiętam nazwiska tego człowieczka bo po co zapamiętywać rzeczy bez znaczenia: np. taki MarksiEngels był osobą, zdeprawowaną i bez wątpienia złą, no ale było nie było dość wnikliwie przebadał i sklasyfikował środowisko czerwonych pijawek i pasożytów, za co jakieś tam miejsce w historii mu się należy. W pewnym stopniu nawet przysłużył się ludzkości: tworząc systematykę pasożytów i pijawek, zwierzątka te wyeksponował do tego stopnia, że często taki człowiek jak ja nie musi zajmować szarych komórek rozważaniami czy pan x to lewak i czerwony drań, bo x sam z dumą tak o sobie mówi.)&lt;br /&gt;Artykuł przedstawia laureata nagrody nobla w jednoznacznym świetle. Jest to facet zaangażowany mocno w aktualne wydarzenia polityczne, zdecydowanie krytykujący administrację pana Busza (jednym słowem gość idzie po najmniejszej linii oporu), co więcej opowiada się przeciwko zmniejszeniu podatków, co ciekawi mnie szczególnie. Może tegoroczny zwycięzca noblowskiego konkursu to taki anarchistyczny Konrad Wallenrod i blokuje zmniejszanie podatków po to by od razu opowiedzieć się za ich zniesieniem? W końcu wprowadzanie połowicznych zmian to najkrótsza droga do obrzydzenia ich w ogóle.&lt;br /&gt;Ponadto pan laureat posiada też pewien dorobek naukowy i jest współautorem pracy zalecającej protekcjonizm "młodych" gałęzi gospodarki. Czy jakoś tak. Bo gdy czytałem ten fragment to już płakałem ze śmiechu a literki skakały mi przed oczami tańcząc kankana. Te ancymonki z Banku Szwedzkiego to nieźli kawalarze. Widać w tym roku poszli na całość. &lt;br /&gt;Z innych śmiesznych rzeczy, wyczytałem dziś, że prezydent III eRPe leciał niedawno jakimś samolotem, i kiedy poprosił pilota o wylądowanie, to ten ze względów bezpieczeństwa (pana prezeydenta - nie swojego!) odmówił. Pewnie działo się to gdzieś w okolicach siedziby Agory lub sztabu PeOwiaków. Pilot dostał nawet za to medal od ministra wojny, znanego eskulapa pana Klicha. &lt;br /&gt;Istny cyrk panie i panowie. To że eskulap jest ministrem wojny, to jedno, ale żeby dawać ordery za niewykonanie polecenia? &lt;br /&gt;Poza tym jest to krok do ubezwłasnowolnienia najwyższych władz w państwie (co mnie jako anarchistę szczególnie interesuje). Łatwo bowiem wyobrazić sobie od dziś i taką scenkę: pan prezydent/ płemieł czy inny baran chcą pojechać na jakiś szczyt, nie musi to być od razu kilimandżaro (chociaż według modnej ostatnio teorii każdy ma swoje) a tu nadworny medyk (cha to nie przypadek!) mówi:&lt;br /&gt;Nie, nie ekscelencjo. Dziś zostajemy w łóżeczku i nie wychodzimy na dwór. Na zewnątrz zmino, silne i porywiste wiatry, stężenie CO2 wyjątkowo wysokie, i pełno niewidzialnych zarazków chociażby i grypy. &lt;br /&gt;No i tak przez miesiąc, tfu co ja gadam, całą kadencję! Ciekawe nie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1402631424695549605?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1402631424695549605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1402631424695549605' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1402631424695549605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1402631424695549605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/10/va-banque-szewdzki.html' title='Nobel dla debila'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-4752357528057327266</id><published>2008-07-10T00:49:00.003+02:00</published><updated>2008-11-01T16:27:21.032+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciamciaramcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Awanturnicy</title><content type='html'>"Przez Urianchaj i Mongolię. Wspomnienia z lat 1920-1921" Kamila Giżyckiego, "Ostatnia Walka" Zumbacha i "Kondotierzy" Rafała Ganowicza to trzy książeczki z którymi ostatnio miałem przyjemność;). Są to na wpół awanturnicze relacje, pełne niesamowitych wydarzeń i przedziwnych zbiegów okoliczności, opisanych soczyście i barwnie, przynajmniej w wypadku tych dwóch ostatnich wydawnictw.&lt;br /&gt;Ganowicz mówi tak: "Lepiej przeżyć jeden dzień jak lew niż całe życie jak mysz" po czym rzuca się w wir afrykańskiej, a później arabskiej przygody. Na krawędzi swoje interesy prowadzi także Zumbach, Giżycki natomiast po wyrwaniu się ze szponów bolszewików, organizuje w tajdze oddział 45 ludzi i współdziałając z Mongołami prowadzi swoją prywatną wojnę przy czym wyobraża sobie, że w ten sposób odciąża front nad Wisłą. Wariat, prawda? Ale, co by nie mówić facet był nietuzinkowy.&lt;br /&gt;O takich postaciach, łamiących stereotypy, posiadających żyłkę awanturnika szczególnie miło czyta się dziś, kiedy to koniec własnego nosa, wetkniętego w portfel to ostateczny horyzont dzisiejszego homo sapiens pecuniensis, a przepis o nie przechodzeniu na czerwonym świetle i kasowaniu biletów w autobusach to nieprzekraczalna dla homo sapiens servus granica zła i potępienia.&lt;br /&gt;Oczywiście ten świat, który jest jaki jest nie wziął się znikąd. Te wszystkie zmyślone ciamciaramcie (to znaczy tzw. bohaterowie literaccy) z lekcji języka polskiego skutecznie zatruwają i zniewalają młode umysły. Dlatego jako odtrutkę, dla kształtowania właściwych postaw życiowych i moralnych, właściwych bo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zdecydowanych&lt;/span&gt;, dążących do jasno wytkniętych celów ("Niech mowa wasza będzie: Tak, tak! Nie, nie! A co ponad to jest, ode złego jest") polecam te książeczki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-4752357528057327266?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/4752357528057327266/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=4752357528057327266' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4752357528057327266'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/4752357528057327266'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/07/awanturnicy.html' title='Awanturnicy'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-3147818778972607042</id><published>2008-07-07T00:17:00.004+02:00</published><updated>2008-07-07T00:31:17.880+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blog'/><title type='text'>Tabula rasa</title><content type='html'>Po chrzcie jestem tabula rasa, a dążę żeby być magna charta :D. Ostatnio wpadają mi w ręce dobre książki, wszystkie traktują o podróżach, przygodach itp. Następnym razem napiszę o nich krótko dla brata żeby wiedział co czytać. A co do braciszka to założył sobie &lt;a href="http://freedom-fighter.blog.onet.pl/"&gt;bloga&lt;/a&gt;, na którego zapraszam. Zaraz poczytam i w razie potrzeby wyprostuję jego ścieżki - w końcu wydawało mi się, że to ja jestem głównym anarchistą w tej rodzinie.&lt;br /&gt;Maja też założyła bloga więc &lt;a href="http://kasztanowakrowa.blogspot.com/"&gt;zapraszam&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-3147818778972607042?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/3147818778972607042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=3147818778972607042' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3147818778972607042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3147818778972607042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/07/tabula-rasa.html' title='Tabula rasa'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-2006658543424487441</id><published>2008-07-06T00:11:00.000+02:00</published><updated>2008-07-07T00:16:57.993+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chrzest'/><title type='text'>Chrzciny!</title><content type='html'>Ha! To że nic przez ostatnie miesiące nie działo się na blogu nie znaczy, że nie działo się w ogóle w moim życiu. Z rzeczy drobniejszych - udało mi się ruszyć z egzaminami, został tylko jeden, praca do napisania (już zaczęta) i koniec studiów. Poza tym ćwiczę hippikę przed wyjazdem do Ameryki. A co najważniejsze - były chrzciny! Moje! Ochrzciłem się po chrześcijańsku przez zanurzenie w ciepłych wodach Kryspinowa. Wyglądało to mniej więcej tak:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/82_bhD0_Trw&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/82_bhD0_Trw&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;oczywiście nie było takich tłumów - tylko ja i chrzcząca mnie dobra, pobożna, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chrześcijanka&lt;/span&gt;!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-2006658543424487441?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/2006658543424487441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=2006658543424487441' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2006658543424487441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/2006658543424487441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/07/chrzciny.html' title='Chrzciny!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8774375259256286796</id><published>2008-04-19T11:02:00.002+02:00</published><updated>2008-10-30T02:16:32.026+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szabat'/><title type='text'>Szabat</title><content type='html'>Szabat, szabat i po szabacie. Dziś nie ma fragmentu Pisma, nie ma mądrego i pouczającego wpisu. Zamiast tego dwa słowa o tym co dziś mi się przydarzyło, bo tyle wystarczy by opisać moją dzisiejszą odyseję. &lt;br /&gt;Otóż nie przydarzyło mi się nic specjalnego. Za oknem deszcz, bryja i chłód, przesiedziałem więc dzień w Krakowie i całkowicie, jak to bywa, wbrew sobie, rozmieniłem na drobne. A staje się to zawsze gdy olewam szabat. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.&lt;br /&gt;Dlatego morał jest krótki, jak chcesz żeby Ci się darzyło, nakarm rybki, wyprowadź pieska, sprzątnij kotku kuwetę, no i nie olewaj szabatu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8774375259256286796?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8774375259256286796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8774375259256286796' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8774375259256286796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8774375259256286796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/04/szabat.html' title='Szabat'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5976705737999701527</id><published>2008-04-18T09:52:00.003+02:00</published><updated>2008-11-08T13:27:46.080+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wolność'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='socjalizm'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='socjaliści'/><title type='text'>Socjalni wolnościowcy</title><content type='html'>W poprzednim poście powzdychałem sobie co nieco na dzisiejsze czasy chwaląc zamierzchłe już wieki wypełnione bardziej niż te obecne może nie większą mądrością ale z pewnością zdrowym rozsądkiem. Dosyć ciekawym dowodem na tę tezę są między innymi socjaliści, przynajmniej Ci, których szczytowy rozwój kariery przypadał na lata sprzed Wielkiej Wojny.&lt;br /&gt;Dawne gazety są w tym względzie bardzo pouczającą lekturą. Nie dość, że napisane zgrabnie, miłym czytelnikowi językiem, to jeszcze pełne całkiem merytorycznych artykułów - wiadomo, koszt druku każdej strony był niemały to i miejsca na głupoty brakowało. Nawet w takiej socjalistycznej gadzinówce jak "Naprzód", który przecież nie jest moim ulubionym periodykiem, przynajmniej na początku XX wieku znaleźć można było trochę ciekawych i ważnych myśli.&lt;br /&gt;Teksty typowo wolnościowe wcale nie są tam jakąś szczególną sensacją, przeciwnie, częstokroć autorzy proponując konkretne rozwiązania nie wychodzą z założenia przymusu wprowadzenia socjalistycznych udoskonaleń, i chcą po prostu zostawić samym zainteresowanym swobodę wyboru. Natknąłem się nawet na artykuł, chyba z roku 1905 gdzie postulowano zmniejszyć rolę państwa w życiu obywateli. Autor pewnie i by chciał budować sobie swoją socjalistyczną utopię (do czego zresztą podchodzi z rezerwą nazywając to eksperymentem - z jego punktu widzenia koniecznym, ale wcale nie a priori najlepszym) z tym, że w tym przypadku polega ona na dobrowolnym w niej udziale.&lt;br /&gt;Bo oczywiście można być wolnościowcem i socjalistą - nie ma tu żadnej sprzeczności. Tylko, że w dzisiejszych czasach leseferyzm, libertarianizm itp. są bardzo niepopularne, łatwiej usprawiedliwiać wszelkie sprawy koniecznością silnego państwa lub opieki nad biednymi, chorymi i homosiami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5976705737999701527?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5976705737999701527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5976705737999701527' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5976705737999701527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5976705737999701527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/04/socjalni-wolnociowcy.html' title='Socjalni wolnościowcy'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8315161270827447589</id><published>2008-04-16T09:32:00.003+02:00</published><updated>2008-11-01T16:12:12.101+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Zasady to nie tylko chemia</title><content type='html'>Tak, tak, chociaż o czymś takim jak zasady najwięcej usłyszeć mogłeś drogi czytelniku na lekcjach chemii, bywa, że i w codziennym życiu i jego praktyce występuje taki dziwny fenomen przyrody, który objawia się najczęściej tym, że chciałbyś sobie od czasu do czasu życia użyć, może nawet pogrzeszyć, i gdy taka ochota cię dopadnie stajesz jak wryty; okazuje się nagle, że ni cholery nie możesz, coś ci nie pozwala, jakaś tajemna siła trzyma cię w dławiącym uścisku i uparcie nie chce puścić. &lt;br /&gt;Czasem złapie cię franca za grdykę, czasem za jaja, najgorzej jednak, wstyd się przyznać, jak chwyci za serce; wtedy to już najczęściej kaplica.&lt;br /&gt;Z drugiej strony, jak to w przyrodzie, istnieje siła która to wszystko równoważy - ja nazywam tę siłę, siłą przekory. Bydlę szczególnie popularne jest wśród narodu polskiego, ale i gdzie indziej daje sobie radę i swoje funkcje spełnia.&lt;br /&gt;Z reguły robi to nawet tak skutecznie, że na przestrzeni wieków odwraca stosunki, a nawet, ojoj, rozbija zastane układy.&lt;br /&gt;To właśnie jest przyczyną, że po wiekach względnej normalności obecnie musimy oglądać cały ten smutny bajzel; no chyba, że ktoś jest ratownikiem na plaży w Miami - jeśli ma jakie takie libido to pewnie ogląda co innego.&lt;br /&gt;No dobrze, narzekać łatwo, ale co to drzewiej było takie wspaniałe, a czego dziś brakuje? &lt;br /&gt;Moim skromnym zdaniem: brakuje właśnie zasad. Przykład? &lt;br /&gt;Paweł Jasienica wspomina gdzieś historyjkę o trzech rycerzach, których pozbawiono honoru; dwóch z doznanego szoku zmarło śmiercią tragiczną, trzeci zaś, by zmazać infamię bił się pod Grunwaldem jak szalony. Dzięki zdobytym barwom wroga, odzyskał utracony honor, inna sprawa, że zmysłów biedaczysko ponoć już niestety nie.&lt;br /&gt;A co to w ogóle jest ten honor? Ani go nie widać, ani zjeść, o oczekiwanych przyjemnościach cielesnych nie wspominając.&lt;br /&gt;Inny przykład: w starożytnym Rzymie głowa rodziny miała nad swą żoną i dziećmi władzę nieograniczoną. Ówczesny świat rozwijał się mimo to, prężnie i bujnie, nikt nikogo po beczkach nie chował, a jeśli już, to bez zbędnych ceregieli kładziono na takim delikwencie krzyżyk.&lt;br /&gt;Ja zresztą uważam, że wszystko to, wynikało nie z jakiejś tam większej szlachetności ówczesnych ludzi, ale z naturalnej potrzeby ładu większości przeciętnych zjadaczy chleba, oraz istniejących ograniczeń technicznych. &lt;br /&gt;Państwo, inaczej niż dziś, nie było wszechobecne, ludzie wiele rzeczy musieli załatwiać między sobą, bez świadomości, że w razie kłopotu zadzwoni się z komórki po odpowiednie służby porządkowe, które pomogą (hehe, marzenie) wyjaśnić sprawę. Dokumenty pisane, owszem zawsze miały swoją wartość, ale na przełomie starożytności i średniowiecza nie korzystano z nich nazbyt często. Że żal było pergaminu to raz, ale gorsze było to, że niewiele osób potrafiło czytać. Zaprzysięgano więc to i owo w obecności kilku świadków i szlus - trzeba było sobie zaufać, a kto sobie robił z gęby cholewę miał tym bardziej pod górkę. Po prostu trzeba było się dogadać - i już! Co w obecnych czasach jest przeżytkiem - na wszystko trzeba mieć dowód: plastikowy lub papierowy z odpowiednią pieczęcią.&lt;br /&gt;Dlatego, bądź co bądź mamy ogromne szczęście, że nowe przymierze zawierali z Bogiem nasi pradziadowie - z obecnym homo sapiens Bóg by się chyba nie dogadał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8315161270827447589?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8315161270827447589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8315161270827447589' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8315161270827447589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8315161270827447589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/04/w-imi-ojca.html' title='Zasady to nie tylko chemia'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-895896798928034067</id><published>2008-04-07T09:58:00.006+02:00</published><updated>2011-08-04T23:14:10.889+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pasmo Lubania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przesilenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Studzionki'/><title type='text'>Przesilenie zimowo - wiosenne</title><content type='html'>Przesilenie zimowo - wiosenne fatalnie wpływa na wydajność mojego organizmu. Do tego wszystkiego dochodzi głupi pomysł zmiany czasu "z zimowego na letni" jakby w rzeczywistości naprawdę coś się zmieniało.&lt;br /&gt;W moim przypadku zmienia się tyle, że padam na twarz podczas gdy wcześniej padałem na ja.. znaczy na kolana. &lt;br /&gt;W heroicznej walce o samego siebie udało mi się jednak przeprowadzić ostatnimi czasy dwie jednodniowe ekspedycje. Pierwsza poprowadziła przez pasmo Lubania, a swój właściwy początek i koniec miała w przepięknych Studzionkach, wiosce która swym położeniem i architekturą przypomina traperskie osady z westernów made in USA. Panorama ze Studzionek na Spisz i Tatry jest imponująca. &lt;br /&gt;Udało mi się tam spotkać starego znajomego, którego poznałem niespełna rok wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qjFydbBGI/AAAAAAAABM0/gf8vAMwz60Q/s1600-h/IMG_5065.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186637240710399074" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qjFydbBGI/AAAAAAAABM0/gf8vAMwz60Q/s320/IMG_5065.JPG" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piesek się nie zmienił, nawet za bardzo nie urósł. Pozostał tak samo przyjacielski. Tylko Aga miała przy pierwszym spotkaniu pewne obiekcje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qj6CdbBHI/AAAAAAAABM8/qixmqBViJJc/s1600-h/P1010374.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186638138358563954" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qj6CdbBHI/AAAAAAAABM8/qixmqBViJJc/s320/P1010374.JPG" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale później wszystko już poszło gładko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qkcidbBII/AAAAAAAABNE/8mcBIkjzyNs/s1600-h/P1010382.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186638731064050818" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qkcidbBII/AAAAAAAABNE/8mcBIkjzyNs/s320/P1010382.JPG" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle podróżowaliśmy tropem XVIII rajdu szlakami Lenina. Czyli oczywiście czernowym szlakiem. Organizatorowi tego rajdu przyznaję niniejszym tytuł Bęcwała Roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qlmydbBJI/AAAAAAAABNM/0AL15NpevHk/s1600-h/P1010388.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186640006669337746" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qlmydbBJI/AAAAAAAABNM/0AL15NpevHk/s320/P1010388.JPG" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą wyprawą była wyprawa pod Kudłoń. Piękna pogoda, świetne widoki i szalejąca Aga, poważna tylko na jednym zdjęciu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qmeydbBKI/AAAAAAAABNU/OFLJ2OwNhKo/s1600-h/P1010414.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5186640968742012066" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qmeydbBKI/AAAAAAAABNU/OFLJ2OwNhKo/s320/P1010414.JPG" style="cursor: hand; cursor: pointer; display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-895896798928034067?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/895896798928034067/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=895896798928034067' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/895896798928034067'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/895896798928034067'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/04/przesilenie-zimowo-wiosenne-fatalnie.html' title='Przesilenie zimowo - wiosenne'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R_qjFydbBGI/AAAAAAAABM0/gf8vAMwz60Q/s72-c/IMG_5065.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-878672219867324571</id><published>2008-03-30T10:31:00.002+02:00</published><updated>2011-08-04T23:11:51.815+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Turbacz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='montaż'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kudłoń'/><title type='text'>Motaż cd</title><content type='html'>Dalej czytam wspomniany już "Montaż", przebrnąłem jakieś 3/4 książki i mogę ją już teraz, nie znając zakończenia, z czystym sumieniem polecić. Jeśli tak ja ja sądzisz, że współczesny, opanowany przez imbecyli, świat kreują w dużym stopniu media i głupota, to książka ta wydaja Ci się zapewne, tak jak i mnie, bardzo aktualna. &lt;br /&gt;Ja wprawdzie od mediów raczej stronię, ale ma to swoje dobre i złe strony. Dobrą jest to, że dzięki temu udaje mi się zachować względny spokój i psychiczną równowagę, złą natomiast, że po prostu nierzadko nie jestem "na czasie" i topowych informacji dowiaduję się z trzeciej ręki a o wielu sprawach nie dowiaduję się wcale (i żyję, więc może nie są specjalnie ważne). Stąd też na tym blogu często brak standardowych wpisów omawiających taki lub inny kretynizm. Sorry.&lt;br /&gt;Z rzeczy jak najbardziej pozytywnych: udała mi się dziś wycieczka pod Kudłoń. Zima już odpuszcza, widoki przepiękne. Babia góra i Tatry, kłócą się o krajobrazowy prym. Ta pierwsza ma ten atut, że za jej wierzchołkiem i sąsiadującym pasmem Policy odbywają się spektakularne zachody słońca. Tatry natomiast, wiadomo - zbyt majestatyczne by nie przyciągać wzroku przytłaczają południowy krajobraz grubym, szorstkim cielskiem. Przy okazji szczególnie polecam tę mniej popularną trasę, która ostatecznie prowadzi na wydeptany Turbacz. Jest tam cała masa rewelacyjnych i różnorodnych widoków, a do tego idzie się łatwo i przyjemnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-878672219867324571?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/878672219867324571/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=878672219867324571' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/878672219867324571'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/878672219867324571'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/03/mota-cd.html' title='Motaż cd'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1752895479312852822</id><published>2008-03-27T07:40:00.001+01:00</published><updated>2008-10-30T21:36:58.916+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='volkoff'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='patenty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='montaż'/><title type='text'>Montaż Nano</title><content type='html'>Dziś o kilku sprawach. Po pierwsze czytam sobie książkę. A tak, postanowiłem zdemolować statystyki dot. czytelnictwa w III eRPe i ponownie zawyżyć średnią krajową zakłamując w ten sposób rzeczywistość i utrudniając urzędnikom prawidłowe wykonywanie ich funkcji. Jest to dobrze przemyślany akt anarchii mającej za zadanie dezorganizację życia w III eRPe i Unii Europejskiej. Obecnie czytam "Montaż" Vladimira Volkoffa, rzecz (jak na razie przynajmniej) o dezinformacji i manipulacji. Nieźle napisane, momentami przypomina mi nawet Orwella, szczególnie we fragmentach gdzie autor pisze o metodach działań. Niemniej, ponieważ nie doczytałem jeszcze nawet do połowy książki, więc by nie zapeszyć, nie polecam.&lt;br /&gt;Z innej beczki: Tata kupił Jagura. Nie, nie mój tata tylko ten indyjski, który produkuje samochody między innymi ten najtańszy na świecie &lt;a href="http://tatanano.inservices.tatamotors.com/tatamotors/"&gt;Nano&lt;/a&gt; będący konkurencją dla rikszy i motorynki. Fajnie. Już nie mogę doczekać się rozwiązań z Jaguara w Nano.&lt;br /&gt;Co jeszcze... Zmienia się prawo patentowe w US. Na razie bez rewolucji no ale fakt, że zaczęli przy tej beczce prochu majstrować warty jest wzmianki. Jak kogoś interesuje to więcej informacji można znaleźć &lt;a href="http://arstechnica.com/articles/culture/clean-up-patent-mess.ars"&gt;tu&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;Może wreszcie zniosą ten średniowieczny przeżytek. Śmierć patentom!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1752895479312852822?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1752895479312852822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1752895479312852822' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1752895479312852822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1752895479312852822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/03/monta-nano.html' title='Montaż Nano'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1145670463134234193</id><published>2008-03-19T09:40:00.001+01:00</published><updated>2008-09-07T14:07:00.407+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sealandia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wszechświat'/><title type='text'>Baron czy Lord</title><content type='html'>Okazuje się że &lt;a href="http://www.sealandgov.org/"&gt;Sealandia&lt;/a&gt; rozdaje za drobną opłatą tytuły szlacheckie, co wyczytałem na blogu &lt;a href="http://sierp.libertarianizm.pl/"&gt;Jacka Sierpińskiego&lt;/a&gt;. Ponieważ moja rodzina gdzieś pomiędzy XVI a XVIII wiekiem zgubiła tytuł szlachecki i herb, zamieniając je na członkostwo w dumnym cechu krakowskich piekarzy pomyślałem, że czas na powrót do korzeni. Proszę więc o poradę w komentarzach lub na maila czy zdecydować się na tytuł Lorda czy Barona, bo w tym momencie jest to moja największa bolączka. Gdyby ktoś chciał mój tytuł dotować również proszę o kontakt.&lt;br /&gt;Z innej beczki: pod wpływem paranaukowych rozważań z kolegą Michałem chciałbym zgłosić pewien pomysł. Otóż jak wiadomo, obraz gwiazd który dociera do ziemi jest obrazem z przeszłości, znacznie opóźnionym w stosunku do aktualnej sytuacji, którą z kolei poznamy dopiero w przyszłości gdy już będzie nieaktualna. Jak również wiadomo, obraz ma to do siebie, że może zostać odbity, kwestią techniczną jest tylko to w jaki sposób, a że technika idzie podobno ciągle do przodu problem "jak" jest rozwiązywalny. Przyszło mi w związku z tym do głowy, że skoro gwiazdy "wysyłają" swój obraz do ziemi, a ziemia z kolei "wysyła" swój obraz w kosmos, można by ten obraz odbić tak aby powracał z powrotem do ziemi. Jasne, że należałoby rozwiązać wiele kwestii technicznych jednak proszę sobie wyobrazić umieszczenie czegoś na kształt wielkiego lustra, na ziemskim księżycu. Takie lustro powinno mieć oczywiście jeszcze jedną cechę, mianowicie musiałoby absorbować obraz i odbijać go dopiero po wielu latach. W ten sposób udałoby się stworzyć żywą historię naszej planety począwszy od dnia umieszczenia lustra. Można by oczywiście posunąć się jeszcze dalej - przecież obraz ziemi sprzed tysięcy lat wędruje gdzieś przez kosmos. Wystarczyłoby go namierzyć i wyprzedzić aby móc odczytać historię ziemi sprzed dowolnej ilości lat.&lt;br /&gt;Fantastyczne! Dosłownie i w przenośni.&lt;br /&gt;Komitet noblowski proszę najpierw o kontakt telefoniczny lub mailowy w celu potwierdzenia mojej obecności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1145670463134234193?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1145670463134234193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1145670463134234193' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1145670463134234193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1145670463134234193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/03/baron-czy-lord.html' title='Baron czy Lord'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7346249209755733213</id><published>2008-03-18T08:38:00.001+01:00</published><updated>2008-10-30T21:34:12.966+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='xps'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wielkanoc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ramadan'/><title type='text'>Wielkanoc</title><content type='html'>Nareszcie udało mi się skończyć recenzję laptopa, którą można przeczytać &lt;a href="http://www.nhl.pl/index.php?showtopic=7865"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Poza tym trwa Wielki Tydzień, dosyć ciekawe wydarzenie nie tylko jako tradycja katolicka. Wielki Tydzień obchodzony jest chyba przez zdecydowaną większość kościołów o korzeniach chrześcijańskich, inna sprawa, że na różne sposoby. Oczywiście data święta ma wymiar, podobnie jak Boże Narodzenie, całkowicie symboliczny.&lt;br /&gt;Ale chciałem krótko o czym innym. Czytając o Wielkim Poście, Wielkim Tygodniu i Wielkiej Nocy, skojarzył mi się muzułmański Ramadan. Pogrzebałem więc po necie i doszukałem się takiego oto ciekawego &lt;a href="http://www.sufischool.org/ramadan.htm"&gt;tekstu&lt;/a&gt;, który szczerze polecam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7346249209755733213?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7346249209755733213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7346249209755733213' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7346249209755733213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7346249209755733213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/03/wielkanoc.html' title='Wielkanoc'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1555584430549417339</id><published>2008-03-05T03:36:00.000+01:00</published><updated>2008-03-04T18:36:30.964+01:00</updated><title type='text'>Chilowa przerwa</title><content type='html'>Od jakiegoś czasu jestem odcięty od netu. Potrwa to pewnie do końca tygodnia, może trochę dłużej. Zobaczymy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1555584430549417339?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1555584430549417339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1555584430549417339' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1555584430549417339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1555584430549417339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/03/chilowa-przerwa.html' title='Chilowa przerwa'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-3739969532969661549</id><published>2008-02-29T10:59:00.000+01:00</published><updated>2008-03-01T01:59:48.306+01:00</updated><title type='text'>Dziś szabat</title><content type='html'>Czas więc na refleksję (Łk 11, 5-11):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Któryś z was ma przyjaciela i udaje się do niego o północy z taką prośbą: Przyjacielu pożycz mi trzy chleby. Przyjaciel mój będąc w podróży przybył do mnie, a ja nie mam mu co dać. A tamten odpowiada mu z wnętrza: Daj mi spokój! Drzwi są już zamknięte, a dzieci moje i ja jesteśmy już w łóżku. Nie mogę wstać, aby ci coś dać. Tymczasem tamten nie przestaje pukać. Powiadam wam: Chociażby nie wstał, aby mu coś dać, dlatego, że jest jego przyjacielem - to przynajmniej z powodu natarczywości jego wstanie i da mu wszystko, czego tamtemu potrzeba.&lt;br /&gt;Dlatego powiadam wam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Bo każdy, kto prosi, otrzymuje; a kto szuka, znajduje; a temu, który kołacze, otworzą."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-3739969532969661549?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/3739969532969661549/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=3739969532969661549' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3739969532969661549'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3739969532969661549'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/02/dzi-szabat.html' title='Dziś szabat'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-3119802475360237510</id><published>2008-02-25T11:08:00.000+01:00</published><updated>2008-02-26T02:11:32.635+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='os'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='windows'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='technika'/><title type='text'>Nowy wspaniały OS</title><content type='html'>Na łamach cafepc.pl pojawił się &lt;a href="http://www.cafepc.pl/34,7188,Windows_7_Lepszy_niz_Vista.htm#comments"&gt;artykuł&lt;/a&gt; dotyczący Windows 7. Tekst nie jest wprawdzie jakoś szczególnie dobrze zredagowany, ale skłonił mnie do ujawnienia światu kilku przemyśleń dotyczących ergonomii pracy z komputerem, które już od dawna krążą mi po głowie. I choć nie są to bardzo odkrywcze  i nowatorskie pomysły, nie zmienia to faktu, że mogłyby nieco zmienić, w moim mniemaniu na lepsze, interakcję człowieka z komputerem. Ponieważ zdecydowaną większość życia pracuję w Windowsie więc do tego właśnie systemu będę się w domyśle odnosił.&lt;br /&gt;Często słychać narzekania co do wymagań systemowych kolejnych wersji os'u od Microsoftu. I rzeczywiście są to narzekania jak najbardziej słuszne. Tak to prawda, Vista jest kolorowa, miejscami nawet półprzeźroczysta (wow!) i ma pasek boczny z duuużym zegarem. Opcjonalnie, potrafi nawet na tym pasku graficznie przedstawić stopień wykorzystania zasobów komputera (jakby było się tu czym chwalić hehe;) Prawda jest taka, że pod względem filozofii pracy system ten nie różni się właściwie od starego, poczciwego Windows 3.1 z początku lat 90-tych na którym jeszcze parę lat temu miałem przyjemność codziennie pracować. Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika jedyną większą zmianą wpływającą na jakość i wygodę pracy w okienkach jest dodatkowe menu start i parę bardziej rozbudowanych funkcji typu drag and drop. Poza tym od szesnastu lat zmieniło się niewiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pulpit&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę tutaj uprawiać krytykanctwa. Od niedawna pracuję na Viscie i z 2GB ramu na pokładzie wcale nie narzekam. System jest dość stabilny, rozpoznaje na razie bezbłędnie podłączane urządzenia. A jednak, mimo wykorzystywania bez przerwy kilkuset megabajtów pamięci nie oferuje nawet tego co konkurencja od wielu już lat - np. kilku równoległych pulpitów. Dlaczego? Czy tak trudno jest zaimplementować obsługę kilku pulpitów w obrębie jednego konta? Czy nie można by pójść krok dalej i uczynić każdy z pulpitów całkowicie konfigurowalnym? Na pulpicie A wyświetlam takie to a takie ikony, pulpit B oprócz innej tapety pokazuje również inne programy itd. Mogę dowolnie przełączać się między tymi obszarami, zapisywać ich konfiguracje i wygląd. Pracując z kilkoma monitorami na każdym z nich podglądam inny pulpit. Pracując z jednym dużym monitorem o wysokiej rozdzielczości (hd?;) wyświetlam sobie np. cztery pulpity równocześnie (tak jak w 3d studio mogę oglądać kilka różnych widoków tego samego projektu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Okna&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Często pracujemy na wielu programach równocześnie. Ale czy w związku z tym koniecznie trzeba przełączać się między nimi szukając ich gdzieś na pasku narzędzi lub korzystając z klawiatury? Czy nie wygodniej byłoby wykonać tę czynność używając rolki na myszce, którą zwykle przewija się strony internetowe? O ile wygodniej byłoby móc spersonalizować kliknięcia i gesty myszy również na poziomie os'u a nie jedynie przeglądarki internetowej?&lt;br /&gt;Proszę spojrzeć jak obecnie wygląda praca z wieloma programami na komputerze. Myślę, że ciekawym rozwiązaniem byłaby możliwość grupowania w jednym oknie kilku różnych programów (np. worda, przeglądarki internetowej, photoshopa itd.), pomiędzy którymi użytkownik przełączałby się jak między kartami w Operze, Firefoxie czy IE7. Chcąc zamknąć takie ono użytkownik zapisywałby sobie jego konfigurację (jak sesje w Operze czy FF) i przy następnym uruchomieniu zaczynał od tego samego momentu, w którym uprzednio skończył.&lt;br /&gt;Sądzę też, że interesującym pomysłem byłaby swoista integracja poszczególnych programów nie tylko poprzez przypisywanie im wspólnych słów kluczowych, tagów, czy nawet luźnych notatek, ale również poprzez dzielenie danych (czyli np. takiego tekstu) wprowadzanych przez użytkownika i inny podział funkcji. Otóż wyobraźmy sobie okno systemu, które może być oknem każdego ważniejszego programu równocześnie. Wpisuję ten tekst teraz do przeglądarki internetowej, ale dlaczego nie miałbym jednym kliknięciem sprawić, że zostanie on jednocześnie zapisany w formacie .doc (bez otwierania Worda!) a także znajdzie się jako szkic (albo od razu zostanie wysłany) w mojej skrzynce e-mail (bez otwierania programu pocztowego!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;System&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kolejną ciekawą ideą jest uproszczenie działania poszczególnych elementów systemu. Zamiast odpalać komputer i czekać na wgranie całego os'u, jednym skrótem klawiaturowym, gestem myszy czy kliknięciem uruchamiam jedynie przeglądarkę internetową, program do pisania czy co tam jest mi akurat potrzebne. I robię to w 3 sekundy zamiast 30! Bo czy naprawdę potrzeba mi tego wszystkiego co wgrywa się wraz z os'em by poczytać sobie bloga? Takie rozwiązani już przecież istnieją, nie są tylko spopularyzowane.&lt;br /&gt;O funkcji superfetch w Viscie już nie wspomnę. Powtarzalność czynności, które wykonuję na komputerze czasem mnie przeraża. Ale właśnie dlatego superfetch powinien działać jeszcze lepiej i sprawniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podsumowanie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Skupiłem się tutaj na prostych kwestiach związanych z ergonomią pracy w systemie. Nie chcę poruszać spraw bezpieczeństwa itp. bo po prostu się na tym nie znam. Może i jest to głos wołającego na puszczy, ale cóż... Ja tych pomysłów nigdy nie będę umiał nawet po części zrealizować, a kto wie, może kiedyś wejdzie tu ktoś, kto opowie o tym komuś, który przemyśli to, spisze w formie kodu, przedstawi swojemu szefowi i dostanie gruby awans.&lt;br /&gt;Jeśli nawet, to nadal mam kilka dobrych, jak sądzę pomysłów w zanadrzu dotyczących organizacji obszaru roboczego, pracy z folderami, paskiem narzędzi itd. Ale to zostawiam sobie na czas prezydentury w Microsofcie lub innej firmie tego pokroju oczywiście;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-3119802475360237510?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/3119802475360237510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=3119802475360237510' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3119802475360237510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3119802475360237510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/02/nowy-wspaniay-os.html' title='Nowy wspaniały OS'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8380677653394546118</id><published>2008-02-23T11:10:00.000+01:00</published><updated>2008-02-24T02:11:32.211+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szabat'/><title type='text'>Szabat</title><content type='html'>I w związku z tym zapowiadany post szabatowy. A w nim jedna z moich ulubionych przypowieści o setniku z Kafarnaum (Łk 7, 1-11):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Gdy ukończył te wszystkie nauki, które głosił wobec pilnie słuchającego go ludu, udał się do Kafarnaum. Tam leżał powalony chorobą, bliski śmierci, sługa pewnego setnika; setnik wielce sobie cenił tego sługę. Usłyszawszy o Jezusie posłał do niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił sługę jego. Tamci przyszli do Jezusa i prosili go usilnie: "Zasługuje na to, żebyś mu tak uczynił, bo miłuje nasz naród i to on właśnie wystawił nam synagogę". Poszedł więc Jezus z nimi. Gdy już był niedaleko domu, setnik wysłał przyjaciół, żeby mu za ich pośrednictwem powiedzieć: "Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. Dlatego też nie śmiałem sam udać się do ciebie; powiedz jednak choćby słowo, a sługa mój wyzdrowieje. Boć i ja, chociaż jestem człowiekiem podległym władzy, mam przecież żołnierzy pod sobą. Gdy powiem temu: Idź! - to idzie; a drugiemu: przyjdź! - to przychodzi; a słudze memu: Uczyń to! - to czyni". A Jezus słysząc to był pełen podziwu dla niego i zwróciwszy się do rzeszy, która szła za nim, rzekł: "Zaprawdę powiadam wam: Nawet w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary". Gdy wysłańcy wrócili do domu znaleźli zdrowym sługę, który chorował.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8380677653394546118?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8380677653394546118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8380677653394546118' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8380677653394546118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8380677653394546118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/02/szabat.html' title='Szabat'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-3170458105416699884</id><published>2008-02-20T09:03:00.000+01:00</published><updated>2008-02-21T00:04:19.454+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='xps'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podcast'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dell xps'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Druga część recenzji Della xps</title><content type='html'>dostępna już na &lt;a href="http://www.nhl.pl/index.php?s=&amp;amp;showtopic=7865&amp;amp;view=findpost&amp;amp;p=71199"&gt;forum&lt;/a&gt;. Jutro odsyłam na koszt Della do reklamacji (wspomniana w recenzji uginająca się prawa część klawiatury). Dalsze testy po powrocie malucha do domu. Ponieważ przygotowuję się powoli do pierwszego podcastu dla wszystkich zainteresowanych podcastingiem i muzyką w podcastach polecam &lt;a href="http://www.podsafeaudio.com/"&gt;tę stronkę&lt;/a&gt;, gdzie znajduje się darmowa muzyka do wykorzystania w waszym show. Wszystko to za "Bóg zapłać".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-3170458105416699884?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/3170458105416699884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=3170458105416699884' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3170458105416699884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/3170458105416699884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/02/druga-cz-recenzji-della-xps.html' title='Druga część recenzji Della xps'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8003915184141423592</id><published>2008-02-15T12:16:00.000+01:00</published><updated>2008-02-21T00:06:37.854+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='xps'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='laptop'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szabat'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Piszę recenzję...</title><content type='html'>...Della XPS 1330. To taki laptop, który tworzy za mnie tego bloga jak go ładnie poproszę i pogłaskam po touchpadzie. Pierwsza część na forum notebookcheck.pl &lt;a linkindex="4" href="http://www.nhl.pl/index.php?showtopic=7865"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Jak już skompletuję i opiszę co trzeba zamieszczę pełną recenzję.&lt;br /&gt;Tymczasem z uwagi na szabat, krótki cytat do rozważenia:&lt;br /&gt;"Był pewien bogaty człowiek, któremu ziemia wydała obfity plon. Przemyśliwał więc w duszy swojej: Cóż tu począć? Nie mam przecież gdzie podziać mych plonów.&lt;br /&gt;Tak zrobię - powiedział. - Zburzę swoje spichrze i wybuduję większe. Tam będę mógł pomieścić całe żniwo i dostatki moje. A potem powiem sobie: Duszo moja, teraz masz wiele dóbr, zebranych na długie lata; odpocznij sobie! Jedz, pij i używaj sobie.&lt;br /&gt;Bóg jednak rzekł do niego: Nierozumny człowieku, jeszcze tej nocy będzie ci życie zabrane! Do kogo należeć będzie wtedy to, coś zgromadził?&lt;br /&gt;Tak dzieje się z tym, kto gromadzi sobie skarby, lecz nie jest bogatym w oczach Bożych".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8003915184141423592?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8003915184141423592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8003915184141423592' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8003915184141423592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8003915184141423592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/02/pisz-recenzj.html' title='Piszę recenzję...'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-6106862951300432523</id><published>2008-02-13T11:34:00.001+01:00</published><updated>2008-11-13T21:06:01.251+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gorc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='góry'/><title type='text'>Gorc</title><content type='html'>W niedzielę była wyprawa na Gorc. Dużo śniegu, wcale niemało jak na tę porę roku ludzi na szlaku, ścieżka dobrze wydeptana i wreszcie bez wielkich zasp, w które wpada się prawie po pas, co było zmorą poprzednich wycieczek, z wyjątkiem tej na Okrąglicę, gdzie rubasznie hulała zamieć śnieżna.&lt;br /&gt;Na szczyt poprowadził nas, czyli mnie i Agę niebieski szlak z okolicy Rzek i przełęczy Przysłop. Trasa ma sporo zalet: jest raczej łagodna, niezbyt długa i oferuje kilka ciekawych widoków pod warunkiem przyzwoitej aury. Duże wrażenie robi spora hala pod szczytem, zdecydowanie mniejsze sam wierzchołek. Polana byłaby idealnym miejscem na obozowisko gdyby nie bliskość&lt;br /&gt;chatki, z której można dowoli korzystać, a która przyciąga mniej lub bardziej zorganizowane grupy - tym razem byli to podobno "przewodnicy górscy z rejonów Warszawy".&lt;br /&gt;Poniżej kilka zdjęć z Wyprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7OaRnhkG_I/AAAAAAAABME/xm9tofszFF0/s1600-h/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+004.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7OaRnhkG_I/AAAAAAAABME/xm9tofszFF0/s320/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+004.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166642824982305778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7OaiHhkHAI/AAAAAAAABMM/dQKUeq2istA/s1600-h/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+008.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7OaiHhkHAI/AAAAAAAABMM/dQKUeq2istA/s320/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+008.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166643108450147330" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7ObCnhkHBI/AAAAAAAABMU/XDLxnxdyw5E/s1600-h/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+019.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7ObCnhkHBI/AAAAAAAABMU/XDLxnxdyw5E/s320/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+019.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166643666795895826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7OcRHhkHEI/AAAAAAAABMs/CG3AwllST40/s1600-h/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+025.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7OcRHhkHEI/AAAAAAAABMs/CG3AwllST40/s320/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+025.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166645015415626818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7Ob6HhkHDI/AAAAAAAABMk/x4cK2f4DILg/s1600-h/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+026.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7Ob6HhkHDI/AAAAAAAABMk/x4cK2f4DILg/s320/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+026.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166644620278635570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7ObqXhkHCI/AAAAAAAABMc/IrKSj1fXUNw/s1600-h/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+021.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7ObqXhkHCI/AAAAAAAABMc/IrKSj1fXUNw/s320/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+021.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5166644349695695906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-6106862951300432523?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/6106862951300432523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=6106862951300432523' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6106862951300432523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/6106862951300432523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/02/gorc.html' title='Gorc'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R7OaRnhkG_I/AAAAAAAABME/xm9tofszFF0/s72-c/Maciej+i+Aga+Wyprawa+na+Gorc+10.02.08+004.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7161468185500964257</id><published>2008-02-06T11:04:00.002+01:00</published><updated>2008-10-30T21:11:05.320+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Toruń'/><title type='text'>Na Toruń</title><content type='html'>Uff! Musiałem trochę odespać po Toruniu. Podróż w obie strony była fizycznie męcząca, natomiast nocleg w forcie wykończył mnie psychicznie. Noc w małej, zatęchłej celi bez okien (!) sprawia niezapomniane wrażenie, porównywalne z tym jak musi czuć się komar gdy zbliża się do niego nieubłagana gazeta, albo jak czuje się tasiemiec gdy całe życie nie widząc światła krąży po jelitach i nie może znaleźć wyjścia inaczej niż przez d., zresztą nieważne.&lt;br /&gt;Była jeszcze jedna atrakcja, całkiem za darmochę, wystarczyło się tylko przespacerować. Otóż na drzwiach celi wisiała kartka ostrzegająca, że po zmroku na terenie fortu grasują mieszkające tam psy. Rano okazało się jednak, że pieski były całkiem miłe. Zbratałem się z jednym z nich - czarnym, mieszańcem, w którego żyłach dominująco bulgotała, jak sądzę, krew labradora.&lt;br /&gt;W samym Toruniu nie polecam również muzeum Mikołaja Kopernika - puste, nudne i małe.&lt;br /&gt;Poza tym miasto jest zadbane i nieprzeciętnie urokliwe. Niewielkie, zabytkowe centrum od pierwszej chwili robi spore wrażenie, zarówno oglądane z daleka, zza szerokiej Wisły, jak i z bliska, kiedy to w pełni podziwiać można niepowtarzalność architektonicznych detali.&lt;br /&gt;Z powrotem, jechałem pociągiem do Warszawy i tam przesiadka na pociąg do Krynicy, przez Kraków i Zakopane. Na Warszawskim dworcu jest fajnie; można tam zobaczyć całą galerię oryginalnych indywiduów:  kilku biednych, kilku opętanych, i jakaś parka homo-nadgorliwców, przechadzająca się dumnie w mundurkach, z, przeproszeniem, pałami na wierzchu. Ci akurat w głównym hallu dworca dzielą i rządzą. &lt;br /&gt;W Krakowie z pociągu wyszedłem dokładnie o 3:10 tyle, że nad ranem. Przypadków nie ma. Ale nie odważyłem się wrócić do przedziału.&lt;br /&gt;Dla równowagi, w niedzielę planuję poszwendać się po górach. W Beskidach wprawdzie ciągle śnieg, chmury wędrują nisko, otulając szczyty, ale zew to zew.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7161468185500964257?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7161468185500964257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7161468185500964257' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7161468185500964257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7161468185500964257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/02/i-po-wycieczce.html' title='Na Toruń'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-5270354630750985833</id><published>2008-01-31T10:28:00.000+01:00</published><updated>2008-02-01T01:28:52.187+01:00</updated><title type='text'>Farewell</title><content type='html'>Ponieważ następny wpis dopiero za kilka dni postanowiłem napisać coś mądrego co zrekompensuje oczekiwanie.  A jak coś mądrego to najlepiej z mądrej książki. Źródło - kto chce - odnajdzie sam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pewien człowiek zasadził drzewo figowe w swej winnicy. Potem przyszedł i szukał na nim owoców, lecz nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika winnicy: Patrz, trzy lata już przychodzę i szukam owoców na tym drzewie figowym, a nie znajduję nic. Wytnij je! Na co ma zajmować ziemię bezużytecznie? Ale on odrzekł mu: Panie, zostaw je jeszcze na ten rok. Okopię je i obłożę nawozem; może w przyszłości jeszcze rodzić, a jeśli nie, to potem je wytniesz."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuwaj!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-5270354630750985833?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/5270354630750985833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=5270354630750985833' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5270354630750985833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/5270354630750985833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/01/farewell.html' title='Farewell'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7390509883287891477</id><published>2008-01-29T11:11:00.004+01:00</published><updated>2008-11-08T13:33:17.959+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziki zachód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='western'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Toruń'/><title type='text'>Koleje losu</title><content type='html'>Ponieważ za pasem wyjazd do Torunia, a że jedną z dwóch opcji, które rozważam by się tam najsprawniej dostać jest podróż pociągiem, dwa słowa na ten temat.&lt;br /&gt;Pierwsze koleje, które powstały na ziemiach polskich były jak wiadomo kolejami prywatnymi. Właściciel budował jak chciał, co chciał i gdzie chciał, a jak zbankrutował, no to smuteczek, trzeba było wrócić do przestarzałego transportu konnego.&lt;br /&gt;Linie kolejowe zostały później znacjonalizowane pod naciskiem kół wojskowych - wiadomo, był to w końcu wyśmienity środek lokomocji dający dużą przewagę taktyczną jego dysponentom nad bardziej zacofanym przeciwnikiem.&lt;br /&gt;Oczywiście współczesnemu człowiekowi nacjonalizacja wydaje się czymś normalnym. Ale kiedyś było zupełnie inaczej. Proszę oglądnąć sobie pierwszy z brzegu, klasyczny western, prawie na pewno znajdą się tam jakieś aluzje do budowy kolei, do wywłaszczania, walki o ziemię i.t.d. W filmach tych  z reguły chodzi o grunta i pastwiska, czasem o bydło, złoto itp., z tym, że wszystkie te elementy są pretekstem dla ukazania różnych wzorcowych (pozytywnych i negatywnych) postaw.&lt;br /&gt;Nie wiem jak Ty drogi czytelniku, ale ja mam mocne przekonanie, że na "dzikim" zachodzie sprawy były rozwiązywane bardziej ludzko i sprawiedliwie niż obecnie. I to nie mimo, a właśnie dzięki częstemu użyciu broni. (W końcu, targać kawał żelastwa tylko po to by wyglądać jak macho, to słaby pomysł - lepiej swojej pukawki od czasu do czasu używać żeby nie zardzewiała.)&lt;br /&gt;Zresztą względne poczucie zagrożenia sprzyjało powstawaniu małych, zwartych społeczności. Ludzie ci siłą rzeczy sami między sobą ustalali reguły współżycia, czasem twarde, ale w sumie raczej sprawiedliwe. Z reguły osadnicy mieli w nosie tzw. problemy wagi państwowej, obchodziło ich natomiast to co najbliżej, czyli sprawy ich rodziny, sąsiadów, miasteczka i inne, które dziś interesują chyba jedynie widzów Big Brothera.&lt;br /&gt;Jeszcze na początku XX w. krakowski "Czas" publikował regularnie rubrykę informującą kto w danym dniu przyjechał lub w wyjechał z Krakowa i w jakim hotelu się zatrzymał. Wymieniając przyjezdnych z imienia i nazwiska!&lt;br /&gt;Jakże ważna musiała być to informacja. Przybył oto bowiem pan taki to a taki, szuler karciany jakich mało, gałgan, nicpoń i do tego pederasta, mający u szewca Niedołęgi dług w wysokości 100 halerzy. Pobiegnę więc zaraz do szewca, a potem wraz z nim do Grand Hotelu i rach! ciach! rozrywka za darmo!&lt;br /&gt;A teraz już idę pomodlić się do wszechwładnego PKP przy którym Allach to chudy gość w dziurawych skarpetkach, o szczęśliwy dojazd do Torunia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7390509883287891477?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7390509883287891477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7390509883287891477' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7390509883287891477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7390509883287891477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/01/koleje-losu.html' title='Koleje losu'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-8755974616904844084</id><published>2008-01-28T10:05:00.001+01:00</published><updated>2008-10-30T20:42:51.938+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='historia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Józef Habsburg'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='góry'/><title type='text'>Trochę historii</title><content type='html'>Historia to rzecz niezwykle ciekawa i zajmująca. Zresztą musi taka być, bo opowiada dokładnie o tym samym co najpopularniejsze seriale w tv. Że każdy lubi inny serial to i dobrze, historia też jest różnorodna i zawsze znajdzie się coś interesującego. &lt;br /&gt;Dlatego jeden zajmuje się wydarzeniami politycznymi, gospodarczymi, społecznymi inny historią mody np. na sukces. Jakiś wariat może badać historię wynalazków, odkryć chemicznych, fizycznych, albo dzieje krakowskich lupanarów itd. &lt;br /&gt;Mnie z racji górskich wędrówek ciekawi historia gór, powstawania szlaków, tego kim byli pierwsi, zdobywające dziewicze tereny wędrownicy. &lt;br /&gt;W związku z tym krótkie ogłoszenie: poszukuję informacji o arcyks. Józefie Habsburgu (1776-1847), palatynie Węgier, a w szczególności o jego górskich wyprawach - tej na Babią Górę i innych jak spływ w dół Wagu. Dużą pomocą byłaby już sama biografia arcyksięcia, nawet jeśli nie zawiera wspomnianych informacji.&lt;br /&gt;Z góry, jak mawiał były premier, grasias, grasias, grasias!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-8755974616904844084?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/8755974616904844084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=8755974616904844084' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8755974616904844084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/8755974616904844084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/01/troch-historii.html' title='Trochę historii'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-1246038733218105464</id><published>2008-01-26T09:56:00.001+01:00</published><updated>2008-11-13T21:06:01.898+01:00</updated><title type='text'>Dziś Szabat</title><content type='html'>wpisu nie ma! Czas na rozmyślanie o Bogu i dłubanie w nosie. W połowie już dzisiejszy plan wykonałem.&lt;br /&gt;Poniżej tylko kilka zdjęć z Agą z wyprawy na Ćwilin, o której mowa w poprzednim wpisie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R5vHDIav9aI/AAAAAAAABK0/O7n46cmNRZo/s1600-h/Maciej+i+Aga+-+Wielka+%C5%9Bniezna+wyprawa+na+%C4%86wilin+16.12.2007+005.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R5vHDIav9aI/AAAAAAAABK0/O7n46cmNRZo/s320/Maciej+i+Aga+-+Wielka+%C5%9Bniezna+wyprawa+na+%C4%86wilin+16.12.2007+005.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159936654696248738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R5vHWIav9bI/AAAAAAAABK8/ySI1WdXd8SE/s1600-h/Maciej+i+Aga+-+Wielka+%C5%9Bniezna+wyprawa+na+%C4%86wilin+16.12.2007+006.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R5vHWIav9bI/AAAAAAAABK8/ySI1WdXd8SE/s320/Maciej+i+Aga+-+Wielka+%C5%9Bniezna+wyprawa+na+%C4%86wilin+16.12.2007+006.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159936981113763250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R5vIPoav9dI/AAAAAAAABLM/GJ1cZspEe6M/s1600-h/Maciej+i+Aga+-+Wielka+%C5%9Bniezna+wyprawa+na+%C4%86wilin+16.12.2007+014.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R5vIPoav9dI/AAAAAAAABLM/GJ1cZspEe6M/s320/Maciej+i+Aga+-+Wielka+%C5%9Bniezna+wyprawa+na+%C4%86wilin+16.12.2007+014.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159937968956241362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R5vHwYav9cI/AAAAAAAABLE/nC7EJ47hRbQ/s1600-h/Maciej+i+Aga+-+Wielka+%C5%9Bniezna+wyprawa+na+%C4%86wilin+16.12.2007+017.jpg"&gt;&lt;img style="cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R5vHwYav9cI/AAAAAAAABLE/nC7EJ47hRbQ/s320/Maciej+i+Aga+-+Wielka+%C5%9Bniezna+wyprawa+na+%C4%86wilin+16.12.2007+017.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159937432085329346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-1246038733218105464?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/1246038733218105464/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=1246038733218105464' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1246038733218105464'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/1246038733218105464'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/01/dzi-szabat.html' title='Dziś Szabat'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_Bfyj06n4ZKs/R5vHDIav9aI/AAAAAAAABK0/O7n46cmNRZo/s72-c/Maciej+i+Aga+-+Wielka+%C5%9Bniezna+wyprawa+na+%C4%86wilin+16.12.2007+005.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-709055167118305641</id><published>2008-01-26T08:44:00.001+01:00</published><updated>2008-10-30T20:28:52.466+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aga'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='podróże'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='góry'/><title type='text'>Góry pierników</title><content type='html'>Już za tydzień zwiedzam Toruń. Przynajmniej takie są plany, bo jaką mi dobry Pan upichcił przygodę dopiero się okaże.&lt;br /&gt;Przed wyjazdem na niziny postanowiłem jednak zahartować się w górach i w ubiegłym tygodniu przespacerowałem się na Mogielicę.&lt;br /&gt;Wszedłem na szlak z Jurkowa - małej mieściny położonej w pół drogi między Mszaną Dolną a Tymbarkiem. Niebieski szlak przecina Jurków, po czym jedna z jego nitek prowadzi na zachód na Ćwilin, druga natomiast biegnie na południowy-wschód Mogielicę, a później dalej na południe po jej zboczu do Bukówki. Obie trasy przepiękne zimą, są zapewne jeszcze bardziej widowiskowe latem lub jesienią.&lt;br /&gt;Tym razem na Mogielicę pobiegłem (dosłownie) sam - Aga została w domu lecząc traumę po grudniowym spacerze niebieskim szlakiem na Ćwilin, kiedy to brodziła po pysk w śniegu, a później wytężywszy wszystkie swoje psie zmysły odnalazła nam w ciemności drogę powrotną, tak że uratowała swoje psie życie, bo nie musiałem jej zjeść czekając na ratunek.&lt;br /&gt;Na szlak wszedłem bardzo późno już po godzinie pierwszej; wg. znaku informacyjnego wyjście z Jurkowa na Mogielicę powinno było zająć mi około 2,5 godziny. Z powrotem drugie tyle.&lt;br /&gt;Trasa była całkiem, jak na tę porę roku malownicza. Śnieg miejscami już ustąpił, odkrywając zeszłoroczne gnijące liście, które otoczone (jak sądzę) sosnami i jodłami ubarwiały widoki. Bardziej odległe krajobrazy też wreszcie były widoczne - na Ćwilinie i Okrąglicy gdzie wisiały gęste mgły nie miałem tak wiele szczęścia.&lt;br /&gt;Wkrótce jednak, im wyżej, tym śnieg połykał coraz to większe połacie wzgórza, z południa dął ostry wiatr a chmury zeszły niżej otulając gęsto wierzchołek zbocza.&lt;br /&gt;Miejscami śniegu było po kolana, czasem więcej, nie przypomniał też białego przyjemnego puchu, był raczej mokry i ciężki.&lt;br /&gt;Na szczęście szlak tutaj jest bardzo urozmaicony, widoki naprzemiennie raz z lewa innym razem z prawa, później rzadki las, góra, lekko w dół, znowu góra, trawers po zboczu no i ostatnie 15-20 min. ostro do góry. Na szczycie był czas na tradycyjną górską herbatkę z termosu chwila kontemplacji i biegiem w dół z powrotem. Tym razem nie odwiedziłem zbójnickiego stołu, na którym wg. legendy miejscowi rabusie dzielili łupy, ale posiedziałem chwilę na polance przy krzyżu skąd przy dobrej pogodzie widoki są przednie.&lt;br /&gt;W sumie trasę w obie strony pokonałem w 3 godziny zamiast 4-5. Mimo śniegu poruszałem się stosunkowo szybko, z drugiej strony zrobiłem sobie przecież trzy, cztery postoje.&lt;br /&gt;Ale, ale... Tym razem udało się sprawnie wejść i wrócić kosztem aparatu, o którym zapomniałem, więc zdjęć nie ma żadnych. Mam za to kilka fajnych wrażeń, szczególnie tych ze spotkania małego stadka trzech wyrośniętych saren, które w zimie nie boją się wydeptywać szlaków zwykle uczęszczanych przez ludzi.&lt;br /&gt;Zwierzątka te są często wyjątkowo ciekawskie, chociaż płochliwe. Sarenki zanim więc uciekły, zatrzymały się na chwilę - jedna po drugiej, spojrzeć kto zacz i po co idzie. A trzeba im oddać sprawiedliwość, że były dorodne - wielkości małego konia. Sarenki w lasku wolskim, na Grębałowie, czy nawet te, które spotkałem pod Okrąglicą były zdecydowanie w rozmiarze "S" lub "XS".&lt;br /&gt;Cóż, w Toruniu na pewno będą inne atrakcje. Pierniki i takie tam, pewnie nawet całe góry; więc mam nadzieję, będzie o czym pisać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-709055167118305641?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/709055167118305641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=709055167118305641' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/709055167118305641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/709055167118305641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/01/gry-piernikw_25.html' title='Góry pierników'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7849233788591575528</id><published>2008-01-22T09:04:00.000+01:00</published><updated>2008-01-23T00:05:01.944+01:00</updated><title type='text'>Manifest programowy</title><content type='html'>Ponieważ machina ruszyła, a żądna wyjaśnień gawiedź nadal nie wie dokąd ten blog zdąża i jakie atrakcje zastaną nas po drodze więc gwoli wyjaśnienia zamieszczam nieformalny hymn zarówno tego netowego zakątka jak i jego autora. Jak kiedyś nauczę się odgrywać te kilka nutek na gitarze obiecuję zaśpiewać osobiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="" lang="EN-US"&gt;There is a lonely train called the 3:10 to Yuma.&lt;br /&gt;The pounding of the wheels is more like a mournful sigh.&lt;br /&gt;There's a legend and there's a rumor&lt;br /&gt;When you take the 3:10 to Yuma&lt;br /&gt;You can see the ghosts of outlaws go riding by&lt;br /&gt;In the sky.&lt;br /&gt;Way up high, the buzzards keep circling the train.&lt;br /&gt;While below, the cattle are thirsting for rain.&lt;br /&gt;It's also true, they say, on the 3:10 to Yuma&lt;br /&gt;A man may meet his fate, for fate travels everywhere.&lt;br /&gt;Though you've got no reason to go there&lt;br /&gt;And there ain't a soul that you know there,&lt;br /&gt;When the 3:10 to Yuma whistles its sad refrain,&lt;br /&gt;Take that train!&lt;/span&gt; Take that train!&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nkXDLNRVMxY&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;div id="adblock-frame-n43" adblockframe="true" style="margin: 0px; padding: 0px; overflow: visible; width: 425px; display: block;"&gt;&lt;div style="overflow: visible; height: 0px; width: 100%;" align="right"&gt;&lt;div  style="border-style: ridge ridge none; border-width: 2px 2px 0px; padding: 1px; overflow: visible; vertical-align: bottom; -moz-border-radius-topleft: 10px; -moz-border-radius-topright: 10px; opacity: 0.5; top: -19px; left: -5px; z-index: 900; width: 48px; height: 15px; cursor: pointer;color:white;" align="center"&gt;&lt;span style="font-style: normal; font-variant: normal; font-weight: normal; line-height: 140%; text-align: right; text-decoration: none; opacity: 1.5;font-family:Arial,Helvetica,Sans-serif;font-size:12;color:black;"   &gt;Adblock&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;embed adblockframename="adblock-frame-n43" adblockframedobject2="true" adblockframedobject="true" src="http://www.youtube.com/v/nkXDLNRVMxY&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7849233788591575528?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7849233788591575528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7849233788591575528' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7849233788591575528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7849233788591575528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/01/manifest-programowy.html' title='Manifest programowy'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2372399874002584420.post-7537852803617838455</id><published>2008-01-21T09:52:00.002+01:00</published><updated>2008-10-30T20:12:11.916+01:00</updated><title type='text'>Zaczynamy!</title><content type='html'>Niniejszym wszem i wobec, nowy, prawdopodobnie najlepszy wegetariański podcast na wschód, zachód, północ i południe od każdego z nielicznych ziemskich biegunów uważam za otwarty. Korzystając z okazji pozdrawiam autora, czyli siebie, mamę, tatę, Agę itd. Ponieważ jakieś ważne naukowe gremium orzekło, że dziś wypada najsmutniejszy dzień w roku, dostosowując się do nastroju zarządzam jakoby był on po wieki wieków dniem wspominków ŚP Klusi (Panie świeć nad jej duszą) oraz dniem mojej osobistej zadumy nad wszystkim co w życiu mi się nie udało, i co w związku z tym jest już od dawna nieważne.&lt;br /&gt;Howgh!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2372399874002584420-7537852803617838455?l=ritterdeslicht.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/feeds/7537852803617838455/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2372399874002584420&amp;postID=7537852803617838455' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7537852803617838455'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2372399874002584420/posts/default/7537852803617838455'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://ritterdeslicht.blogspot.com/2008/01/zaczynamy.html' title='Zaczynamy!'/><author><name>Maciej Małasiński</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13709566695958626461</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
